Zdrada z okna

Zdziera ze zdradą w tle

Justyna nie mogła usiedzieć w miejscu — krążyła po mieszkaniu jak osaczony zwierz. Zachowanie męża nie dawało jej spokoju. Ostatnio Daniel stał się nad wyraz troskliwy: pomagał w domu, gotował pyszne obiady, przynosił kwiaty. Wszystkie te gesty budziły w niej niepokój. “Na pewno coś przeskrobał” — myślała, podchodząc do okna. Wzrok mimowolnie pobiegł w dół — i serce ścisnęło się boleśnie. Cofnęła się gwałtownie. “Czy on naprawdę jest do tego zdolny?” — szepnęła, nie wierząc własnym oczom.

W tej chwili za plecami rozległ się kobiecy głos. To była jego żona — Agata.

Daniel stał przy oknie, patrząc, jak Justyna, ich sąsiadka z góry, wyprowadza swojego malutkiego pieska. Agata podeszła, także spojrzała przez okno i od razu się spięła.

— O czym tak rozmyślasz? — spytała z lodowatym chłodem.

— O pracy — westchnął, unikając jej wzroku. — Jeden z pracowników nawałował, teraz muszę wszystko poprawiać.

Przyjrzała się mężowi uważnie. Coś w jego głosie i wyrazie twarzy zdradzało kłamstwo. Ale tylko skinęła głową i wyszła do kuchni.

Daniel czuł, jak narasta w nim irytacja. Agata ostatnio działała mu na nerwy: stała się drażliwa, drobiazgowa. Zaczął szukać ciepła gdzie indziej. I znalazł — u Justyny. Ona była cicha, uśmiechnięta, mieszkała sama piętro wyżej.

Tamtego wieczora w pracy wyłączyli prąd i zwolnili go wcześniej. Poleżał chwilę w domu, potem wyszedł na spacer. Justyna akurat była na podwórku. Nie wytrzymał — podszedł, zaczęli rozmawiać. Skończyło się w kawiarni. A potem — u niej.

Rano obudził się z poczuciem winy. W domu wisiało ich ślubne zdjęcie, na którym on i Agata — młodzi, zakochani. Przypomniał sobie, jak przysięgał jej wierność. “Na zawsze” — teraz to słowo brzmiało jak szyderstwo.

Przygotował obiad — zapiekankę, ulubioną Agaty. Gdy wróciła z pracy, zmęczona, ale zadowolona, pochwaliła go, nawet pocałowała. A on stał z wymuszonym uśmiechem i przewijał w myślach ostatnie wydarzenia.

Kilka dni później miał wolne. Unikał Justyny, czuł się brudny. Ale coś ciągnęło go jak magnes. Gdy Agata wyszła do pracy, znów znalazł się w mieszkaniu sąsiadki.

Agata zauważyła zmiany. Daniel stał się nadskakujący, ale i wycofany. Czuła, że coś ukrywa. I pewnego dnia, widząc, jak ukradkiem śledzi Justynę przez okno, wszystko stało się jasne.

Awantura wybuchła w kuchni.

— Śpisz z nią? — wyrzuciła z siebie, wskazując palcem w okno.

Daniel zastygł. Potem zaczął bełkotać głupie wymówki, ale było za późno. Wyrzuciła go bez wahania.

— Idź do niej! Wygodnie ci się ustawiłeś, piętro wyżej. Wynoś się!

Próbował coś tłumaczyć, ale Agata już nie słuchała. Wyszedł, pakując rzeczy, i wkrótce jego głos rozległ się na klatce schodowej:

— Justynko… Wpuścisz mnie? Wyrzuciła mnie…

Justyna, widocznie zaskoczona, po chwili wahania otworzyła drzwi.

A Agacie po policzkach płynęły łzy. Nie z bólu — z rozczarowania. Myślała, że przynajmniej spróbuje walczyć, ale odszedł od razu. Bez słowa. Bez próby ratowania. Bez wstydu.

I postanowiła: “Lepiej będę sama niż z kimś, kto zdradza tak łatwo”. A jutro… może kupi sobie kota. Albo psa. One przynajmniej są wierniejsze niż większość ludzi.

Rate article
Fajna Tajna
Zdrada z okna