Zostać czy odejść

**Odejść czy zostać**

Anastazja otworzyła drzwi i zdziwiła się, widząc córkę Kingę oraz nieznajomego chłopaka, który przyjaźnie się uśmiechał.

Cześć, mamo, poznaj to Tomek pomyślałam, że już czas, żebyście się poznali. A taty nie ma w domu? mówiła szybko córka, jednocześnie popychając przed siebie chłopaka. Wejdź, Tomku, nie wstydź się, moi rodzice są super.

Dzień dobry przywitał się nieco zawstydzony i wszedł do środka.

Anastazja uśmiechnęła się, żeby go ośmielić, i skinęła głową.

Mamo, przepraszam, że wpadliśmy bez zapowiedzi, ale tylko napijemy się herbaty paplała Kinga a potem idziemy do kina.

Tomek zachowywał się uprzejmie, skromnie się uśmiechał, ale podtrzymywał rozmowę.

Mamo, a gdzie tata? Chciałam, żeby poznał Tomka.

No gdzie może być nasz tata? W garażu, oczywiście. Grzebie tam, mówił, że musi odkurzyć i umyć wnętrze samochodu. Przecież wiesz, on wszystko sam, nie chce na myjnię odpowiedziała Anastazja.

Wkrótce Kinga z Tomkiem zaczęli się zbierać do wyjścia. Chłopak grzecznie podziękował i pożegnał się.

Ojej, jaki uprzejmy i dobrze wychowany pomyślała matka, zamykając za nimi drzwi.

Kinga studiuje na drugim roku, córka jest już dorosła. Anastazja nawet nie zauważyła, kiedy wyrosła. A teraz córka ciągle zadaje jej pytania o życie, prosi o radę: jak postąpić, co zrobić w danej sytuacji, czeka na podpowiedzi.

Czasem matka oczywiście doradza, ale bywają takie chwile, gdy odpowiada:

Córeczko, na to pytanie nie mam konkretnej odpowiedzi i nigdy mieć nie będę. Nie ma jedynie słusznych rozwiązań. Czasem życie zastawia na nas pułapki, jakby chciało nam przez to pokazać, że na wszystko jest odpowiedni czas.

Każdy ma swoją własną drogę, a życie układa się po swojemu. Anastazja, żyjąc z mężem ponad dwadzieścia lat, wciąż była na rozdrożu. Pamiętała do dziś, jak przyjaciółka Iza przedstawiła ją Jackowi.

Nastka, poznaj to Jacek, kolega mojego Darka podeszła do niej z wysokim, szczupłym chłopakiem, który wyglądał na zawstydzonego i trochę zagubionego. Pracuje z moim Darkiem, ten od dawna prosił, żebym przedstawiła jego kolegę którejś z naszych koleżanek. No to się teraz dogadajcie uśmiechnęła się i zniknęła w tłumie tańczących, wracając do swojego chłopaka.

Studencka impreza była w pełni. Nastka z Izą studiowały, zbliżał się koniec nauki. Iza z Darkiem planowali ślub za dwa miesiące. Jacek wyglądał obco wśród studentów, krępował się, czuł się nie na miejscu. Garbił się, jakby wstydził się swojego wzrostu, trochę niezdarnie rozglądał się po sali, obserwując rozbawioną młodzież.

Jacek, studiujesz gdzieś? Nastka postanowiła pierwsza nawiązać rozmowę.

Nie, już trzeci rok pracuję jako kierowca, a wcześniej byłem w wojsku.

Dziwne, służył w wojsku, a nawet nie zrobił się bardziej męski pomyślała Nastka. Zazwyczaj chłopaki wracają inni. Widziała przykład na swoim starszym bracie.

Z Darkiem służyliśmy razem, zaprzyjaźniliśmy się, a po wojsku dalej trzymaliśmy się razem, nawet pracę znaleźliśmy w tym samym miejscu. Ja tylko szkołę skończyłem. A wy z Izą tu studiujecie?

Patrzył jej w oczy i się uśmiechał. Jego uśmiech był chłopięcy i czarujący, że mimowolnie odpowiedziała uśmiechem, choć nie chciała dawać mu złudnych nadziei. Nie podobał jej się. Tak wyglądało ich pierwsze spotkanie. Gdyby ktoś wtedy powiedział jej, że to jej przyszły mąż, roześmiałaby się serdecznie.

Ale jak to mówią losu nie oszukasz. Życie byłoby pewnie nudne i przewidywalne, gdybyśmy wiedzieli, gdzie i z kim będziemy za rok. Za każdym razem, gdy Jacek zapraszał Nastkę na randkę, myślała, że to ostatni raz, no, pójdą, pogadają i rozejdą się. Następnym razem odmówi.

Mijał czas, a Nastka nie potrafiła odmówić. Z jednej strony żal jej było tego skromnego, dobrego Jacka, z drugiej nie miała nikogo innego, kogo traktowałaby poważnie, za kogo mogłaby wyjść.

Nastka, jak tam u ciebie z Jackiem? pytała Iza.

Normalnie, sama nie wiem jak odpowiadała obojętnie.

Byli nawet świadkami na ślubie Izy i Darka. Weselili się razem z przyjaciółmi. Nastka skończyła studia, znalazła pracę. Tak się spotykali. I w końcu przywykła. Wiedziała, że Jacek jest prawdziwy. Postanowiła poradzić się matki.

Mamo, przedstawiłam ci już Jacka, ale nie wiem, co robić. On już mówi o ślubie, a ja nie wiem, co odpowiedzieć. Wiem tylko, że jest uczciwy, pracowity, troskliwy, choć niewykształcony i książek nie czyta.

Córko, nie przejmuj się. No i co, że nie czyta? Za to wierny i patrzy na ciebie jak zakochany mówiła matka. Wszystko się ułoży. Z czasem różnice w wykształceniu przestaną być widoczne.

Nadszedł moment, gdy Jacek, czerwieniąc się i denerwując, oświadczył się Nastce, chyba niepewny jej odpowiedzi.

Nastka, to dla ciebie wyciągnął z kieszeni pudełko z pierścionkiem. Chcę, żebyś została moją żoną. Zgadzasz się?

Nastka w milczeniu spojrzała na pierścionek, ale w końcu się uśmiechnęła.

Zgadzam się. A gdzie kwiaty? Wzięła pierścionek i włożyła na palec.

Ojej, Nastuś, zupełnie wyleciało mi z głowy. Dla mnie najważniejsze był pierścionek i twoja zgoda. Ale obiecuję, kupię ci kwiaty.

Później sama myślała:

Dziwne, że w ogóle wyszłam za Jacka. To najzwyklejszy chłopak, którego długo nie traktowałam poważnie.

Może na jej decyzję wpłynął fakt, że wszystkie koleżanki już wyszły za mąż, a ona nie chciała zostać sama. Nie była pewna siebie, choć była ładna, trochę zaokrąglona, ale to jej nie psuło.

Nastka i Jacek st

Rate article
Fajna Tajna
Zostać czy odejść