Cierpliwośćmiłość
Janina wyrwała się na schody samolotu i wykrzyknęła, jakby była wściekłym ptakiem:
Edzio! Będę cię kochać na zawsze! Wrócę, zobaczysz!
Następnie wstąpiła na swoje miejsce, usiadła i popłakała goryczą. Obok niej zasiadł jej mąż, Borys, wpatrując się w małe okno samolotu, milczący niczym nocny strażnik. Jedynie Bóg mógł pojąć, o czym rozmyślał w tej chwili, ale Borys nigdy nie skrytykowałby Janiny słowem. Nie użyłby nawet jednego okropnego określenia.
Na jego kolanach siedziała ich dwulatka, mała Maja, której nie było pojęcia, dlaczego matka płacze bez łez, a ojciec nie potrafi jej ukołysać.
Maszyna wzniosła się w niebo, kursując wprost do Warszawy.
W kabinie samolotu zebrała się liczna rodzina Janiny i Borysa wszyscy wyruszali ku swojej obiecanej krainie, by na zawsze zamieszkać tam, gdzie serca ich czekały.
W Minnisie Janina miała ukochanego o imieniu Edzio. Studiowali razem, a Janina była pewna, że Edzio zostanie jej mężem, że nie ma innej drogi ich miłość rosła z dnia na dzień, rozgrzewając ich dusze.
Nagle wszystko odmieniło się w jednej chwili. Matka Janiny ogłosiła przeprowadzkę do Polski.
Znalazłyśmy dla ciebie godnego pana młodego z naszego kręgu rzekła, jakby wrzuciła kamień w spokojną wodę.
Janina roześmiała się z tej niespodziewanej wiadomości, lecz już wkrótce przybyli świadkowie i narzeczony. Gdy zobaczyła Borysa, cicho wymknęła się ze swego krzesła. Narzeczony nie przypodobał się jej ani trochę. Rodzina jednak podjęła decyzję bez niej: ma się odbyć ślub! Świetna para, mówią.
Matka, wyczuwając rozpacz córki, zaczęła namawiać:
Kochanie, musimy wyjechać! Potem będziesz mogła żyć, jak zechcesz. A przy okazji spójrz na Borysa spokojny, mądry, z taką iskrą w oku. Pasuje ci, naprawdę. Cierpliwośćmiłość, pamiętaj.
Janina wyznała wszystko Edziowi.
No cóż, Janino wzruszył ramionami Edzio nie możesz iść wbrew rodzinie. Ja też nie mam innego wyboru.
Janina uznała Edzio za słabeusza. Odwrócił się ode mnie, nie podjął żadnego kroku! pomyślała. Z rozpaczy wzięła ślub z Borysem.
Później były łzy, odejścia i rozstania przy rozbijaniu naczyń. Borys jednak żałował swojej żony. Przebaczał jej z wielkodusznością, rozumiejąc, że nie da się zdusić miłości Janiny do Edzia. Trzeba ją zdobyć na nowo.
Kiedy urodziła się Maja, Janina zanurzyła się w macierzyństwie, jakby to był jej chwilowy ratunek. Wciąż nosiła w sercu Edzia.
W końcu krewni załatwili wszystkie dokumenty na wyjazd do nowego kraju, spakowali rzeczy.
Edzio, pod przykrywką, przybył na lotnisko pożegnać Janinę. Gdy Janina siedziała już w samolocie, ujrzała go w oddali, machającego bukietem kwiatów. Nie zastanawiając się, wyrwała się na schody. Edzio rzucił jej ogromny bukiet stokrotek, lecz kwiaty nie dotarły, rozproszyły się po trawie.
Samolot przyspieszył, a wiatr rozsypywał stokrotki po całym pasie startowym.
Warszawa! rozbrzmiało w jej głowie. Nowy dom, nowe życie, wiele trudności na drodze do szczęścia.
Lata minęły, zanim Janina i Borys mogli w końcu spokojnie odetchnąć. Musieli nauczyć się języka polskiego, zwyczajów, przyzwyczaić się do gorącego lata, znaleźć pracę. Niektórzy dziadkowie i babcie z czasem przeszli na drugą stronę. Janina urodziła jeszcze dwie córki Anię i Karolinę. Borys zawsze był przy niej, niczym anioł stróż, pilnując rodziny, przejmując wszystkie domowe obowiązki.
W dniu srebrnego ślubu Janina przy dzieciach i wnukach wyznała szczerą miłość do męża. Borys odparł, że wciąż nie wierzy w swoje nieograniczone szczęście.
Matka Janiny miała rację cierpliwośćmiłość.
Gdy najlepsza przyjaciółka Janiny z Minnisa przybyła w gości, zapytała: Nie zapomniałaś o Edziu? On nigdy się nie ożenił, nigdy nie znalazł żony.
Janina zdziwiona zapytała: Edzio? Przypomnij, kim jest?



