Zgubiony List do Świętego Mikołaja, odnaleziony w śniegu: historia Denisa, który dzięki dziecięcym wspomnieniom i wzruszającej prośbie małego Szymka Leonowa o pomoc dla mamy i babci, postanawia wraz z żoną spełnić świąteczne marzenie samotnej rodziny na warszawskiej ulicy Mickiewicza 97

List w śniegu

Karol wracał z pracy przez zaśnieżone ulice Warszawy, pod stopami miękko skrzypiał śnieg, a on poczuł się nagle tak, jakby znów był małym chłopcem. W głowie przewijały się obrazy z dzieciństwa: zjazdy z górki na tornistrze, bitwy na śnieżki, lizanie lodowych sopli pod blokiem To były czasy niewinności, pachnące starym kompotem z jabłek i piosenkami śpiewanymi na szkolnych przedstawieniach.

Naraz coś zakwasiło te wspomnienia płacz, prawdziwy, dziecięcy płacz. Rozejrzał się i ujrzał na ławce w parku chłopca w ciemnobrązowym płaszczu i szarej czapce z pomponem. Młody wył z całych sił, rozmazując łzy po zaczerwienionych policzkach.

Karol podszedł ostrożnie:
Chłopcze, zgubiłeś się? Czemu płaczesz?
List zgubiłem list Miałem w kieszeni, patrzę nie ma zaszlochał jeszcze mocniej.
Nie płacz, zaraz go znajdziemy. Jaki to był list? Mama ci dała, żebyś zaniósł na pocztę?
Sam napisałem Do Świętego Mikołaja Mama nie wie
Ojej, to rzeczywiście katastrofa. Ale spokojnie, napiszesz jeszcze raz.
Już nie zdążę Święta blisko
Wiesz co, wracaj do domu, już ciemno, a ja poszukam tego twojego listu. Umowa?
Naprawdę? Jeśli pan znajdzie, to wyśle pan, obiecuje pan?
Słowo honoru! Nawet jak nie znajdę, Mikołaj wszystko wie, także twoje życzenia na pewno do niego dotrą.

Chłopak przetarł buzię rękawem i pobiegł w kierunku bloków. Karol patrzył za nim z cichą sympatią. Sam kiedyś pisał do Świętego Mikołaja i przez lata wierzył w cud pojawienia się prezentów pod choinką. Ciekawe, co prosił ten chłopiec, pewnie liczył na coś szczególnego

Szukał uważnie kawałka papieru na ścieżce wśród śniegu. Nagle dostrzegł róg koperty wystający spod zasp. Pochylił się, ostrożnie wydobył wilgotny list i schował do torby.

W domu czekała już na Karola żona panią domu była Wiola i czteroletni syn Wiktor, rozłożony z autkami na dywanie. Mieszkanie pachniało zupą pomidorową, a Karol zawsze doceniał te drobiazgi codzienności.

Wioletto, wyobraź sobie idę z pracy, a tu na ławce dzieciak, może z osiem lat, i taki płacz! Zgubił list do Świętego Mikołaja. Znalazłem jego kopertę! Ciekawa jesteś, co napisał?

Z kieszeni wyciągnął kopertę. Na froncie dziecięcym pismem: “Do Świętego Mikołaja, od Michała Pawlaka”.

Otworzymy?
Jasne. Przecież i tak już nie pójdzie dalej.

Delikatnie wyjął pojedynczą kartkę w kratkę i przeczytał:

“Drogi Święty Mikołaju!
Pisze do Ciebie Michał Pawlak, ul. Bohaterów Warszawy 78. Mam dziewięć lat i chodzę do trzeciej klasy. Lubię grać w piłkę i biegać z kolegami. Mieszkam z mamą Urszulą i babcią Haliną. Niedawno przeprowadziliśmy się do starego domku, który dobry ksiądz nam udostępnił.

Dawniej mieszkaliśmy z tatą w innym mieście. Tata pił wódkę i bił mamę, a czasem i mnie. Mama z babcią (to mama taty) ciągle płakały, a ja razem z nimi. Było nam źle, więc uciekliśmy. Babcię zabraliśmy ze sobą.

Święty Mikołaju, proszę, pomóż mamie znaleźć nową pracę. Myje podłogi, ale nie powinna się schylać, bo boli ją kręgosłup. Daj mamie nowe sukienki jej się już podrą. Mama jest wysoka i bardzo ładna!

Dla babci proszę o tabletki na stawy, bo ciężko jej chodzić. Marzy też o ciepłym polarowym szlafroku, bo zimno jej coraz częściej. Babcia jest drobna i kochana.

A ja ja chciałbym piękną choinkę z lampkami i bombkami. Kiedyś mama zawsze stroiła choinkę, zanim tata się nie napił i nie przewrócił jej

Proszę, Święty Mikołaju, bardzo Cię czekam!
Michał Pawlak”

Karol skończył czytać i spojrzał na Wioletę, której łzy spływały po policzkach.

Jakie to piękne Chłopak nic dla siebie prawie nie prosi, tylko dla mamy i babci Ile w nim dobroci. Przeszli dużo przez tego ojca Nawet teściową zabrali, nie zostawili w potrzebie

Karolu, a może może to my spełnimy jego marzenie? wyszeptała Wiola. Znam ten ból, ojciec też pił, wiesz dobrze Lepiej, żeby te dzieciaki nie cierpiały.

U mnie w pracy szukają właśnie recepcjonistki. Pensja dobra, kręgosłupa nie będzie musiała nadwerężać. Może tej Urszuli podsunąć propozycję, co?
Zbierzemy stare stroje Mikołaja i Śnieżynki od znajomych, Władek i Renata na pewno pożyczą. Zrobimy im Wigilię! Ja kupię babci leki na reumatyzm, szlafrok, mamie sukienkę, coś eleganckiego i niebanalnego, a do tego słodycze, mandarynki, ozdoby na choinkę. Przed świętami są przecież promocje.
A ja może jeszcze smartfona taniego kupię dla Michała? Pewnie nie ma. Zróbmy to, Wiolu.

Karol objął żonę i poczuł, jakby to właśnie był sens rodzinnego szczęścia jedno serce, jedna myśl.

Nazajutrz Wiola przyniosła ciemnozieloną sukienkę, różowy polarowy szlafrok, lekarstwa na stawy, bombonierkę, mandarynki i bombki. Karol, poza smartfonem, kupił żywą, miękką choinkę. Znajomi przygotowali kostiumy.

Wieczorem, zostawiwszy Wiktora u babci, ubrali się w przebrania, upakowali prezenty w wielki worek, załadowali choinkę do auta i pojechali na Bohaterów Warszawy 78.

Stary domek z drewnianym, przechylonym płotem, delikatna łuna światła w oknie. Zapukali.

Otworzyła wysoka, jasnowłosa kobieta, na oko trzydziestopięcioletnia Urszula.

Dobry wieczór my chyba nie zamawialiśmy wizyty Mikołaja speszyła się.
Czy tu mieszka Michał Pawlak?
Tak, to mój syn.
Mamo, kto tam? zza drzwi wybiegł Michał, w szarych dresach, z wełnianym swetrem.
Mikołaj! zachwycił się.
Witaj, Michale! Doręczyłem twój list i przyszliśmy z wnuczką Śnieżynką. Przyjmiesz gości?
Mamo, wiedziałem, że się uda Pan znalazł mój list i do Mikołaja go przekazał! wykrzyknął chłopak, cały w skowronkach.

Wpuścili ich do środka; babcia Halina już czekała w cieple, przykryta kocem. Michał spojrzał na choinkę i aż roześmiał się:
Naprawdę dla nas? Jaka pachnąca!
Dla Was, żebyście mieli prawdziwe święta. Tu girlanda, tu bombki A jeśli chcesz prezenty, musisz powiedzieć wierszyk albo zaśpiewać, tak jak u Mikołaja trzeba

Michał speszył się, nie mógł sobie przypomnieć żadnego wiersza. Karol zagrzmiał głosem:
Wiem, Michał, jesteś dobrym chłopcem, mama i babcia cię bardzo kochają. Zasłużyłeś na te prezenty. Wyciągaj z worka, co tam znajdziesz!

Michał zerknął na mamę, która skinęła głową zachęcająco. Chłopak ostrożnie rozwiązał sznurek i wydobył szlafrok dla babci, ubranie dla mamy i tabletki, a potem wielką torbę słodyczy i mandarynek, a na wierzchu pudełko z telefonem.

Dla mnie? Telefon? Mikołaju, jesteś prawdziwy! zawołał szczęśliwy.

zdrowia i spokoju na Boże Narodzenie dla was! dodała Wiola jako Śnieżynka.

Gdy zbierali się do wyjścia, babcia Halina z Urszulą stanęły w progu:
Powiedzcie, dobrzy ludzie, kim jesteście? dopytywała Urszula.
Znaleźliśmy list Michała. Chcieliśmy sprawić wam radość. I, proszę, wizytówka, do pracy szukamy recepcjonistki, proszę zadzwonić, jeśli się pani interesuje

Dziękuję To cud, którego potrzebowaliśmy. Michał uwierzy na nowo w dobrych ludzi

Po powrocie do domu Karol i Wiola długo nie rozmawiali. Uczucie radości unoszącej się w powietrzu było jak sen. Czasem dawanie nawet za kilkaset złotych daje szczęście większe niż własny prezent. Pieniądze można zarobić, ale szczęście i błysk nadziei w oczach dziecka są na wagę złota.

Rate article
Fajna Tajna
Zgubiony List do Świętego Mikołaja, odnaleziony w śniegu: historia Denisa, który dzięki dziecięcym wspomnieniom i wzruszającej prośbie małego Szymka Leonowa o pomoc dla mamy i babci, postanawia wraz z żoną spełnić świąteczne marzenie samotnej rodziny na warszawskiej ulicy Mickiewicza 97