Iluzja księcia rozwiana
Nie był księciem z jej marzeń
Helena poznała Tomka, gdy ten właśnie wrócił z wojska. Chłopak wyglądał, jakby wyszedł z okładki modnego magazynu wysoki, umięśniony, z hipnotyzującymi zielonymi oczami i czarnymi, kręconymi włosami. Przy nim Helena wydawała się zwyczajna, choć była urocza: blond włosy, smukła sylwetka, łagodny uśmiech. Nie mogła uwierzyć w swoje szczęście spośród całej paczki wybrał właśnie ją.
Co on w tobie widzi? szeptały koleżanki. Takie przystojniaki nie zostają długo. Pewnie cię rzuci.
Ale Helena tylko się uśmiechała wierzyła w ich miłość. Chodzili do kina, na potańcówki, spotykali się ze znajomymi. Tomek nie chwalił jej wyglądu, ale zawsze był przy niej, a jego dotyk przyprawiał ją o zawrót głowy. Gdy pierwszy raz przyprowadziła go do domu, matka Katarzyna Nowak zmarszczyła brwi. Później, na osobności, szepnęła córce:
Przystojniak to mąż dla innych, córeczko. Rzadko bywają wierni. Poczekaj przed ślubem, wystaw go na próbę. Wygląda na zbyt wystawnego.
Helena się obraziła. Ufała uczuciom Tomka, nie chciała słuchać wątpliwości. Ale matka zasiała w jej sercu ziarno niepokoju.
Powoli Tomek się zmieniał. Najpierw siłownia, potem basen, potem nowi znajomi. Helena, by być blisko niego, też zapisała się na treningi, ale czuła się nieporadnie wśród zgrabnych, umięśnionych dziewcząt. Tomek rzucał w ich stronę spojrzenia, a ona wracała do domu wcześniej, ukrywając łzy.
Słaba jesteś jak lalka zaśmiał się raz, gdy się przeziębiła po basenie. Lepiej zostań w domu ze swoimi książkami.
Słowa bolały i przypomniały jej słowa matki. Czula, że Tomek się oddala. Coraz więcej wyjść sam, bez telefonu, zaproszenia, czy choćby tłumaczenia. A potem po prostu zniknął. Przestał odbierać telefony.
Nie dzwoni? spytała matka.
Nie szepnęła Helena, odwracając się do ściany.
Wstawaj! Idziemy do fryzjera! rozkazała Katarzyna Nowak. Nowa fryzura to pierwszy krok do nowego życia. Potem uszyjemy ci sukienkę, masz do tego smykałkę.
Kupiły materiał, Helena rysowała wykroje, próbując zapomnieć. Plotki o nowych podbojach Tomka do niej docierały, ale wytrzymała. Gdy po kilku tygodniach pojawiła się na potańcówce w nowej, lekkiej sukience, lśniąca wszyscy się odwrócili. Zauważyli ją.
Pojawił się Wojtek, skromny i bezpretensjonalny, i zaczął się nią opiekować. Nie był urodziwy, ale jego oczy patrzyły tylko na Helenę ciepło i szczerze. Po miesiącu oświadczył się.
Oto jest mąż! powiedziała matka. Jak się zakocha, to i ożeni. Co ty na to?
Zgadzam się odparła spokojnie Helena.
Kochasz go?
Jakżeby nie? Jest dobry, pracowity, wierny. Ja jestem wszystkim, czego potrzebuje i tylko ja.
Wesele było ciepłe, pełne serca. Helena i Wojtek zaczynali od zera: pierwsze krzesło, pierwszy talerz. Po roku urodziła się córeczka, a po następnych trzech syn. Rodzina, miłość, szczęście.
Nie myślała już o Tomku. Tylko czasem słyszała, jak porzucił żonę, uciekł do kochanki, a teraz tuła się po świecie. Helena uśmiechała się:
Co było między nami? Tylko część młodości. Niech będzie szczęśliwy, jeśli potrafi.
W domu czekali na nią dzieci i mąż. I matka mądra, dobra, najdroższa. Ta, która uchroniła ją od prawdziwego cierpienia. Ta, dzięki której Helena odnalazła swoje ciche i prawdziwe szczęście.
Mamo bądź zawsze blisko. Bez ciebie życie nie jest tak jasne.



