Siostra przyrodnia
Wiktoria po pracy wstąpiła do centrum handlowego. Główna księgowa miała niedługo jubileusz, a ich dział zlecił Wiktorii wybór prezentu. Coś już wypatrzyła, zrobiła zdjęcie telefonem. Jutro pokaże koleżankom z biura – co wybiorą, to kupi. Zaczęła schodzić ruchomymi schodami na parter. Miałam już dość tłumu i zamętu, chciałam jak najszybciej wyjść na zewnątrz.
— Wiktoria?! — nagle zawołał ją kobiecy głos.
Odwróciła głowę w lewo, wpatrując się w twarze ludzi jadących w górę. Ale nie rozpoznała nikogo.
— Wiktoria! — znów ją zawołano.
Obejrzała się i zobaczyła dziewczyn— To ty, Małgosiu? — szepnęła Wiktoria, patrząc na siostrę, której jaskraworude włosy błyszczały jak miedziany płomień w świetle neonów.



