Od trzydziestu czterech lat byłem mężem Marioli, ale teraz, w jesieni swojego życia, zakochałem się w innej kobiecie i czuję, że grunt usuwa mi się spod nóg. Mam na imię Adam, mam sześćdziesiąt pięć lat. Moja żona Mariola jest ode mnie trzy lata młodsza. Nasz dorosły syn, Łukasz, od dawna założył własną rodzinę i ma już dwoje dzieci.
Odkąd Łukasz dorósł i wyprowadził się, między mną a Mariolą zapadła długa, chłodna cisza. Stało się jasne, że mijamy się w codzienności i nie mamy sobie już nic do powiedzenia.
Gdy oboje przeszliśmy na emeryturę, zaproponowałem, byśmy kupili nieduży dom gdzieś na Lubelszczyźnie zawsze marzyłem o spokojnym życiu na wsi. Mariola nie była tym zachwycona. W końcu, po wielu rozmowach, zgodziła się dla świętego spokoju. Udało się znaleźć przytulny domek z ogródkiem pod Nałęczowem. Pojechaliśmy tam na lato. Ja czułem się tam wolny, wreszcie żyłem blisko natury, z dala od zgiełku Lublina.
Mariola jednak tęskniła za kanapą, książkami i telewizorem. Niewiele interesował ją ogród, nie chciała nawet pomagać mi przy warzywniku tłumaczyła się złym samopoczuciem. Cały ciężar pracy w ogrodzie i wokół domu spadł na mnie. Traktowała wieś jak wygnanie.
Kiedy przyszła jesień, wróciliśmy do miasta. Mariola odetchnęła z ulgą, znów poczuła się u siebie. Dla mnie miasto było ciasne i obce po tygodniu spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy i wróciłem na wieś. Od tamtej pory widywaliśmy się coraz rzadziej. Mieszkałem sam, pracowałem w ogrodzie, spacerowałem po okolicy i poznawałem sąsiadów.
To tam, w wiejskim sklepie, poznałem Bożenę. Miała sześćdziesiąt lat, była wdową po miejscowym rolniku. Z początku była powściągliwa, wręcz lodowata, ale z czasem zaczęliśmy rozmawiać coraz więcej. Zrozumiałem, że jej obecność dodaje mi sił i sprawia, że znów się uśmiecham. Zakochałem się.
Bożena długo była nieufna, ale w końcu zaczęło się między nami układać. Spotykamy się często, rozmawiamy, śmiejemy się razem. Znowu czuję się młody.
Chciałbym powiedzieć Marioli, że chcę rozwodu, ale paraliżuje mnie myśl, co na to powie Łukasz. Boję się, jak przyjmie fakt, że jego ojciec zakochał się w innej kobiecie. Na razie okłamuję żonę, mówiąc, że dużo pracy mam na gospodarstwie. Ale prawda jest taka, że większość czasu spędzam z Bożeną.
Mariola nie ma o niczym pojęcia. Śpi spokojnie w swoim lublińskim mieszkaniu, a ja nie mam odwagi zniszczyć jej świata. Tkwię w martwym punkcie, nie wiem, czy wyznać jej prawdę i postawić wszystko na jedną kartę, czy żyć dalej w kłamstwie. Kręcę się w kółko z myślami, nie wiedząc, co ze sobą zrobić.



