Długi język dziadka prawie doprowadził go do więzienia

Dziadek spędzał cały swój wolny czas w ogrodzie,  coś sadził, coś kopał i coś konserwował. Jego dzieci i wnuki wolałyby tego nie wiedzieć, ale chodził też na miejscowe wysypisko śmieci zbierać słoiki na przetwory. Mieszkańcy okolicznych wiosek wywozili tam różne niepotrzebne rzeczy i często można było znaleźć porządny stolik nocny, komodę czy bardzo dobre słoiki.

Dziadek więc na owym wysypisku zaczął grzebać w słoikach i coś przykuło jego uwagę. Początkowo myślał, że słoik jeden  jest bardzo brudny, ale po oczyszczeniu go zdał sobie sprawę, że szkło było czymś pomalowane, a wewnątrz słoika wyraźnie coś było. Ciekawość była silniejsza, więc zajrzał do środka i prawie zamarł – były tam pieniądze. Mnóstwo banknotów.

Starzec zapomniał o całej reszcie, pędząc do domu. Nie mógł zatrzymać tego dla siebie, bał się powiedzieć dzieciom – był pewien, że przyjdą i mu to zabiorą – ale wyjawił sekret sąsiadce. W końcu była dobrą kobietą, mieszkali obok siebie od wielu lat. Mężczyzna nie mógł się powstrzymać i rozgadał wszystkim znajomym o znalezisku.

Kilka dni później na jego progu stanął młody mężczyzna, twierdząc, że pieniądze należą do niego,  jego stara matka nie zauważyła, co wyrzuca. Grzecznie poprosił dziadka o zwrot, a gdy ten odmówił, zagroził mu sądem i więzieniem.

Starzec nie miał żadnych doświadczeń w bataliach prawnych, a kiedy przyszło wezwanie, bardzo się przestraszył i oddał pieniądze mężczyźnie. Nie wiadomo, czy mężczyzna był ich faktycznym właścicielem, czy postanowił zarobić na zastraszaniu, ale jasne jest, że gdyby starzec nie był tak rozmowny miałby tą kasę dla siebie.

Rate article
Fajna Tajna
Długi język dziadka prawie doprowadził go do więzienia