Byłam jego żoną przez trzynaście lat. Urodziłam mu córkę. Na początku wszystko było w porządku, byliśmy dla siebie troskliwi i wyrozumiali. Potem zaczęły się ciągłe kłótnie i nieporozumienia. Dlaczego? Nadal nie wiem, co się między nami wydarzyło.
Kłóciliśmy się prawie codziennie. Mój mąż był wybredny we wszystkim. Bardzo mnie to irytowało. Wystarczyło trochę czasu, aby niespodziewanie wybuchła między nami kłótnia.
Takie życie mnie męczyło. Wygląda na to, że mój mąż też był tym zmęczony. Na początku byliśmy w separacji, a potem porozmawialiśmy i złożyliśmy pozew o rozwód.
Oboje zgodziliśmy się, że tak będzie najlepiej. Myślałam, że sprawa jest zamknięta. Mąż wrócił do rodziców, a ja zostałam z córką w mieszkaniu.
Minęły dwa lata. Poznałam dobrego mężczyznę i chciałam związać z nim swoje życie.
Ale nagle w moim życiu pojawił się były. Zaczął krzyczeć, że nie pozwoli mi mieszkać z innym mężczyzną. Jak śmiem przyprowadzać kogoś do jego mieszkania? Nie tolerował tego.
Postawił mi warunek: jeśli chcę mieszkać w jego mieszkaniu, to tylko z córką. W przeciwnym razie mam opuścić jego mieszkanie.
Byłam bardzo zaskoczona. Nie sądziłam, że sprawy mogą się tak potoczyć. Przecież do tej pory mój były nie miał do mnie żadnych pretensji.
Teraz nie wiem, co robić. Nie chcę mieszkać sama, ale nie mam dokąd pójść. Mam dziecko.
Musiałam więc na razie odłożyć przeprowadzkę. Widujemy się poza mieszkaniem. Potem zobaczę, co robić. I wtedy mój były nie będzie mógł mi mówić, jak mam żyć.




