Zaskakujący Prezent

Dariusz przeszedł przez mieszkanie, upewnił się, że wszystko wyłączył i zostawia porządek. Lubił wracać do czystego domu. Ale dokąd jedzie ze swojego wygodnego raju? Po co? I tak żyje jak w sanatorium, robi, co chce. Jeśli jednak nie pojedzie, córka się obrazi. Wyjazd nad morze to jej prezent dla Dariusza na urodziny.

Westchnął, wywiózł walizkę z mieszkania i zamknął drzwi na dwa zamki. Pociągnął za klamkę, by upewnić się, że jest dobrze zamknięte, i zadzwonił do sąsiadki.

— Już wyjeżdżasz? — zapytała sąsiadka Hanna.

— Tak, klucze przyniosłem — niechętnie podał jej pęk kluczy.

— Nie martw się, podleję kwiaty, wszystko dopilnuję. Odpoczywaj i nie przejmuj się niczym — zapewniła Hanna. — Masz szczęście do córki, kupiła ci wczasy, korzystaj, tato. A mój Jurek tylko o butelce myśli. Miał rodzinę, mieszkanie, wszystko przepił…

Dariusz współczuł sąsiadce, ale dopiero teraz zdał sobie sprawę, że niebezpiecznie zostawiać jej klucze. A nuż jej syn wpadnie do niego? Nic cennego tam nie miał, ale każda rzecz szkoda, jeśli zginie. Wszystko kosztuje. I nieprzyjemnie, gdy ktoś grzebie w jego rzeczach. Żałował, że nie poprosił kogoś innego o dopilnowanie mieszkania. Za późno już zmieniać zdanie. I nie chciał obrazić Hanny nieufnością. Ile razy mu pomagała.

Sąsiadka zauważyła jego wahanie.

— Nie martw się, schowam klucze, Jurkowi nic nie powiem. Jedź spokojnie. Wszystko będzie dobrze — obiecała.

Dariusz skinął głową i ruszył z walizką w stronę schodów.

— Z Bogiem — krzyknęła za nim sąsiadka, zamykając drzwi.

Na dworzec poszedł pieszo — po co brać taksówkę na dwa przystanki? A w autobusie z walizą tylko ludzi będzie męczył. Przeszedł przez tunel i wyszedł na perony. Stał tam właśnie przejeżdżający pociąg. Ruszył wzdłuż składu, wypatrując dziewiątego wagonu. Znalazł i zatrzymał się. Będzie tu czekać, żeby potem nie biegać po peronie.

„A jeśli numeracja wagonów zaczyna się od drugiego końca?” — zaniepokoił się nagle Dariusz. „Nic, zwykle konduktor ogłasza wcześniej, zdążę dobiec” — uspokoił się.

Tydzień temu córka niespodziewanie przyjechała i oznajmiła, że postanowiła wręczyć mu prezent urodzinowy wcześniej, żeby zdążył się przygotować.

— Jesteś w ciąży? — zapytał wtedy.

Drugie dziecko to oczywiście trzeba, ale pierwsze ma dopiero rok. Za wcześnie na kolejne.

— Nie, nie jestem. Kupiłam ci na urodziny wczasy nad morzem. Pociąg wieczorem jedenastego, przedział. Masz. — Podsunęła mu kopertę. — W tydzień zdążysz się przygotować.

— Jak? Sam? Bez was? Co ty wymyśliłaś? W sam dzień urodzin! A goście, stół? Nie, nigdzie nie jadę. Oddaj bilet — zdecydowanie oświadczył Dariusz.

— Tato, specjalnie tak ułożyłam, żebyś nie stał cały dzień przy kuchni jak przy taśmie. Chciałam, żebyś miał prawdziwe święto — spotkanie z morzem. Kiedy ostatnio byłeś nad Bałtykiem? Nawet nie pamiętasz. To prezent ode mnie i od Marka. Rób z nim, co chcesz — powiedziała z urazą córka. — Nie chcesz nad morze, siedź w domu, ale biletu nie oddam. Jak zajdę w ciążę, to na lata zapomnisz o wakacjach. Wybrałam dobry pensjonat, tuż przy plaży — namawiała.

I co miał robić? Pomarudził, że wszystko zaplanowali bez niego, i zaczął się pakować.

Tak oto znalazł się na dworcu. Z tych wyjazdów, zwłaszcza samotnych, więcej było niepokoju niż radości. Ciągłe zamartwianie się: czy zdąży na pociąg, z kim będzie w przedziale, jak się urządzi… A w jego wieku dodatkowy stres niezdrowy.

Gdy konduktor ogłosił przyjazd pociągu i że numeracja wagonów zaczyna się od końca składu, Dariusz trochę się uspokoił. Wszystko dobrze obliczył. Wkrótce rozległ się gwizd nadjeżdżającego pociągu. Zebrał się mocniej, chwycił silniej za rączkę walizki, w drugiej ręce trzymał dokumenty. Opodal stali inni podróżni z bagażami.

Pociąg mknął obok, już i ostatnie wagony się pojawiły. Dariusz miał ochotę rzucić się do biegu, gonić skład. Wciąż wydawało mu się, że pociąg odjedzie dalej, a on nie zdąży w dwie minuty dobiec do swojego wagonu. Ale wreszcie pociąg stanął, drgnął i zastygł. Konduktorka dziewiątego wagonu otworzyła drzwi tuż przed Dariuszem, przetarła poręcz ścierką i przygotowała się do sprawdzania biletów.

Dariusz jako pierwszy podał dokumenty, wszedł do wagonu, znalazł swój przedział, usiadł na siedzeniu i odetchnął. No to pół drogi za nim, jest w pociągu.

Pociąg znów drgnął i ruszył, nabierając prędkości. Drzwi z hukiem odjechały na bok, do przedziału weszły trzy dziewczyny. Od razu zrobiło się gwarnie i ciasno. Dariusz wyszedł do korytarza, dając im się rozpakować.

Pociąg przyspieszał. Za oknami migały lasy i pola, połyskiwała ciemna tafla jezior. Noce na początku lipca krótkie, ledwie się ściemni, już świta. Dziewczyny, śmiejąc się, minęły go, idąc do sąsiedniego wagonu. Dariusz wrócił do przedziału, przebrał się i położył. Przy stukocie kół szybko zasnął.

Obudził się, gdy pociąg stał na jakiejś stacji, a z głośników dobiegał głos zawiadowcy. Niebo za oknem jaśniało. Zegarek wskazywał wpół do trzeciej w nocy. Z górnej półki zwisał kosmyk jasnych włosów. Dziewczyny wróciły, a on nawet nie słyszał. Pogratulował im w duchu, że nie hałasowały, i znów zasnął.

Gdy obudził się ponownie, przedział zalewało słońce, od upału trudno było oddychać. Dziewczyny spały. Dariusz cicho wyszedł na korytarz, przymknął drzwi. Na klamce toalety widniał napis „zajęte”. Będzie musiał poczekać.

— Nad morze jedziecie? — zapytał mężczyzna z ręcznikiem przez ramię.

— Tu wszyscy jadą nad morze — odpowiedział mu podobnym tonem Dariusz.

Nie miał ochoty na rozmowę, zwłaszczaDariusz rozejrzał się po zatłoczonej plaży, uśmiechnął pod nosem i postanowił odszukać Hanię, by podziękować za ten prezent, który odmienił jego życie.

Rate article
Fajna Tajna
Zaskakujący Prezent