Po ślubie z mężem teściowa kupiła nam dwupokojowe mieszkanie. Mama od razu zarejestrowała je na nazwisko Franka. Mieszkanie było w starym budynku, więc musieliśmy je wyremontować.Po ślubie zaczęliśmy więc remont. Mąż pracował od rana do nocy, ja też chodziłam do pracy. Wszystkie naprawy robiliśmy razem. Chcieliśmy zaoszczędzić na robotnikach. Nie mieliśmy żadnych dodatkowych pieniędzy.
Wtedy, po konsultacji z Frankiem, zdecydowaliśmy się na kredyt. Ostatecznie udało nam się uporządkować wszystko w pół roku. Wszystko dokładnie przemyśleliśmy. A pierwszymi osobami, które nas odwiedziły, była oczywiście moja teściowa i jej syn, który jest cztery lata młodszy od mojego męża. Byli bardzo zadowoleni z naszych wysiłków. Chociaż zawsze uważałam moją teściową za lojalną. Nie przychodziła do nas często, nie niepokoiła nas i zawsze dzwoniła przed swoimi wizytami.
A po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli dziecko. Znowu więc musieliśmy się zastanowić, gdzie powinien być pokój dziecięcy. Pojawiło się pytanie, jak go wyposażyć. Nie byłam już w stanie dokonywać napraw, ponieważ nie czułam się dobrze. Mój mąż zajął się wszystkim. Mieliśmy szczęście, że do tego czasu spłaciliśmy znaczną część kredytu. Poprosiliśmy teściową o pomoc, ale odmówiła. Powiedziała, że wszystkie pieniądze odkłada dla młodszego syna, bo musi stanąć na nogi. A jeśli pewnego dnia przyjdzie i powie mi, że się żeni, to co wtedy?
Po narodzinach syna nasza radość nie znała granic. Ale mojej teściowej nie spodobało się imię, które wybraliśmy dla dziecka, Marek. Wnuk był jej obojętny. Ale mnie to nie przeszkadzało. Od narodzin syna minęły dwa lata. W końcu spłaciliśmy cały kredyt. Wciąż patrzę wstecz i wspominam to, przez co przeszliśmy. Udało nam się przetrwać w tak trudnej dla naszej rodziny sytuacji finansowej. Na szczęście wszystko było już za nami.
Pewnego dnia teściowa powiedziała mi, że jej młodszy syn się żeni. Jego przyszła żona była w ciąży. Byliśmy szczerze szczęśliwi, kiedy urodził im się syn. Moja teściowa oddała im całą swoją duszę. Zawsze porównywała nasze dzieci. W końcu nazwali chłopca po jej zmarłym mężu. Pewnego razu teściowa powiedziała, że jej kochany syn jej nie zawiódł, więc mieszkanie będzie należało do niego. Początkowo nie rozumiałam, o jakie mieszkanie chodzi, dopóki Franek sam mi tego nie wyjaśnił. Okazało się, że już dawno przepisał nasze mieszkanie na swojego młodszego brata, tak jak chciała tego jego matka.
A co z remontami i pieniędzmi, które na nie wydaliśmy? Nie rozumiałam, dlaczego mój mąż nie porozmawiał ze mną wcześniej. Wątpię, czy chcę mieszkać z takim człowiekiem do końca życia. Zostawił swoją rodzinę bez dachu nad głową! Zrobił też wszystko bez mojej zgody. Jak mogę mu teraz zaufać? Posłuchał swojej matki, ale co ze mną i moim synem?
Niedawno przeniosłam swoje rzeczy do matki. Obiecała, że pomoże mi z dzieckiem. Pewnego dnia dostanę dobrą pracę i na pewno będę miała własne mieszkanie.




