Zdarzyło się to pewnego dnia w naszej małej wiosce. Mieszkam głównie w mieście, od czasu do czasu odwiedzam rodziców, jak większość młodych ludzi, a na wsi żyją prawie sami dziadkowie. Nie mają do kogo zwrócić się o pomoc, są trochę zdezorientowani szybkim rozwojem technologii i nowymi telefonami, a w pobliżu nie ma ludzi, którzy mogliby ich wszystkiego nauczyć. W ten sposób Marian prawie stał się ofiarą oszustwa głosowego.
Pomagałem mamie obierać ziemniaki na dworze, kiedy na nasze podwórko wbiegł przerażony sąsiad, biały jak kreda.
– “To jest to!” zaczął od drzwi, prawie płacząc. – “Mój Franek ma kłopoty! Na pewno wsadzą go do więzienia!
Mama pierwsza się opamiętała, nalała dziadkowi kubek zimnej wody i posadziła go na krześle obok mnie, żeby mógł złapać oddech i spokojnie wytłumaczyć, co się stało.
– “Franek właśnie do mnie dzwonił, mówił, że miał wypadek, uderzył w jakiś drogi zagraniczny samochód i pilnie potrzebuje pieniędzy. Nie miałem tyle od urodzenia, ale powiedziałem, że dam mu wszystko, co mam, niech tylko przyjedzie, a Franek powiedział, że muszę to natychmiast przelać na jego kartę. Jak ja mam to przelać na kartę? Nie wiem jak, wszystkie pieniądze mam w schowku w domu w gotówce.
Mama zaczęła kręcić głową, mówiąc, że zobaczy, w czym możemy pomóc.
– “Mamo, poczekaj!” krzyknąłem. “Marian, czy sam zadzwoniłeś do swojego wnuka? Czy on ma samochód?
Moje pytanie zaskoczyło dziadka.
– “Ma dwadzieścia lat, mógł sobie coś kupić.
– Ale czy oddzwoniłeś do niego i upewniłeś się, że to on zadzwonił do ciebie i poprosił o przesłanie pieniędzy? To może być oszustwo telefoniczne – próbują cię oszukać, by wyłudzić pieniądze.
Dziadek początkowo mi nie uwierzył. Było jasne, że poczuł się urażony, że kwestionuję słowa jego wnuka, ale dla dobra tej sprawy zrezygnowałem z obierania ziemniaków. Znaleźliśmy numer jego wnuka w telefonie i oddzwoniliśmy do niego. Tak jak myślałem, chłopak nigdy nie miał wypadku, a nawet nie posiadał samochodu.
– “Daj spokój dziadku, mam dopiero dwadzieścia lat, jeszcze mnie nie stać na samochód. Mieszkam w akademiku.
Mężczyzna uspokoił się dopiero po półgodzinnej rozmowie z wnukiem i jego ojcem, którzy potwierdzili, że dziecko nie ma samochodu i nie uczestniczyło w żadnym wypadku.
Cóż oszuści mają sposób, aby przez telefon udowodnić i przekonać dziadka , że właśnie jego wnukowi trzeba teraz pomóc, nie wiedząc że w ten sposób ktoś go oszukuje. Dobrze, że byłem w wiosce i przemówiłem do rozsądku zarówno sąsiadowi, jak i matce, bo inaczej wszyscy zostaliby bez pieniędzy.
Najbardziej przykre jest to, że zanim dotarłem na policję, numer telefonu oszustów został zablokowany, a ich karta bankowa była zamknięta i nie przyjmowała płatności. Bardzo trudno jest ich złapać, a starsi ludzie tracą oszczędności i cierpią, ponieważ nie są przygotowani na takie oszustwa.




