Kiedy moja córka kręciła się wokół mnie po powrocie ze szkoły, wiedziałam, że coś jest nie tak. “Córeczko, co się stało? Powiedz mi!” – powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy. Wtedy moja córka usiadła i zaczęła się szczerze uśmiechać.
– “Mamo, jesteś najlepsza na całym świecie!
– Wow, co dzisiaj mamy? Dzień miłych słów? Cieszę się, że to słyszę, oczywiście, ale co sprawiło, że tak pomyślałaś?
– Dzisiaj z koleżankami z klasy rozmawiałyśmy no, o sprawach osobistych. Alina powiedziała mi, że jej mama stale ją monitoruje, sprawdza jej telefon, upewnia się, że jest w domu przed 20:00, a jeśli się spóźni, ma szlaban. A Alina nauczyła się ukrywać przed nią tak dobrze, że miała już więcej niż jednego chłopaka, a w rzeczywistości, miesiąc temu kupiła test ciążowy, ale na szczęście nie był pozytywny!
– O mój Boże! Czy jej mama o tym nie wie?
– Nie, nie wie. Ale nie to jest najgorsze. Nasza druga koleżanka z klasy ma chłopaka, który jest 10 lat starszy , a jej mama nie pozwala jej w ogóle wychodzić z domu, więc opuszcza lekcję lub dwie i biegnie do niego do hotelu. A nasza skromna Kasia miała aborcję pół roku temu!
– Dlaczego zdecydowałeś się mówić o tym dzisiaj?
– Nasza wychowawczyni była chora, więc usiadłyśmy z dziewczynami i rozmawiałyśmy o tym, i tak jakoś wyszło. Proszę, nie mów o tym nikomu, bo obiecałam!
– Och, moja córko, kiedyś też byłam w twoim wieku. Rodzice puszczali mnie i koleżanki na spacer, ufali nam, więc o niczym takim nie myślałyśmy, siedziałyśmy pod werandą albo na placu zabaw, gadałyśmy o wszystkim, a czasem opowiadałyśmy sobie horrory i uciekałyśmy do domu, tak się bałyśmy. Ale miałam też koleżanki, którym nie wolno było wychodzić, były pod ścisłą kontrolą, jedna z nich zaszła w ciążę w dziewiątej klasie, inna wyszła za mąż zaraz po szkole i tak dalej.
Moja córka i ja długo o tym rozmawiałyśmy. Jesteśmy przyzwyczajone do otwartości, zaufania. Być może ma przede mną jakieś tajemnice, jest młoda, ale wiem na pewno, że to drobiazgi i pewnego dnia mi o nich powie, tylko jeszcze nie nadszedł na to czas. Niestety, niewielu moich znajomych ma takie same relacje ze swoimi dziećmi jak ja. Najgorsze jest to, że kiedy próbuję im wytłumaczyć, że dziewczęta i chłopcy w wieku 16-17 lat muszą wykazać się zaufaniem i przestać być prowadzeni za rękę, myślą, że zwariowałam.
Jednak to właśnie te matki wzbudzają nieufność w swoich dzieciach. Chcą jak najszybciej uciec z domu, od ciągłych zakazów, chcą pokazać wszystkim, że są dorośli i że po prostu łamią nakazy rodziców lub tylko “udają”, że ich przestrzegają.
Nie będę się sprzeczała, że różne dzieci potrzebują różnego wychowania, więc niektóre potrzebują kontroli. Ale dlaczego nie możesz porozmawiać ze swoim dzieckiem, aby zrozumieć, czego dokładnie mu brakuje i jak osiągnąć wzajemne zaufanie?
Jakich metod używałaś w wychowywaniu swoich nastolatków?




