Wyczekiwane szczęście
Ewa wróciła z pracy, przebrała się i napiła herbaty. Kolację było jeszcze za wcześnie przygotowywać – zdąży. Marek miał wrócić za dwie godziny. Wzięła książkę, położyła się na kanapie i z rozkoszą wyprostowała nogi. Cały dzień spędziła w butach na obcasie.
Pracowała jako nauczycielka w szkole podstawowej. Zawsze wyglądała schludnie, z elegancką fryzurą. Ubierała się w klasyczne garnitury i skromne sukienki – taki był szkolny dress code. Codziennie spotykała się z rodzicami uczniów, a ci bywali różni – jedni biedniejsi, inni zamożniejsi. Starała się nie wyróżniać ani wśród tych pierwszych, ani nie ginąć w tłumie tych drugich. Przez lata pracy nauczyła się mówić wyraźnie i spokojnie, bez podnoszenia głosu. Dzieci i rodzice ją szanowali.
Kilka stron później jej oczy zaczęły się kleić. Przymknęła je i niepostrzeżenie zasnęła. Obudził ją odgłos książki upadającej na podłogę. Ewa usiadła i przetarła oczy. Schyliła się, by podnieść lekturę, gdy w drzwiach rozległ się dzwonek. Marek miał swój klucz, a poza tym było za wcześnie na jego powrót. Dzwonek odezwał się ponownie – cichy, krótki.
W przedpokoju spojrzała w lustro, poprawiła zmierzwione włosy i otworzyła drzwi.
Na progu stał Krzysztof, przyjaciel i współpracownik Marka.
— Cześć, Ewo.
— Cześć, Krzysiu. Marek jeszcze nie wrócił z pracy — powiedziała.
— Wiem. W sumie to przyszedłem do ciebie. — Krzysztof przestępował z nogi na nogę.
— Wejdź. — Ewa odsunęła się, wpuszczając go.
Zdejmował płaszcz, zawiesił go na wieszaku, szalik wsunął w rękaw. Potem zdjął buty. Ewa patrzyła na niego, zastanawiając się, co mogło go do niej sprowadzić. Czyżby coś się stało Marku?
Krzysztof poprawił marynarkę i spojrzał na nią, czekając na zaproszenie.
— Chodź do kuchni — powiedziała Ewa.
Jak wiadomo, najlepsze rozmowy toczą się przy kuchennym stole.
Krzysztof przeszedł pierwszy i usiadł. Ewa podeszła do kuchenki, włączyła palnik pod czajnikiem. Ten natychmiast zaczął szumieć.
— Herbatę czy kawę? — spytała, odwracając się do gościa.
— Herbatę chętnie.
Ewa wyjęła z szafki filiżankę. Puszka z ciastkami i cukierkami już stała na stole. Ciepły czajnik zagwizdał po chwili.
Nalała herbatę i przysunęła Krzysztofowi cukierki. Usiad— Nie będziesz? — zapytał Krzysztof, wyraźnie czując się nieswojo.



