Nasze życie z żoną można nazwać zwyczajnym. Nie staliśmy się bogaci, ale byliśmy szczęśliwi, mieliśmy dwójkę dzieci, wychowaliśmy je i daliśmy im wszystko, co mogliśmy. Przez długi czas pracowałem jako zastępca dyrektora w fabryce, więc zawsze mieli nowe ubrania i całą lodówkę pełną jedzenia. Co roku wyjeżdżaliśmy na wakacje nad morze lub w góry, ale odkąd dzieci zaczęły mieszkać z własnymi rodzinami, wszystko się zmieniło. Na początku myślałem, że tak będzie najlepiej, ale czasami dzieją się rzeczy, na które nie mamy wpływu.
Każde z naszych dzieci otrzymało od nas w prezencie na 18 urodziny wyremontowany apartament. Planowaliśmy jeszcze zorganizować im luksusowe wesela i podarować samochody, ale czas leciał i jakoś nam się nie udało. Moja żona poważnie zachorowała i wszystkie pieniądze, a potem oszczędności, poszły na jej leczenie.
Kiedy przeszedłem na emeryturę i moje oszczędności zaczęły się wyczerpywać, a musieliśmy kontynuować leczenie żony, postanowiliśmy poprosić nasze dzieci o pomoc. Moja starsza córka od razu dała nam potrzebną kwotę, ale dała jasno do zrozumienia, że to wszystkie jej oszczędności, więc następnym razem lepiej będzie poprosić o pomoc jej brata.
Jednak moja żona i ja wiedzieliśmy z góry, że nie ma sensu do niego iść, ponieważ finansami w ich domu zarządza jego żona, która nie pozwoliłaby , aby jakikolwiek grosz się zmarnował. Ich dzieci widziały słodycze tylko wtedy, gdy je odwiedzaliśmy.
Kiedy mój były dyrektor dowiedział się o naszym braku funduszy, powiedział załodze, która mnie lubiła i ceniła, ponieważ traktowałem ich jak równych sobie, i dali nam znaczną sumę pieniędzy, która powinna była wystarczyć na rok. Myśl, że moi podwładni pomogli nam bardziej niż moja rodzina, wprawiła mnie w zakłopotanie, ale starałem się nie dzielić takimi szczegółami.
Rok później zmarła moja żona. Nasze mieszkanie i dwa samochody były zapisane na jej nazwisko, ale przepisała je na mnie wcześniej w testamencie. Dzieci były wściekłe i powiedziały mi wprost:
-Po co staremu człowiekowi dwa samochody?.
Byłem oburzony tą reakcją, ponieważ moja żona i ja daliśmy im dobre podstawy do życia i powinny być za to wdzięczne. Ale nie to jest najgorsze.
Najbardziej zdenerwowało mnie to, że przez ostatnie dwa lata choroby matki dzieci prawie jej nie odwiedzały. Kilka razy były w szpitalu i to wszystko.
Kiedy straciłem najdroższą mi osobę, spodziewałem się znaleźć wsparcie u moich dzieci, odwiedzałem je częściej, ale zauważyłem, że to je irytowało.
Niemal w tym samym czasie zacząłem zaprzyjaźniać się z młodą rodziną z sąsiedztwa, która niedawno kupiła mieszkanie. Często mi pomagali i częstowali smakołykami, a ja w zamian zostawałem z ich dziećmi, bo moje dzieci nie przyprowadzały do mnie wnuków.
Pewnego razu byłem tak chory, że lekarz zalecił, abym nie wstawał z łóżka. Zadzwoniłem do moich dzieci, aby przyszły i pomogły mi, przynajmniej przez tydzień, dopóki nie będę mógł wstać, ale miały własne rzeczy do zrobienia. Wtedy ta młoda rodzina znów przyszła mi z pomocą. Ola pielęgnowała mnie i znów wróciłem do życia. Stali się dla mnie prawdziwą rodziną. I zdałem sobie sprawę, że chcę zostawić im moje mieszkanie.
Dzieci dowiedziały się o tym ode mnie, ale nie od razu. Przypomniały sobie o mnie w moje urodziny , ale nie przychodziły mnie odwiedzać, tylko zadzwoniły. Kiedy wspomniałem, że niedawno byłem u notariusza, córka i syn wyrazili chęć odwiedzenia mnie. Ucieszyłem się na ich widok, ale ze spotkania nie wynikło nic dobrego.
Przyjechali moja córka i syn z dziećmi, pomogli nakryć do stołu i zaczęło się świętowanie. Oczywiście pierwszym tematem rozmowy był mój testament; już rozdzielili między siebie mój majątek i czekali tylko na moje potwierdzenie. Wtedy zaskoczyłem ich wiadomością, że zostawiam mieszkanie sąsiadom, ale oni dostaną samochody.
Oczywiście ta wiadomość ich rozzłościła i na początku próbowali mnie spokojnie przekonać, ale potem zaczęli się kłócić. Kiedy zorientowali się, że nic na mnie nie działa, zagrozili, że już nigdy nie zobaczę ani ich, ani wnuków. To było tak, jakby często tu przychodzili…
Nie mam prawa narzekać na swoje życie, miałem wspaniałą żonę i wszystko czego chciałem, ale gdzieś uległem i nie zauważyłem kiedy moje dzieci zaczęły być takie chciwe i żyć tylko dla pieniędzy….




