Znalazłam u męża drugi telefon

Alicja wycierała kurz w gabinecie męża, gdy ścierka zahaczyła o stos dokumentów na skraju biurka. Kartki rozleciały się po podłodze, a ona, prychając niecierpliwie, zaczęła je zbierać. Pod fotelem coś błysnęło – niewielki czarny przedmiot. Sięgnęła po niego i wyciągnęła telefon w wytartej etui.

“Dziwne”, mruknęła, obracając go w dłoniach. Nowy iPhone Wojtka zawsze leżał albo w kieszeni marynarki, albo na nocnej szafce. Ten był tańszy, prostszy i… obcy. Nacisnęła przycisk – ekran pokazał godzinę i datę. Bez hasła. Serce ścisnęło się, a do gardła podkulała gula.

Powoli usiadła w fotelu, nie odrywając wzroku od urządzenia. Po dwudziestu trzech latach małżeństwa zdarzały się różne chwile: kłótnie, urazy, niepewność. Ale drugi telefon? Nigdy nie uważała się za zazdrosną żonę. Ufała Wojtkowi, była dumna z ich związku. Teraz bała się zajrzeć do tej czarnej skrzynki – potencjalnej bomby z sekretami.

“Dwadzieścia trzy lata razem, dwie córki… Czy to wszystko na próżno?” – myśli wirowały, gdy palce bezwiednie przewijały menu. Żadnych zdjęć. Kilka kontaktów – numery bez nazw, oznaczone inicjałami. I wiadomości… Zamarła, widząc rozmowę z kontaktem „M.Ł.”.

“Dziś o 19:00, jak zwykle?” – napisał Wojtek trzy dni temu.
“Tak, czekam” – krótka odpowiedź.

Dwa dni później:
“Dzięki za wczoraj. Jak zawsze super” – od męża.
“Cieszę się. Jutro dasz radę?”
“Spróbuję, ale nie obiecuję. Alicja coś przeczuwa” – odpowiedział Wojtek.

Zrobiło jej się ciemno przed oczami. Ona? Przeczuwa? Do tej pory nawet przez myśl jej nie przeszło! W piersi wzbierała piekąca mieszanina gniewu i rozczarowania. Dwadzieścia trzy lata zaufania – i tak po prostu?

Na dole zatrzasnęły się drzwi. Wojtek wrócił z pracy wcześniej niż zwykle. Alicja w panice schowała telefon w kieszeń szlafroka i chwyciła ścierkę, udając, że sprząta.

“Ala, jesteś?” – głos męża dobiegł z przedpokoju.

“W gabinecie, sprzątam” – odparła, starając się mówić normalnie.

Wojtek stanął w drzwiach – wysoki, zadbany, w eleganckim garniturze. W wieku pięć lat wyglądał młodziej od rówieśników i wciąż przyciągał spojrzenia kobiet. Kiedyś to ją cieszyło – teraz poczuła zimny dreszcz strachu.

“Jak dzień?” – spytała, pilnie przecierając półkę.

“Normalny” – rozluźnił krawat. “Zmęczony. Klient wymagający, trzy godziny zmarnowane.”

“Jaki klient? M.Ł.?” – chciała zapytać, ale się powstrzymała.

“A ty czemu tak wcześnie?” – odwróciła się, szukając w jego twarzy oznak kłamstwa.

“Stęskniłem się” – podszedł i objął ją, wtulając twarz w jej szyję. Pachniał znajomym kolońskim i lekko papierosami, choć rzucił palenie pięć lat temu. Ten zapach ukłuł ją nieprzyjemnie.

“Idę pod prysznic” – pocałował ją w policzek i wyszedł.

Została sama, opadając na kanapę. Co robić? Urządzić awanturę? Śledzić go? Spytać wprost? W kieszeni ciężar obcego telefonu przypominał o sobie. Wyjęła go i ponownie otworzyła wiadomości. Nic jednoznacznego – żadnych wyznań ani intymnych zdjęć. Ale sama tajemnica drugiego telefonu mówiła wiele.

Wieczór mijał w męczącym napięciu. Jedli kolację, oglądali serial, rozmawiali o córkach. Starsza, Kasia, mieszkała w Krakowie z mężem i dwuletnim synem. Młodsza, Ola, kończyła studia. Wojtek zachowywał się normalnie – opowiadał o pracy, żartował, pytał o jej dzień. Nic podejrzanego, gdyby nie ten telefon.

O dziesiątej poszedł pod prysznic, a Alicja postanowiła działać. Wyjęła jego garnitur z szafy i przeszukała kieszenie. Nic. Zaglądnęła do teczki – też pusto. Już miała odejść, gdy w bocznej kieszeni zauważyła małą wizytówkę. “Magda Łuczak” i numer telefonu. M.Ł. z tajnych wiadomości?

Woda przestała lecieć. Szybko odłożyła wszystko na miejsce i wślizgnęła się do łóżka, udając śpiącą. Serce waliło tak głośno, że myślała, iż Wojtek je usłyszy.

Rano obudziła się pierwsza i długo wpatrywała się w jego twarz. Znajoma, kochana – a nagle obca. Jak mógł to zrobić? Czego mu brakowało przez te wszystkie lata?

Przy śniadaniu nie wytrzymała:

“Wojtek, jesteś ze mną szczęśliwy?” – spytała, mieszając cukier w herbacie.

Uniósł brew:

“Skąd te pytania o poranku?”

“Po prostu odpowiedz.”

“Oczywiście, że tak” – przykrył jej dłoń swoją. “Dwadzieścia trzy lata razem.”

Jego dotyk, który kiedyś grzał, teraz parzył.

“A nie chciałbyś… czegoś innego? Kogoś innego?”

Zmarszł”Nie chciałabym nikogo innego, bo twoje sekretne lekcje gotowania u Magdy Łuczak w końcu sprawiły, że przestałeś przypalać zupę” – roześmiała się, a on przygarnął ją mocniej, wiedząc, że prawdziwe małżeństwo to nie brak tajemnic, ale umiejętność śmiania się z nich wspólnie.

Rate article
Fajna Tajna
Znalazłam u męża drugi telefon