Została kochanką, bo nie miała szczęścia w małżeństwie. Pozostała panną aż do trzydziestki.

Dzisiaj opowiem wam historię o mojej kuzynce Halinie. Nieszczęśliwa była w miłości – do trzydziestki nie znalazła męża, aż w końcu postanowiła ustatkować się z pierwszym lepszym, który się nawinął.

Nie od razu wiedziała, że Paweł jest żonaty. Gdy się zorientowała, było za późno – serce już przywiązało się do niego. Nie miała jednak do niego pretensji. Winiła tylko siebie za ten związek i za własną słabość. Czuła się niepełnowartościowa, że nie znalazła nikogo na czas, choć przecież nie była brzydka – sympatyczna, trochę zaokrąglona, co dodawało jej lat. Związek z Pawłem nie miał przyszłości, ale bała się zostać sama.

Pewnego dnia odwiedził ją brat cioteczny, Sławek. Był przejazdem w delegacji, więc wpadł na kilka godzin na obiad. Gadali jak za dawnych lat, a Halina w końcu wyżaliła się ze swojego kłopotu. Właśnie gdy wyszła do sąsiadki ocenić nowe zakupy, zadzwonił Paweł. Sławek otworzył – w drzwiach stanął zdziwiony mężczyzna.

„Halia jest?” – wybełkotał Paweł.
„W łazience” – odparł Sławek bez zastanowienia.
„A pan… kim jest?”
„Mężem. Na razie cywilnym” – Sławek złapał go za koszulę. „To ty jesteś ten żonaty gagatek? Słuchaj, jak cię tu jeszcze raz zobaczę, zrzucę cię ze schodów, jasne?”

Paweł uciekł jak poparzony. Gdy Halina wróciła i usłyszała, co się stało, rozpłakała się. „Już nie wróci…” – szepnęła, zakrywając twarz dłońmi.
„No i dobrze!” – Sławek machnął ręką. „Mam dla ciebie lepszego faceta. Wdowiec z naszej wsi, Jacek. Baby się o niego uwijają, ale on jeszcze nikogo nie chce. Przygotuj się, po delegacji wracam po ciebie.”
„Jak to? Nie znam go nawet…”
„Wstyd to kraść cudzego męża, nie poznawać wolnego” – burknął. „Przyjedziesz na urodziny Małgosi.”

I tak po kilku dniach Halina znalazła się na wsi. U Sławka w ogrodzie przy domku zebrali się znajomi, wśród nich Jacek. Cichy, skromny, ale Halina od razu go zauważyła. „Biedak, pewnie jeszcze po żonie tęskni” – pomyślała.

Minął tydzień. W sobotę do drzwi zadzwonił… Jacek, z paczuszką w ręku.
„Przejazdem byłem” – tłumaczył się. „Pomyślałem, że zajrzę…”
Halina zaprosiła go na herbatę. Gdy wyciągnął z torby tulipany, aż się rozpłomieniła. Gadali o błocie na drogach i cenach w sklepie, aż w końcu Jacek wstał, by iść. Ale w progu nagle się odwrócił.
„Halinko… cały tydzień o tobie myślałem” – wyznał. „Nie mogłem wytrzymać.”
„Ale my się prawie nie znamy…”
„Ważne, że… że mnie nie brzydzisz? I mam ośmioletnią córkę…”
„Córka to skarb” – odparła Halina ciepło.

Wtedy Jacek pocałował ją tak, że aż łzy stanęły jej w oczach.
„Przepraszam, czy…?”
„Nie. To… to słodkie. I uczciwe.”

Od tamtej pory widywali się co weekend. Dwa miesiące później wzięli ślub i zamieszkali na wsi. Halina dostała pracę w przedszkolu, a rok później urodziła drugą córeczkę. W domu zawsze było gwarno, a miłość między nimi tylko rosła, jak dobre wino.

Sławek przy każdej okazji podpuszczał ją:
„No co, Halsiu, dobry chłop, co? Słuchaj brata, ja zawsze wiem najlepiej!”

I tak oto prawdziwe szczęście znalazło Halinę tam, gdzie się go najmniej spodziewała. Czasem trzeba dać losowi szansę.

Rate article
Fajna Tajna
Została kochanką, bo nie miała szczęścia w małżeństwie. Pozostała panną aż do trzydziestki.