Żona wiedziała o naszej wizycie, a nic nie przygotowała, – oburzyła się teściowa.

-Сłyszałaś, że przyjedziemy, a jednak nic nie przygotowałaś – fuknęła teściowa.

Julka, ubrana w czerwony szlafrok, siedziała na krześle przy toaletce, starannie podkreślając oczy.

– Dokąd się wybierasz? – zapytał zaskoczony Piotr, stojąc w progu. – Myślałem, że nigdzie nie pójdziesz, skoro ja zostaję…

– Ola to przyjaciółka z dzieciństwa. Dziś obchodzi trzydzieste urodziny, dlaczego miałabym nie iść? – odparła Julka, nie odwracając się.

– Przecież ja zostaję, – powtórzył mężczyzna. – Poza tym, przyjeżdżają moi rodzice.

– Zwróć uwagę, że to twoi rodzice, więc moja obecność nie jest niezbędna, – uśmiechnęła się Julka, zadowolona ze swoich podkreślonych oczu.

Relacje Julki z teściową były napięte, dlatego ucieszyła się, że wyjazd teściów wypadł akurat na ten dzień.

– Jak sam ich przywitam? – marudził Piotr. – Nie wiem, gdzie co jest w naszym mieszkaniu.

– Poradzisz sobie. Przed ślubem mieszkałeś z nimi 27 lat, – przypomniała mu Julka.

Piotr jeszcze próbował nakłonić żonę, żeby została, ale była nieugięta.

Odprowadzając Julkę do taksówki, Piotr wybrał się do sklepu, licząc, że kupi wszystko, co potrzebne.

Natrafił na gotowe dania, które wystarczyło podgrzać. Zakupił za 200 złotych i zadowolony wrócił do domu. Około piątej po południu rodzice pojawili się w progu mieszkania.

– Gdzie jest Julka? – zapytała Antonina, całując syna w policzek i rozglądając się wokół.

– Wyszła, – odpowiedział Piotr, drapiąc się po głowie.

– Dokąd poszła? – spytała zaniepokojona matka.

– Na urodziny do przyjaciółki, – odpowiedział Piotr, czerwieniąc się.

– Nie będzie jej dzisiaj? – zdziwiła się Anna, poprawiając okulary.

– Nie wiem, – wzruszył ramionami Piotr.

– Jak to nie wiesz, do której godziny nie będzie twojej żony? – oburzyła się matka. – Piotr, posłuchaj, do czego to doszło! To przez twoje wychowanie!

Ojciec zamiast odpowiedzieć, zrobił niezadowoloną minę i machnął ręką, dając do zrozumienia, że rozmowa go nie interesuje.

– Jesteś cały on! – sarknęła Anna. – Mam nadzieję, że chociaż przygotowałaś coś do jedzenia?

– Sam się o to zatroszczyłem, – zapewnił Piotr.

– Jak mogłeś jej pozwolić się tak zachowywać? – potępiła Anna, kręcąc głową. – Wiedziała, że przyjedziemy, a to jej nie obchodzi.

Nie odpowiedział, nie wiedział, co mógłby powiedzieć.

Anna spędziła godzinę, przeszukując każdy zakątek mieszkania.

– Gospodyni z niej żadna, – podsumowała. – Synu, co nam podasz do jedzenia?

Piotr zaprosił rodziców do kuchni i wyjął z lodówki gotowe dania.

– Tego nam podasz? – zdziwiła się Anna, zsuwając okulary na nos. – Nie będziemy tego jeść!

– Co mam kupić? Mogę pójść do sklepu, – speszył się Piotr.

– Sama coś przygotuję, – burknęła Anna, zakładając fartuch synowej. – Co macie w lodówce?

– Nie wiem, trzeba poszukać, – Piotr niepewnie przestępował z nogi na nogę.

Anna westchnęła z rezygnacją i poczęła przeszukiwać półki.

Z trudem przygotowała kolację dla trzech osób. Choć Piotr mógł odetchnąć, pojawił się nowy problem.

Matka zażądała świeżej pościeli, lecz Piotr nie mógł jej znaleźć.

W końcu musiał zadzwonić do Julki. Początkowo odbierała, ale później przestała.

Piotr zaczął przeszukiwać szafy w poszukiwaniu potrzebnych rzeczy.

– Co z ciebie za żona, – sarknęła Anna, siadając na kanapie. – Uciekła na zabawę, akurat jak my przyjeżdżamy. Jak często do was jeździmy?

– Jubileuszu też nikt nie przełożyłby z tego powodu, – burknął Piotr, rozwalając kolejne szafy.

– Mogła nie iść. Nie broń jej, – fuknęła Anna niezadowolona z synowej. – Twoja żona kolejny raz pokazała brak szacunku.

– Mamo, skończ mnie złośliwie krytykować, – Piotr spojrzał na matkę łagodnie, prosząc, żeby przestała.

Anna obrażona zacisnęła wargi, czując, że syn nie zamierzał krytykować Julii, co chętnie by uczyniła.

W końcu nie mogli znaleźć wspólnego języka, a matka postanowiła pójść spać.

Rano, o dziesiątej, do mieszkania weszła Julka. Po krótki powitaniu z teściami zniknęła w pokoju.

– Nareszcie wróciłaś! – cieszył się Piotr. – Już dostałem bzika z rodzicami. Matce nie pasuje nic, ojciec się nie wtrąca. Ciężko mi przyjąć cały ciężar na siebie.

– Przebiorę się i znów wyjdę, – Julka zaszokowała Piotra nową wiadomością. – Jedziemy nad rzekę.

– A co ze mną? – zblednął Piotr.

– Rozmawiaj z rodzicami, – odparła lekko, sięgając po strój kąpielowy.

– Kiedy wrócisz? – zapytał błagalnie Piotr. – Zauważyłem, że ciężko mi się z rodzicami teraz dogaduje, mama jest bardzo trudna.

– Wieczorem, – odpowiedziała z uśmiechem Julka i wybrała się do przyjaciółki.

– Przyszłaś i znowu zniknęłaś. Jak wy tak możecie żyć? – kręciła głową Anna. – Powinieneś się zastanowić, z kim się związałeś.

– Mamo, przegryź język! – krzyknął Piotr. – Zaczynasz mnie irytować. Co chcesz osiągnąć?

– Nic, dlaczego tak myślisz? – skrzywiła się Anna. – Po prostu chcę, żebyś zrozumiał, że Julka nas nie szanuje.

– A ty ją szanujesz? – zapytał skonsternowany syn.

Widząc, jak matka unika wzroku i uśmiecha się niezręcznie, Piotr zrozumiał wszystko.

– Więc jakie masz do niej pretensje? – wzruszył ramionami. – Jeśli jej nie szanujesz, dlaczego oczekujesz tego od niej w zamian?

– Bo dałam jej takiego męża! – piekliła się Anna.

– Jestem przedmiotem? Miałaś jakąś umowę? – Piotra dotknęły słowa matki.

– Nie…

– Więc przemyśl, zanim coś powiesz! – wycedził przez zęby.

Anna obrażona nadęła wargi, a po pięciu minutach zdecydowanie poprosiła męża o powrót do domu.

Nie pożegnała się z synem, milcząc, zabrała torbę i wyszła do samochodu.

Od tej pory Anna rzadziej odwiedzała Piotra i Julkę.

Rate article
Fajna Tajna
Żona wiedziała o naszej wizycie, a nic nie przygotowała, – oburzyła się teściowa.