Magda nie zaprosiła nikogo na swoje sześćdziesiąte urodziny. W pracy była impreza firmowa,i śpiewy i gratulacyjne, ale ona chciała po prostu wrócić do domu i w spokoju spędzić wieczór przed telewizorem. Sama myśl o spędzaniu soboty w tłumie sąsiadów i znajomych z młodości, była przygnębiająca. Chciała tylko rodzinnego obiadu z dziećmi, a od wszystkim znajomym gratulacji tylko telefonicznie.
Ale jej marzenia wydawały się nie realne. Jej trzy córki mieszkały w różnych miastach, wszystkie miały własne rodziny i zmartwienia, a synowie przeprowadzili się do innego kraju. Wydawałoby się, że mając pięcioro dzieci, matka nigdy niepoczuje się samotna, ale tak właśnie czuła się w dniu swoich urodzin.
W prezencie dla samej siebie wstała później i zrobiła swoje ulubione naleśniki z tłuczonym bananem i orzeszkami ziemnymi, popiła je cierpką mocną herbatą i przygotowała się do wieczornego oglądania telewizji w samotności, ale po południu zadzwonił dzwonek do drzwi.
Magda nie spodziewała się nikogo i była przekonana, że jej koledzy z pracy lub sąsiedzi nie będą nic kombinować, więc wyobraźcie sobie jej zdziwienie, gdy w drzwiach pojawiły się jej najbliższe osoby – trzy córki i dwóch synów. Przebyli długą drogę, aby być razem w tym dniu, a łzy w jej oczach mówiły im, że było warto. Nie potrzebowała żadnych prezentów ani niczego innego. Najważniejsze było to, że jej wszystkie dzieci były w tym dniu razem z nią.




