Córeczko, dziś masz 32 lata! Szczęśliwaś sercem i podaję ci ten uroczy upominek powiedziała Natalia Wiktoria, matka Bogny, podając ręką ręcznie robione buciki, które upięła na warsztacie szycia. Bogna otworzyła oczy szeroko i spojrzała na mamę. No tak, już 32, czas pomyśleć o potomstwie. Nie jestem już młoda, a ty też nie. A ja chciałabym już pochwalić się wnukami. Moje koleżanki mają już prawnuki, a ja wciąż jestem jedyną babcią bez wnuków.
Bogna zarumieniła się. Przy stole zapadła cisza. Goście dwie przyjaciółki matki i trzy sąsiadki wpatrywały się w Natalię Wiktorię.
Przepraszam, muszę się położyć, jestem zmęczona wymamrotała Bogna i wymknęła się od stołu. Nie chciała, by goście zobaczyli jej czerwone oczy. Głęboko w sercu bolało ją, że własna matka nieustannie przypomina jej, że zegar nie stoi w miejscu.
Tak, zegar tyka i co? Po co mieć dzieci, skoro jedyną opiekunką będzie matkaemerytka? A przy okazji, Bogna nie miała jeszcze nikogo, kto mógłby zostać ojcem jej ewentualnego dziecka, nie mówiąc już o chętnych małżeństwach.
Och, dziewczyny, nie wiem, co zrobić Gdybyście mieli synów, to polska córeczka byłaby już zamężna. A wy wszystkie dziewczyny macie już panienki na karku. To naprawdę babię kraina u nas! wykrzyknęła Natalia Wiktoria.
Bogna mieszkała z mamą w małym dwupokojowym mieszkaniu w osiedlu typu wieśmiasteczko. Poważnych związków w życiu nie przeżyła; małżeństwo wydawało jej się jak bajka z romantycznych powieści. Pracowała na poczcie w Zambrówie, codziennie dźwigała pudła, wysyłała listy i obsługiwała klientów przy komputerze. Taki tryb życia potrafił ją wykończyć po powrocie do domu prawie nie miała sił. Jedyną rzeczą, na którą liczyła, było zjedzenie posiłku i położenie się na kanapie, zamknięcie oczu i nicnierobienie.
No i znowu się rozciągasz Chodź ze mną na wieczór poetycki! Jesteś młoda, piękna, po co leżeć jak fokstrot? Może znajdziemy ci jakiegoś pana, wtrącała matka, widząc, jak Bogna leży jak rozgrzany krewet.
Mamo! Odpuść. Odpoczywam! odpowiedziała Bogna.
Natalia Wiktoria, w przeciwieństwie do córki, była prawdziwym wiatrem energii. Mimo że miała już ponad siedemdziesiąt lat, uczestniczyła w koncertach w domu kultury, jeździła na spotkania aktywistów do centrum województwa, czytała własne wiersze przed grupą emerytek. Zawsze coś planowała, opowiadała, jak ważne jest pomaganie innym i unikanie bezczynności. Gdyby miała własne wnuki, energia przydałaby się doskonale Bogna jednak nie miała takiego zastrzyku.
Matka nie dawała za wygraną. Postawiła czerwone buciki w widocznym miejscu i nieustannie nimi potrząsała przed córką.
Mamo, przestań już nimi machać, wyglądam jakby mnie jakiś byk w czerwonym płaszczu wymamrotała Bogna.
Bogna, kochanie, posłuchaj mnie Jesteś już dorosła, pora pomyśleć o dzieciach! Chciałabym zobaczyć wnuki, bo inaczej nie zdążę rzekła matka.
Mamo, nie wiem, czy chcę o tym myśleć. Praca ciężka, pensja mała, plecy bolą, a my dwie w tym małym mieszkaniu jakbyśmy miały dzieci! Dzień minął, dzięki Bogu! odpowiedziała Bogna.
Właśnie, westchnęła Natalia, a ty mogłabyś żyć trochę inaczej, nie tylko przy biurku i kanapie. Wiesz, co ostatnio usłyszałam od Elżbiety? Ma wspaniałą wnuczkę, która już potrafi mówić dziękuję.
Rozumiem, mamo! przerwała Bogna. Ale nie mogę po prostu zajść w ciążę, bo ty chcesz wnuki! Musiałabym się wyjść za mąż, a jak widzisz, panienników nie mam! Był jeden, Wacek, ale i tego odrzuciłaś!
Bogna przypomniała sobie, jak kiedyś zalecał jej Iwan miły chłopak, z zamożną rodziną. Natalia natychmiast odrzuciła: Nie chodź z chłopcami, zostań w domu!. I tak Bogna została sama
Później Iwan spotkał się z jedyną przyjaciółką Bogny, Katarzyną, która nie była tak wybredna w wyborze partnerów. Pół roku temu Katarzyna urodziła Iwanowi trzecie dziecko. Żyją wygodnie, nie leżą już na kanapie, jedzą pierogi, a przy kawie z czterema łyżkami cukru nie narzekają.
Iwan Wiesz, złośliwie mruknęła Natalia, oprócz niego są i inni mężczyźni. Trzeba tylko wyjść z domu.
Powinnam była wyjść wcześniej, mamo! Kiedy chciałam studiować w Warszawie, mówiłaś, że nie dam rady sama. Że w mieście pełno oszustów i niebezpieczeństw. Zmuszałaś mnie do technikum, bo technicy zawsze są potrzebni. Ja nie lubiłam fizyki i prawie spadłam z drugiego roku!
Nie starałaś się, odparła matka.
Lepiej mnie wyrzuć! Dzięki twoim wskazówkom trafiłam na najgorszy kierunek, po co się uczyć elektryki, kiedy w poczcie nie ma co robić?
Poczta to pewna praca. Blisko domu, można wpaść na obiad. Czy to nie jest dobre? nalegała Natalia.
Mamo! Dla niektórych to szczyt marzeń, ale ja tego nie czuję.
To urodzisz
Nie, mamo. Nie chcę mieć dzieci, jeśli nie mogę im zapewnić godnego życia. Nie chcę, by moja córka, tak jak ja, pracowała przy niekochanej pracy i liczyła dni do emerytury.
Matka patrzyła na córkę z troską i bólem, nie rozumiejąc, kiedy doszło do tego przełomowego momentu. Dlaczego Bogna, kiedyś pełna życia, stała się taką rośliną.
Starałam się, żebyś miała lepsze życie, bez braków! A ty… nawet nie chcesz mi dać wnuków! wykrzyknęła Natalia.
Mamo, a nie pójść ci gdzieś pracować? Może nudno ci, bo masz tyle energii, a nie masz co robić? Zostaniesz opiekunką, pogadasz z dziećmi. Z tych pieniędzy moglibyśmy w końcu wyjechać nad Bałtyk. Ja w życiu nie wyjechałam poza nasz mały zakątek, a może chociaż zobaczę morze. Mówią, że dalej niż droga z poczty do domu.
Natalia wzruszyła ramionami.
Do kogo mam iść?
Do Iwana! Mają pieniądze, dzieci Zajmij się nimi!
Do Iwana? zrezygnowała matka. Nie, nie pójdę. Nie wezmą mnie, starą babcię.
Spróbuj. Za opiekę nie płacą, rzuciła Bogna, wiedząc, że matka nie pójdzie do Iwana.
Tak się stało.
Czas minął. Natalia przestała machać czerwonymi bucikami przed córką i skupiła się na własnym życiu i działalności społecznej. Na spotkaniu emerytek w centrum wojewódzkim pojawił się temat problemów rodzinnych młodzieży i, zupełnie niespodziewanie, zaczęła opowiadać nieznajomym, jak jej córka żyje bez ambicji, nie dąży do niczego.
Wyhodowałam rosinkę na własny rachunek, teraz zbieram plony zamruczała z goryczą.
Jaki nawóz, taki plon! Co właściwie dałaś córce? Mieszkanie? Dobre wykształcenie? A może pomogłaś jej w życiu osobistym?
Czy mogę coś zrobić za nią? wymamrotała Natalia. Mój mąż odszedł, gdy dowiedział się, że jestem w ciąży. Musiałam wszystko samodzielnie dźwigać!
Po co rodzić, gdy nie ma nic pod stołem? Nie powinnaś zostać matką, jeśli nie mogłaś zapewnić córce przyszłości! Teraz krzyczysz, że chcesz, by Bogna powtórzyła twoją los? Bez ojca, bez własnego kąta, na pensję pocztowca? Brawo, matko roku!
Te słowa zranily Natalię. Najpierw obraziła się, potem milczała i wyszła przed herbatą po spotkaniu.
Wieczorem nie mogła się opamiętać. Przypominały się jej liczne zakazy: nie jeździć konno na farmie, bo niebezpiecznie; nie umawiać się z Iwanem, bo to niepoważny chłopak; nakazywała, co ma nosić i gdzie iść; zakazywała wyjść na studniówkę, bo tam piją mężczyźni. Wszystko to zamieniło opiekę w hiperegoizm, a wolę Bogny w zgniecioną roślinę.
Natalia westchnęła. Uświadomiła sobie, że to ona stworzyła tę pułapkę.
Postanowiła zmienić sytuację, i to szybko.
Następnego dnia odwiedziła sąsiadkę, przyjaciółkę matki Iwana, i zapytała, czy nie potrzebują pomocy przy dzieciach.
Słyszałam, że potrzebują opiekunki. Trzecie dziecko właśnie przyszło i już nie nadążają. Ty czegoś szukasz? spytała sąsiadka.
Szukam. Jeśli mnie przyjmą, z przyjemnością zacznę.
Natalia została przyjęta. Praca była ciężka, ale sprawiała jej radość. Troje maluchów, maleństwo i przyzwoite wynagrodzenie w złotówkach.
Bogna, gdy dowiedziała się, że matka podjęła pracę, była zaskoczona i ucieszona. Nie słyszała już stałych pytań, a matka wracała zmęczona, by położyć się spać. Po kilku miesiącach zarobiła wystarczająco, by pozwolić córce na urlop.
Kiedy nadszedł czas na wyjazd, Natalia, po przemyśleniu, kupiła jedną wycieczkę dla Bogny i wręczyła ją w dniu urodzin.
Córeczko, dziś masz 33 lata! Gratuluję i mówię szczerze: życie dopiero się zaczyna! Oto wycieczka, pojeździj, zobacz świat, ludzi. Zawsze byłaś przy mnie, teraz czas na ciebie.
Bogna spojrzała na bilet, na matkę, wstała od stołu i mocno przytuliła Natalię.
Dziękuję, mamo, powiedziała. Z przyjemnością pojadę. Życie naprawdę dopiero się zaczyna, przed mną jeszcze wiele.
Po powrocie Bogna postanowiła nie być już rośliną i podjęła studia na księgowego. Pierwszymi klientami byli Iwan i jego żona. Nawiązała z nimi przyjaźń, a z polecenia kolejnych przedsiębiorców zaczęła prowadzić księgowość, zarabiając tak, że mogła podróżować i cieszyć się życiem, które nie przypominało już seriali i pierogów.
Po trzech latach Bogna poznała Szymona. Adoptowali małe dziecko z domu dziecka, a rok później Bogna odkryła, że jest w ciąży. Nie przejmowała się, że to późne dziecko wiedziała, że w jej życiu wciąż jest miejsce na nowe przygody i że nie zamierza słuchać nikogo, kto chce jej dyktować los.
I tak wszystko się ułożyło. Nawet marzenie Natalii się spełniło teraz jest szczęśliwą babcią dwójki wnuków.



