Iluzja księcia rozwiana
Nie był księciem jej marzeń
Ewa poznała Jacka, gdy ten właśnie wrócił z wojska. Chłopak wyglądał, jakby wyszedł z okładki modnego magazynu wysoki, umięśniony, z hipnotyzującymi zielonymi oczami i czarnymi, kręconymi włosami. Przy nim Ewa wydawała się zwyczajna, choć była ładna: jasne włosy, szczupła sylwetka, łagodny uśmiech. Nie mogła uwierzyć w swoje szczęście spośród całej paczki wybrał właśnie ją.
Co on w tobie widzi? szeptały przyjaciółki. Takich przystojniaków nie trzyma się długo. Porzuci cię.
Ale Ewa tylko się uśmiechała wierzyła w ich miłość. Chodzili do kina, na tańce, spotykali się z przyjaciółmi. Jacek nie chwalił jej wyglądu, ale zawsze był przy niej, a jego dotyk przyprawiał ją o zawrót głowy. Gdy pierwszy raz przyprowadziła go do domu, mama Krystyna zmarszczyła brwi. Później, na osobności, szepnęła córce:
Przystojny mężczyzna należy do innych, moja droga. Rzadko bywają wierni. Poczekaj przed ślubem, sprawdź go. Wygląda zbyt jak z wystawy.
Ewa się zirytowała. Ufała uczuciom Jacka, nie chciała słuchać wątpliwości. Ale mama zasiała w jej sercu ziarno niepokoju.
Powoli Jacek zaczął się zmieniać. Najpierw siłownia, potem basen, w końcu nowe znajomości. Ewa, by być blisko niego, też zapisała się na treningi, ale czuła się niezgrabnie wśród atrakcyjnych, umięśnionych dziewczyn. Jacek rzucał w ich stronę spojrzenia, a ona wracała do domu wcześniej, ukradkiem ocierając łzy.
Słaba jesteś jak lalka roześmiał się pewnego razu, gdy przeziębiła się po basenie. Lepiej zostań w domu ze swoimi książkami.
Słowa zabolały ją i przypomniały o ostrzeżeniach matki. Czuła, że Jacek się oddala. Coraz więcej wyjść samotnie, bez telefonu, zaproszenia, tłumaczeń. Aż w końcu po prostu zniknął. Przestał odbierać.
Nie dzwoni? spytała Krystyna.
Nie szepnęła Ewa, odwracając się twarzą do ściany.
No wstawaj! Idziemy do fryzjera! zakomenderowała matka. Nowa fryzura to pierwszy krok do nowego życia. Potem uszyjemy ci sukienkę, jesteś zdolna.
Kupiły materiał, Ewa rysowała wykroje, próbując zapomnieć. Plotki o nowych podbojach Jacka docierały do niej, ale wytrwała. Gdy po kilku tygodniach pojawiła się na potańcówce w nowej sukience, lekkiej, lśniącej wszyscy się odwrócili. Zauważyli ją.
Pojawił się chłopak, Marek, skromny i bezpretensjonalny. Zaczął się nią opiekować. Nie był urodziwy, ale jego oczy patrzyły tylko na Ewę ciepło i szczerze. Po miesiącu poprosił ją o rękę.
To dopiero mąż! powiedziała Krystyna. Jak się zakocha, to i ożeni. A ty co na to?
Zgadzam się odparła Ewa spokojnie.
Kochasz go?
Jakżeby inaczej? Jest dobry, pracowity, wierny. Ja jestem wszystkim, czego potrzebuje i tylko ja.
Wesele było ciepłe, pełne serca. Ewa i Marek zaczęli od zera: pierwsze krzesło, pierwszy talerz. Po roku urodziła się córeczka, a po kolejnych trzech syn. Rodzina, miłość, szczęście.
Nie myślała już o Jacku. Tylko czasem słyszała, jak porzucił żonę, uciekł do kochanki, a teraz żyje tu i ówdzie. Ewa uśmiechała się:
Co było między nami? Tylko kawałek młodości. Niech będzie szczęśliwy, jeśli potrafi.
W domu czekali na nią dzieci i mąż. I mama mądra, dobra, najukochańsza. Ta, która uratowała ją przed prawdziwym cierpieniem. Ta, dzięki której Ewa odnalazła swoje ciche, prawdziwe szczęście.
Mamo bądź zawsze blisko. Bez ciebie życie nie jest tak jasne.



