Zemsta obrażonej kobiety: Historia, która wstrząśnie Twoim światem

Zemsta urażonej kobiety

Nauczyciel fizyki w wiejskiej szkole, Wojciech Nowak, ożenił się po raz drugi. Miał czterdzieści jeden lat, ale jego ukochana żona, Zosia, była o dekadę młodsza. Młoda, piękna, delikatna, spokojna i dobra trafiła mu prosto w serce.

Po pierwszym małżeństwie z Kasią rozwiódł się po dziewięciu latach. Mieli córkę, Małgosię, którą Wojciech bardzo kochał. Niestety, po rozwodzie Kasia wyjechała do rodzinnej wioski i od tamtej pory nie widywali się, a ona nie pozwalała mu kontaktować się z córką.

“Wojtek, no przecież już się rozwiódłeś z tą histeryczką, to się ożeń jeszcze raz” radził mu przyjaciel, Marek, który pracował jako dzielnicowy w ich wsi.

“Może i czas, ale nie widzę jeszcze dziewczyny, która by mnie urzekła. No, jest sporo kobiet, ale… A poza tym boję się znowu wpaść w tarapaty…”

Do wsi przyjechała młoda pielęgniarka, Zosia. Wojciech spotkał ją przypadkiem, wracając ze szkoły.

“Oho, nowa twarz… i kto to taki?” pomyślał, mijając ją. Dziewczyna pierwsza się przywitała, on odpowiedział.

“Marku, a kto to u nas nowy?” zapytał Wojtek, wpadając do gabinetu przyjaciela po drodze.

“Kto? O kim mówisz?” zdziwił się dzielnicowy.

“Spotkałem właśnie jakąś dziewczynę, sympatyczną, jasnowłosą, szczupłą i, jak mi się wydaje, bardzo poważną.”

“No to dałeś mi zadanie” podrapał się po głowie Marek. “A, chwila, to pewnie ta pielęgniarka Zosia, przyjechała do nas trzy dni temu, pracuje w przychodni. Kowalska poszła na emeryturę.”

“Tak, sympatyczna, nie trać czasu, nie przegap okazji” śmiał się przyjaciel.

Poznanie Zosi nie było trudne. Już dwa dni później “przypadkiem” spotkał ją po pracy i zagaił rozmowę.

“Dzień dobry, jestem Wojciech, uczę fizyki w szkole. A tak przy okazji nieżonaty” uśmiechnął się. “A pani, jak rozumiem, jest pielęgniarką. A stan cywilny?”

“Dzień dobry, tak, pielęgniarka. A czy mój stan cywilny jest aż tak ważny?” spytała poważnie.

“Bardzo. Nawet się pani nie domyśla, jak bardzo…”

Od tamtej pory się spotykali, a wkrótce była skromna weselna impreza w lokalnej wiejskiej knajpce.

Zosia też była wcześniej zamężna, ale tylko przez rok i dziękowała Bogu, że nie zaszła w ciążę. Mąż okazał się nieodpowiedni, szybko się rozwiodła. Były mąż nękał ją, prosząc o pieniądze na alkohol, więc uciekła cichaczem z powiatowego miasta do tej wioski.

Pierwszego września, zgodnie z tradycją, wszyscy nauczyciele po uroczystej akademii szli świętować Dzień Nauczyciela.

“Zosiu, dzisiaj się spóźnię, sam rozumiesz, mamy święto, nie mogę się od kolegów odrywać.”

“Dobrze, Wojtek, ale uważaj, żebyś znowu nie wrócił w cudzych perfumach.”

“No co ty, Zosiu, przecież tłumaczyłem ci, że to pani Jadwiga powiesiła swój żakiet na moim” wtedy zrozumiał, że ma zazdrosną żonę.

Wieczór był świetny, lekko chłodny, przy stole życzono sobie wszystkiego najlepszego od awansów po gromadkę wnuków. Wesoła ferajna nauczycieli śmiała się i gadała, Wojciech też był w dobrym humorze. Tylko pani Jadwiga spoglądała na niego smutno. Była kobietą w “wieku Balzaka”, nigdy nie wyszła za mąż i już liczyła, że w końcu złapie Wojtka. Ale pojawiła się ta młoda pielęgniarka i wszystko się popsuło.

Po knajpce Wojciech wracał podchmielony, powoli doszedł do domu, otworzył drzwi w środku ciemno.

“Zosiu!” zawołał wesoło, wieszając w przedpokoju marynarkę. “Wróciłem cały i zdrowy.”

Poszedł do salonu ciemno. Pomyślał, że żona jest w sypialni i czyta książkę, bo bardzo to lubi.

“Zosiu, no jesteś, wiedziałem” zobaczył ją siedzącą na łóżku z podkulonymi nogami, przy świetle lampki, z książką w rękach. “Wyobraź sobie, wieczór był spokojny i wcale nie jest tak późno, chociaż trochę się napiłem” roześmiał się tym swoim uroczym śmiechem.

Zosia podniosła na niego oczy, a on zdrętwiał były obce, puste i zimne.

“Zosia, co się stało?” zaniepokoił się. “Zawsze witasz mnie z uśmiechem, a teraz… Albo się martwisz, że za dużo wypiłem? Nie, tylko trochę, dla zabawy… Przecież to moje święto, pierwszy września” zaśmiał się, ale żona nawet nie drgnęła.

Zosia skinęła głową w stronę salonu i sucho powiedziała:

“Na stole jest list do ciebie. Przeczytaj.”

Wojciech wyszedł i zobaczył otwartą kopertę.

“Widocznie coś poważnego, skoro Zosia jest w takim stanie.” Na kopercie jego adres był wypisany starannym pismem, nadawcy nie było. Wyjął list i usiadł w fotelu.

“Cześć, Wojtek. Postanowiłam do ciebie napisać. Sam wiesz, kto to pisze, bo przecież tylko ja cię naprawdę kocham. Nie napisałabym, ale teraz czekam twojego dziecka. Co zrobisz dalej, to twoja sprawa. Wiem, że się ożeniłeś…”

Wojciech był tak zszokowany, że nie mógł zebrać myśli. Próbował przypomnieć sobie, czy i kiedy coś takiego mogło się zdarzyć, ale nic mu nie przychodziło do głowy. Pomyślał nawet, że to żart. Przecież był wzorowym mężem, inni mogli mu zazdrościć. Kochał swoją Zosię i rozumiał, że ktoś chce ich poróżnić.

“Zosiu, i ty w to uwierzyłaś?” spytał, natychmiast trzeźwiejąc. “To czyjś żart, na pewno. Przecież wiesz, jak cię kocham.”

Zosia milczała, odwróciła się do ściany. Chciała wierzyć, ale nie mogła list był zbyt szokujący. Otworzyła go, bo pomyślała:

“Przeczytam, co tam jest, przecież nie mamy przed sobą tajemnic.”

Wojciech długo przekonywał żonę, przytaczał argumenty, przysięgał na miłość, ale zrozumiał, że ona mu nie wierzy. W końcu zamilkł, myśląc, że rano będzie m

Rate article
Fajna Tajna
Zemsta obrażonej kobiety: Historia, która wstrząśnie Twoim światem