Nie wypuszczę zdrajców z powrotem! krzyczy w tłumie przy schodach szpitala położniczego w Warszawie, a wśród przebrniętych rodziny słychać podniesiony szept: A gdzie ten Wasyl? Nie widać go nigdzie! Gdzie się podział? pytają zmartwieni krewni.
Gdyby Wasyl był ojcem nowo narodzonego, wtedy zamieszanie byłoby mniejsze, ale w tej sytuacji Wasyl to zdrobnienie od imienia Wasilka kobiety, która nagle zniknęła, nie trzymając w ramionach małej córeczki.
Uciekła! Uciekła, ta niegodziwa! wykrzykuje matka Wasilki, kiedy jej zięć Igor wraz z dzieckiem otrzymują dokumenty i ostatni list uciekłej żony. List jest typowy, jak wszystkie tego rodzaju pismo: Nie jestem gotowa, nie szukajcie mnie, nie odmawiam córki, będę płacić alimenty, ale to już koniec mojej misji. Nie ma tu adresu zwrotnego ani wyjaśnienia, dlaczego szanowana kobieta, jeszcze pół roku temu marząca o macierzyństwie, nagle tak działa.
Igorze, nie martw się. Wróci, kiedy głowa wróci na właściwe miejsce, zrozumie wszystko pociesza matka Wasilki swojego zięcia.
Starsza córka, Bogna, nie powtarza tych słów, bo wewnętrzny głos podpowiada jej, że Wasyl nie wróci. Gdy coś robi, robi to świadomie. Jeśli zdecyduje się rzucić, rzuci na dobre.
Ty, Gabi, pierz się! odrzuca matka, kiedy Bogna delikatnie sugeruje, że Wasilka może już nie powrócić. Odpowie, kiedy miesiąc dwa miną, serce matki znów się rozgrzeje.
Trzy miesiące później nadchodzą papiery rozwodowe. Wasilka nie przychodzi na rozprawy, odmawia opieki nad córką, więc mała Weronka zostaje z ojcem. Bogna coraz częściej odwiedza byłego męża siostry, by pomagać przy dziecku i rozmawiać z Igorem.
Również ona doświadcza zdrady: po roku od narodzin syna Maksym odchodzi, zostawiając ją w problemach. Planowali wziąć ślub, gdy dziecko skończy trzy lata, a Bogna wyjdzie z urlopu macierzyńskiego. Maksym ucieka, a sąd przyznaje mu ojcostwo i niewielkie alimenty, które Bogna dostaje.
W międzyczasie Igor proponuje, by Bogna przeprowadziła się z synem do ich mieszkania, twierdząc, że miejsce jest wystarczające, a ona może przyjmować najemców i spłacać kredyt. Matka Bogny, Jadwiga, dowiedziawszy się o przeprowadzce, wybucha: Małżeństwo ze wstydem się nie godzi! ale Igor wyrzuca ją z domu, mówiąc, że to jej sprawa.
Po kilku kieliszkach wina przyznaje, że jest gotów wziąć Bognę za żonę i przyjąć jej syna pod swoje skrzydła. Wszystko będzie uczciwe, mówi. Będziesz wychowywać moją córkę jak własną, a ja będę traktował twojego chłopca jak własnego. Nie będę cię już przyciskał, sam zdecyduj, co dalej.
Igor zna się na zarabianiu pieniędzy, ale nie wie, jak radzić sobie z pieluszkami, lekarzami i kaszkami. Bogna, będąca wcześniej wychowawczynią w przedszkolu prywatnym, nie ma wysokich zarobków, ale potrafi gospodarować rodziną.
Rozmyślając, Bogna dochodzi do wniosku, że może nadszedł czas na pragmatyczne podejście. Igor jest dobry, nie pije, nie pali, regularnie wspiera ją finansowo, a Weronka przyzwyczaiła się do niego i nazywa go mamą.
Matka, Jadwiga, nie przychodzi na ślub, bo nie była na niego zaproszona. Po ceremonii para wypija po kieliszku z przyjaciółmi, przyjmuje życzenia i wraca do mieszkania Igora, gdzie mieszkają już czworo.
Życie zmienia się niewiele: dzieci dzielą jedną sypialnię, dorośli drugą. Bogna i Igor mają prawo do własnego szczęścia i prywatności.
Pewnego dnia drzwi otwiera Igor, czekając na kuriera. Z progu rzuca się na niego była żona Wasilka.
Kochany, wróciłam! woła, a Igor odsuwa jej ręce, prosząc, by cofnęła się. Nie radujesz się?
Czy mam się cieszyć? odpowiada z pogardą.
Wasilka tłumaczy, że chce porozmawiać z córką i naprawić relacje. Igor przypomina, że już ma swoją rodzinę i nie zamierza wpuszczać zdrajców z powrotem.
To nie o mnie, to o Sławce! krzyczy Igor, a Wasilka przytakuje, że to nie jest prawdziwy związek.
W tym momencie Weronka wychodzi z kąpieli, zauważając otwarte drzwi pokoju dziecięcego, przez które dzieci obserwują sytuację. Wasilka dostrzega dzieci, wbiega do mieszkania i podchodzi do małej Weronki.
Weronko, kochanie, jakaśś wyrosłaś! mówi, chwytając dziewczynkę. W tym momencie Andrzej, starszy brat, krzyczy i gryzie Wasilkę w nogę, broniąc siostry.
Wasilka, ubrana jedynie w pończochy i krótką spódnicę, krzyczy z bólu, upuszcza Weronkę na podłogę i chwyta się za ranę. Dziecko ucieka do brata, a oboje chowają się za nogi Bogny. Wasilka patrzy na nich ze złowrogim wzrokiem i szepcze:
Ty wężowa, moja córka przeciwko mnie…
Wcześniej Wasilka odrzuciła opiekę nad Weronką, więc dziewczynka nie znała matki. Próby odzyskania dziecka kończą się niepowodzeniem, podobnie jak interwencja matki, która próbowała przekonać Igora do odwrócenia losu.
Na koniec Igor i Bogna całkowicie zrywają kontakt z matką Wasilki i przeprowadzają się do innego miasta, nie podając adresu. Teraz żyją szczęśliwie w nowym miejscu, wychowując troje dzieci. Weronka zaufanym przyjaciołom opowiada, że w rzeczywistości jest córką prawdziwej czarownicy, a jej matka Bogna to dobra wróżka, która postanowiła ją uratować i nie oddać z powrotem.
Andrzej potwierdza tę historię, mówiąc, że jego tata, najwyraźniej zły czarodziej, porzucił dobrą wróżkę i uciekł. Na szczęście ich ojciec znalazł dobrą matkę i teraz mają szczęśliwą rodzinę: mamę, tatę i dwójkę dzieci. Bo bajki zawsze powinny mieć szczęśliwe zakończenie.



