Dziadek nie miał czasu przygotować drewna na opał na zimę, nie miał siły go rąbać.

Dziadek Robert wyszedł wygrzewać się na słońcu. W tym roku była tak zimna i deszczowa jesień, że bardziej docenia się słoneczne dni, zwłaszcza że zbliża się zima, a ta będzie dla niego szczególnie ciężka. Dziadek nie miał czasu na przygotowanie drewna na opał na zimę, nie miał też siły w rękach, by je rąbać. Z każdym dniem stawał się coraz smutniejszy, czekając, aż ktoś zapyta, czy potrzebuje pomocy, ale jego nadzieja malała z każdym dniem.

Mój dziadek mieszkał w małej wiosce, choć kiedyś była duża, kiedyś w szkołach było więcej klas, a teraz co zostało? Młodzi wyjechali, starzy umierają. I tak ulica mojego dziadka zaczyna pustoszeć. Dwie inne rodziny mieszkają na drugim końcu, ale po jego stronie, blisko  nie ma nikogo. Dawniej, gdy wioska była większa, ludzie szli do autobusu i zatrzymywali się, by porozmawiać z Robertem, ale teraz ci, którzy tam są, jeżdżą samochodami i nie mają powodu, by się zatrzymywać.

Mężczyzna z radością wspomina czasy, gdy słyszał ciągły hałas na ulicy, krzyki dzieci i kłótnie mężczyzn z kobietami. Kiedy miał dwadzieścia lat, ożenił się ze starszą Olgą, która miała już trzyletniego syna. Matka próbowała go od tego odwieść, ale jego serce biło tylko dla niej. Kiedy jej syn miał dziesięć lat, utonął w rzece, a Olga cierpiała przez długi czas i być może umarła z bólu serca. Para nie miała własnych dzieci. W tym roku dziadek Robert będzie obchodził 80-te urodziny i nadal jest wesoły, ale nie ma siły w rękach, więc dręczy go fakt, że nie przygotował drewna na opał na zimę.

Niedawno przyszli do niego ludzie z opieki, zaproponowali przeniesienie go do domu spokojnej starości, gdzie będzie miał opiekę i jedzenie, ale mężczyzna nie chciał ich słuchać. Dopuki ręce i nogi pracowały, dopóki był na swojej rodzinnej ziemi, wszystko było dobrze, nie mógł bez tego żyć.

Wtedy przypomniał sobie o swojej sąsiadce, starej Natali, którą często bolały nogi, a dzieci nie chciały jej pomagać, więc wysłały ją do tego “domu”, skąd często ich prosiła, żeby ją zabrali, ale oni jej nie słuchali. Zmarła tam bardzo szybko, dopiero po własnej śmierci wróciła do domu.

W tym roku Robert przygotowywał się do zimy szczególnie starannie, wyciągając ciepłe koce, płaszcze, nawet futro Olgi, byle tylko było mu ciepło, a zima może go oszczędzi.

Gdy tak rozmyślał, pod bramę podjechał samochód. Wysiadł z niego Stefan, jego długoletni znajomy, główny pomocnik wójta.

– “Dzień dobry, Robercie, otwórz bramę, jak inaczej rozładuję drewno na opał? ” zapytał radośnie mężczyzna.

Nie wiadomo skąd wzięła się siła w słabych nogach staruszka, który podskoczył, aby jak najszybciej otworzyć bramę, jakby maszyna mogła uciec i nie dać mu drewna na opał.

Stefan wszystko rozładował sam, zabronił dziadkowi mu pomagać, mówiąc mu, że pociął i dostarczył drewno już prawie wszystkim starym ludziom, i że dopiero teraz przyszła kolej na Roberta. A po nim  ma jeszcze innych samotnych, którzy czekają i martwią się, jak przetrwają tę zimę. Podczas gdy młody człowiek pracował i opowiadał swoją historię, dziadek Robert z radością poczęstował go herbatą i ciasteczkami, które przyniósł. A oprócz opału na zimę Robert dostał też całą torbę jedzenia i słodyczy. Będzie wcinał jak dziecko, bo są w niej jego ulubione czekoladki. Ostatni raz kupił je sobie ,rok temu w Sylwestra!

Robert na pewno przetrwa tę zimę i poczeka na następną . Całe szczęście, że są jeszcze ludzie w wiosce  tak mili i troskliwi, że pomagają samotnym staruszkom!

Rate article
Fajna Tajna
Dziadek nie miał czasu przygotować drewna na opał na zimę, nie miał siły go rąbać.