Zmarznięty kociak o nietypowej buźce pojawił się przy sklepie i błagał o pomoc

Zziębnięty kociak o niepozornej mordce przyplątał się pod wiejski sklep spożywczy i błagalnie prosił o pomoc.

Malutka, niepozorna koteczka pojawiła się pod sklepem spożywczym w podkrakowskiej wiosce, jakby sama się zgubiła albo ktoś ją tam po prostu podrzucił. Maleńka, puchata dziewczynka krzątała się niepewnie, podkulała łapki i trzęsła się z zimna i wilgoci. Jej ciche, żałosne miau-u-u nie wzruszało przechodniów mordka cała w strupach, oczka wąziutkie, sierść na uszach i szyi mocno wyłysiała. Jak się tam znalazła pozostaje zagadką, ale wyglądało to wyjątkowo smutno.

Ekspedientki pozwalały biedaczce schronić się w cieple sklepu i nawet skropiły ją preparatem przeciw pasożytom, jednak to prawie nie pomogło. Kotka codziennie wracała pod sklep, jakby według harmonogramu, i z uporem dopraszała się, by wziąć ją na ręce.

Zbliżały się silne mrozy, a mała, która już trzęsła się przy minus pięciu stopniach, z pewnością nie przeżyłaby nocy przy minus piętnastu czy dwudziestu. Jedna z ekspedientek przypomniała sobie, że latem zabraliśmy stąd innego podrzuconego kotka, więc ponownie poprosiła nas o wsparcie.

Gdy przyjechaliśmy po koteczkę, dosłownie pląsała nam pod nogami, ocierała się o transporter, jakby czuła, że to jej ostatnia szansa, by nie zostać na ulicy. Stawała na tylne łapki, owijała się ogonkiem wokół dłoni, robiła wszystko, żeby przypaść nam do serca.

Już na pierwszy rzut oka zrobionym zdjęciem było widać u małej stwierdzono świerzb. Na szczęście, choroba nie była w zaawansowanym stanie i poddawała się leczeniu. Kropelki na kark coś jak Stronghold czy Inspektor działały zaskakująco szybko.

Gdy tylko trafiła do ciepłego domu tymczasowego, kociak zaczął mruczeć jak mały traktor i tulił się do wszystkich bez opamiętania. Przez pierwsze dni jadła i spała naprzemiennie, nie mając siły na nic więcej.

Imię przyszło samo Pyśka. Koteczka naprawdę przypominała małego kartofelka: trochę nieforemna, trochę śmieszna, a jednak rozczulająco urocza. To jednak nie trwało długo po dwóch aplikacjach lekarstwa młoda zamieniła się w bystrą i naprawdę sympatyczną ślicznotkę.

Sierść na łapkach i uszach jeszcze nie odrosła całkiem, ale to kwestia czasu. Pyśka jest już zapisana na sterylizację i powoli przeobraża się w zdrową, zadbaną i piękną kotkę, jakiej nie znajdziesz w żadnym innym domu.

Rate article
Fajna Tajna
Zmarznięty kociak o nietypowej buźce pojawił się przy sklepie i błagał o pomoc