Maria była oburzona. Jej drogi syn, z którym wiązała tak wiele nadziei, przyprowadził dziś do domu dziewczynę. Powiedział też, że się pobrali. A potem dodał, że wiedział, iż jego matka nie zaakceptuje jego wyboru, więc wzięli ślub w tajemnicy przed nią. Maria zdała sobie sprawę, że jest już za późno, aby cokolwiek zmienić – byli już mężem i żoną. Mo i naprawdę nie lubiła tej dziewczyny.
A ta dziewczyna, nie da się tego inaczej opisać, stała jak kamień i patrzyła w dół. Młodzi zamieszkali z Marią w jej trzypokojowym mieszkaniu. Tym bardziej powinna stawiać opór. Dziewczyna pracuje jako sprzedawca na rynku. To bardzo zdenerwowało Marię. Jak ona, żona doktora nauk, mogła mieszkać pod jednym dachem z tą prostą kobietą? Ale syna nie dało się przekonać: on ją kocha.
Tak minęły trzy miesiące. Młodzi starali się unikać spotkania z matką. A sama synowa starała się nie sprzeciwiać teściowej, nie robić nic na przekór, nie prosić o pieniądze.
Tak minęły dwa lata. Pewnego dnia Olek powiedział, że wysyłają go za granicę na trzy miesiące. W podróż służbową. Mąż wyjechał, a żona została z teściową. Ilona wychodziła z domu wcześnie rano i wracała wieczorem.
Tak minęły kolejne dwa miesiące. Pewnego dnia zadzwonił Olek, mówiąc, że poznał inną kobietę i chce się rozwieść. To było jak kubeł zimnej wody wylany na Ilonę.
Nic nie powiedziała, tylko płakała. Po rozmowie z mężem zaczęła pakować swoje rzeczy. Teściowa zapytała, czy synowa ma się gdzie podziać. Ilona odpowiedziała, że zatrzyma się na jakiś czas u koleżanki, a potem wynajmie jakiś pokój. Ale Maria ją powstrzymała.
-Zostań przez jakiś czas. Nie ma sensu biegać od mieszkania do mieszkania.
Wieczorem Maria poczuła się źle. Musiała wezwać karetkę. Emocje odbiły się na jej zdrowiu. W szpitalu odwiedzała ją tylko synowa. Sąsiedzi przyszli raz, a potem przestali. Mieli swoje sprawy do załatwienia. Maria zwróciła się do syna, ale ten zamiast jej pomóc, wysłał jej zdjęcie z nową kobietą.
Trzy tygodnie później kobieta została wypisana do domu. Ilona przywiozła teściową do domu, pomogła jej porozkładać rzeczy i zaczęła pakować walizki. Maria dużo myślała tego dnia. Ma przecież syna, a to jest synowa, której nie chciała zaakceptować,
Rano Maria poszła do Ilony.
– Córciu, chodźmy do domu. Nie musisz tu mieszkać.
– Chodźmy mamo – odpowiedziała krótko Ilona i przytuliła się do teściowej.
Nadal mieszkają razem. Maria pomaga Ilonie we wszystkim, ale nie chce pozwolić jej odejść. Mówi, że pozwoli jej odejść dopiero , gdy w jej życiu pojawi się dobry mężczyzna.




