Nowy Rok zbliżał się wtedy do Warszawy niczym rozpędzony pociąg z Krakowa nie do zatrzymania, nieubłagany.
Emilii od tego tempa brakowało tchu. Czuła się jakby stała na peronie dworca Warszawa Centralna bez biletu, pewna, że nigdzie nie pojedzie, szczęście się nie przydarzy, a noworoczny nastrój już dawno odszedł w siną dal.
I po co ona w ogóle zapraszała gości? Kto chciałby spędzać Sylwestra z pechową dziewczyną?
***
31 grudnia zaczął się od katastrofy: wysłużona pralka, która wiernie służyła przez dziesięć lat postanowiła odejść na emeryturę, zamieniając łazienkę w basen.
Znalezienie hydraulika w ostatni dzień roku to był wyczyn na miarę zdobycia Mont Blanc! Po kilkugodzinnych bojach Emila w końcu znalazła kogo trzeba i przez chwilę miała nadzieję, że problemy się skończyły.
Ale gdzie tam
W południe jej rudzielec, kot Felek, samozwańczy koneser smaków, pożarł całą szynkę przygotowaną do sałatki jarzynowej, pozostawiając Emilce jedynie garść groszku i słoik ogórków konserwowych.
To mu jednak nie wystarczyło. Postanowił zapolować na sikorkę, która przysiadła na uchylonym oknie.
Ogromny fikus runął z parapetu, przewracając choinkę i na amen gasząc stare lampki choinkowe, które Emila uwielbiała od dzieciństwa. Skorupy doniczki zmieszały się z ziemią i potłuczonym szkłem zawieszek przekazanych jej przez mamę, gdy była jeszcze dziewczynką.
Prawie się rozpłakała, sprzątając tę całą katastrofę.
A potem roztrzaskał się kryształowy dzbanek, spalił się kurczak w piekarniku, a na koniec gdy goście byli już w drodze Emila z przerażeniem odkryła, że zapomniała o torcie. W panice zadzwoniła do siostry.
Zośka, dramat! Nie mam tortu!
Spokojnie, spokojnie! odpowiedział wesoły głos w słuchawce już jestem pod blokiem, wyjdź, wszystko kupimy razem.
Gdzie jesteś?!
No mówię: pod klatką.
Gdy zeszła na dół, zobaczyła Zośkę przy samochodzie, obok niej stała przyjaciółka Iwona z ogromną siatką i ciotka Jadwiga z miską galarety warzywnej.
Po co cały gar galarety? zdziwiła się Emila.
Na wszelki wypadek! odparła z powagą ciotka, słynąca z nieproszonych rad wiem, jak wy teraz gotujecie. Noc długa, trzeba mieć zapasy! Sałatka jarzynowa jest?
Emila wzruszyła ramionami…
Kiedy dziewczyny leciały po tort, Iwona zawieszała serpentyny, w które nieproszenie zaplątał się Felek, przypominając kosmitę.
Z odsieczą ruszył mąż Zośki Wojtek, który wręcz wyskoczył z pracy wprost do bloku, w samą porę.
Felek ani myślał się wyplątać, dopóki nie zobaczył Emilii. Z radości rzucił się jej na powitanie, a po drodze zostawił Wojtkowi na dłoni pamiątkę po pazurach.
Poszkodowany został opatrzony i pełen męstwa zaoferował paniom “pomoc” w kuchni.
Pomoc polegała głównie na mądrych wywodach: sałatka to dusza stołu, a nie tylko ziemniaki i ogórek. Emilce i Zośce to jednak wystarczyło.
Emila, co to za pudełko? zawołała z pokoju Iwona. “Szczęśliwego Nowego Roku napisane, a z boku dopisek: Otworzyć w nocy. Babcia Hania.
Emilia przybiegła na wołanie.
O rany, zapomniałam! Zośka, to babcia zostawiła przed wyjazdem! Mówiła, żeby otworzyć dopiero po drugiej w nocy. Obiecała niespodziankę.
Ciekawe co tam zapakowała? Zośka podziwiała pudełko. Otwórzmy teraz?
Zwariowałaś? Babcia sprawdzi! Na pewno coś wymyśliła, lepiej nie ryzykować. Poczekamy.
Ciekawość rosła. Nawet ciocia Jadwiga przysiadła z łakomstwem zerkała w stronę pudełka.
***
Później, gdy z radia poleciał noworoczny toast prezydenta, pili szampana, żartowali, jedli kocią sałatkę jarzynową, śmiali się do łez, aż w końcu
Już po drugiej? upewniła się Emila. To czas! chwyciła za pudełko i uroczyście ogłosiła: prezent od babci Hani!
Otworzyć przypadło jedynemu mężczyźnie. Wojtek pokręcił wieczkiem i podniósł je ostrożnie.
W środku, na poduszce z waty, zamiast pieniędzy czy zdjęć, spoczywały dziesiątki starannie zwiniętych w ruloniki karteczek przewiązanych kolorową wstążeczką. Na każdej naklejka z imieniem.
O co chodzi? zdziwił się Wojtek.
Emila rozwinęła pierwszą, z naklejką Emila, i przeczytała na głos:
Emilko, moja kochana wnuczko. Znowu coś nie wyszło? Pralka się popsuła? Kot zjadł szynkę? Nic nie szkodzi! Pamiętaj każda katastrofa to okazja do zamówienia pizzy i puszczenia ulubionego filmu. Tort kupisz jutro. Najważniejsze, żeby byli z tobą ci, którzy pomogą zjeść tę pizzę. Kocham Cię stąd aż po Tatry. Twoja babcia Hania.
W pokoju na moment zrobiło się cicho, a potem wybuchł śmiech.
Emila śmiała się, aż poleciały jej łzy
Skąd skąd ona to wiedziała?!
To prawdziwy czar! szepnęła ciotka Jadwiga.
Moja kolej! poczuła się wywołana Zośka.
Otworzyła swoją karteczkę i zaczęła czytać:
Zosieńko, moja kochana. Nie kłóć się z Wojtkiem o drobiazgi. Zamiast tego przytul go mocno. To dobry facet, nawet jak za dużo filozofuje. A jakby nie przestawał, pocałuj go to najlepszy sposób na męską logikę. Buziaki dla was obojga!
Wojtek aż się zarumienił, po czym od razu pocałował Zośkę, na co cała ekipa zareagowała brawami.
Iwona z chichotem rozwijała swoją:
Iwonko, ślicznotko. Szukaj miłości nie w klubach, tylko w bibliotece albo w warzywniaku pod blokiem. Tam są normalni ludzie, tacy jak Ty. I przestań farbować włosy na fioletowo najlepiej Ci w naturalnych!
Skąd babcia wie o moich włosach? zdziwiła się Iwona, przecież zmieniłam kolor przedwczoraj!
W końcu przyszła pora na ciocię Jadwigę. Rozwinęła swój świstek, jakby to była tajna instrukcja:
Jadziu, kochana. Wiem, że jesteś najmądrzejsza i wszystko wiesz. Ale zapamiętaj: dobre rady są cenne, ale czasem lepiej milczeć i zjeść kawałek tortu. Tulę mocno, moja dziewczyno!
Ciotka Jadwiga aż się zarumieniła, coś mamrotała pod nosem, po czym po raz pierwszy od lat zjadła tort bez rzucania uwag.
Śmiech i rozmowy trwały do białego rana.
Rano dziewczyny zadzwoniły do babci Hani na wideorozmowę, a ona, machając z poduszki w Lublinie, śmiała się: Kochane moje! Wiedziałam, że niespodzianka wam się spodoba. Żadnej magii! Po prostu dobrze was znam i bardzo, bardzo kocham!
Następnego dnia, sprzątając po sylwestrze, Emila zebrała wszystkie karteczki, schowała do ozdobnego słoja i postawiła na honorowym miejscu. To nie były zwykłe życzenia, ale przepis na szczęście. Nie bój się bałaganu, śmiej się z porażek, kochaj tych, którzy są blisko i jedz co chcesz tylko się nie przejadaj. A nade wszystko wiedz największym skarbem jest świadomość, że gdzieś jest ktoś, kto cię kocha i rozumie. Zawsze.



