Magda i Piotr wzięli ślub z wielkim rozmachem. Wszyscy goście życzyli im szczęścia i miłości. Rodzice Piotra podarowali parze duży, przestronny dom. Sami przeprowadzili się do mieszkania. Młodzi zaczęli więc mieszkać sami. W ciągu dziewięciu lat życia rodzinnego mieli czworo dzieci. W domu było wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich.
Najmłodsza dziewczynka miała siedem miesięcy. Piotr pracował niestrudzenie, aby jego rodzina miała wszystko. Z drugiej strony Magda czuła się ukochaną kobietą i szczęśliwą matką. Zawsze gotowała, sprzątała i starała się, aby dom był przytulny i ciepły. Mieli piękne podwórko z różnymi kwiatami. Magda uwielbiała, gdy wszystko kwitło i cieszyło oko.
Nie żyli zbyt bogato. Nowe ubrania dzieci nosiły tylko do szkoły i przedszkola. Ale nie to było najważniejsze. Ważne było to, że gdy tylko cała rodzina zbierała się przy stole, dom wypełniał się żartami i wesołym śmiechem. W takich chwilach wydawało się, że tak będzie zawsze. Nikt nie mógł sobie wyobrazić, że w ich rodzinie będzie jakikolwiek smutek.
Pewnego dnia Piotr nie wrócił do domu. Czekali na niego przez długi czas. Magda zaczęła się denerwować. A kiedy brama się otworzyła….
W drzwiach stali koledzy Piotra i przekazali Magdzie straszną wiadomość – jej mąż nie żyje. Nagle źle się poczuł w pracy i zmarł.
Od tego czasu ich rodzina przechodziła trudny okres. Najstarszy syn pomagał matce jak tylko mógł. Wszystkie dzieci nagle stały się dorosłe. Nawet najmłodsze zaczęło zachowywać się spokojniej. Czasami jednak wołało swojego tatę. Magda często płakała przy dzieciach, jeszcze bardziej je denerwując.
Minęły kolejne dwa długie miesiące. Magda poszła do pracy. W końcu trzeba było wyżywić rodzinę. Oszczędności, które pozostały z zarobków Piotra, przepadły. Magda pracowała jako nauczycielka. Myślała, że nigdy nie będzie potrzebować dyplomu. Ale… Zarabiała bardzo mało, ledwo wystarczało na utrzymanie ich licznej rodziny. Próbowała znaleźć inną pracę, ale nie udało się. Strata męża odcisnęła na niej swoje piętno.
Od śmierci Piotra minęły dwa lata. Pewnego dnia Magda przyprowadziła do domu jakiegoś faceta i powiedziała dzieciom, że będzie z nimi mieszkał. Starsze dzieci próbowały udowodnić matce, że dobrze im się żyje, że nikogo nie potrzebują. Zwłaszcza, że ich nowy wujek lubił od czasu do czasu wypić drinka. Ale Magda nie słuchała swoich dzieci. Od tego czasu ich życie bardzo się zmieniło. Kiedy ich wujek wracał z pracy do domu, dzieci nawet nie odważyły się wyjść ze swoich pokoi.
Mężczyzna ustalił własne zasady w ich domu. Kazał im nie wchodzić sobie w drogę. I dlaczego mają do dyspozycji tyle pokoi?. Od teraz wszyscy będą mieszkać w jednym. Pozostałe pokoje będą dla wujka. Magda nie odważyła się mu sprzeciwić. Od tego czasu bardzo się zmieniła. Nie interesowała się już życiem swoich dzieci, ale zaczęła pić z wujkiem. W pracy to zauważyli i ją zwolnili. Następnie w domu pojawiła się opieka społeczna i ostrzegła ją, że następnym razem zabiorą jej dzieci.
Ale kobieta nie miała zamiaru się zmienić. Po pewnym czasie czwórka dzieci została zabrana do sierocińca. Tam dorastały. Od czasu do czasu dzieci odwiedzały matkę, ale kiedy przychodziły ponownie, nie mogły uwierzyć w to, czym stał się ich dom. Sama Magda też się zmieniła. Nie interesowało jej już nic poza piciem. Patrzyła na dzieci obojętnym wzrokiem.
Czas mijał. Najmłodsza opuściła sierociniec. Poszła do starszego brata, który obiecał pomóc jej zdobyć wykształcenie i pracę.
Los rozrzucił wszystkie dzieci po świecie. Każde z nich poszło w swoją stronę, ale mama już nie wróci.
Przez lata nie obchodziło jej, że jej dzieci gdzieś tam na nią czekają. Później zmarł ich wujek. Dzieci chciały wyleczyć matkę z alkoholizmu, ale ona uciekła. Potem znaleziono ją na ulicy. Umarła. Mogła wieść lepsze życie. Ale nie chciała.




