Zrzucasz winę na mnie, mamo

**16 maja 2023 r.**

Dzisiaj znów miałem ten koszmar. Stałem przy Okopowej, patrząc, jak tramwaj numer 15 oddala się w stronę Muranowa. Budzik wyrwał mnie z tego snu, ale wciąż czułem wilgotne dłonie i rozpaczliwe łomotanie serca. To już trzeci raz w tym tygodniu.

Zawsze było tak samo – biegnę, krzyczę, próbuję dogonić, ale moje nogi są jak z ołowiu. Stoję tam, patrząc, jak szyba w ostatnim wagonie odbija blade światło latarni. Moment później znika w tunelu pod placem Bankowym. Zostaję sam, z dzwoniącym w uszach echem własnego głosu.

Babcia mówiła, że sny o uciekającym tramwaju to znak, że coś ważnego wymyka ci się z rąk. Pewnie miała rację. W pracy cisną się terminy, Ola coraz częściej zostaje w swoim pokoju, zamiast jeść ze mną kolację, a ja… cóż, udaję, że wszystko jest w porządku.

Tyle lat twardego stąpania po ziemi, a teraz złapałem się na tym, że boję się zasnąć. Boję się, że znów zobaczę ten tramwaj, że znów nie zdążę. Może to strach przed tym, że życie właśnie przejeżdża mi przed nosem, a ja macham ręką jak gap nad Wisłą?

Trzeba coś zmienić. Zacząć od rozmowy z Olą, od wyciągnięcia telefonu do tych dawnych znajomych, od odkurzenia gitary stojącej w kącie. Życie to nie warszawski przystanek – nie można stać i czekać, aż następny tramwaj przyjedzie za pół godziny. Czasem trzeba biec, nawet jeśli wiesz, że możesz się spóźnić.

**Dzisiejsza lekcja:** Strach przed porażką to najpewniejsza droga do tego, by nic nie osiągnąć. Lepiej złapać tramwaj w ostatniej chwili niż patrzeć, jak odjeżdża bez ciebie.

Rate article
Fajna Tajna
Zrzucasz winę na mnie, mamo