Zadzwoniłam do mamy i siostry, żeby przyjechały na Sylwester, powiedział Kacper wieczorem trzydziestego grudnia. Czy zdążysz wszystko przygotować?
Wreszcie te upragnione weekendy! westchnęła z radością Oliwia, siadając na pufie w korytarzu i zrzucając buty. Całe dziesięć dni wolnego przede mną. Rozciągnęła się, rozluźniła spięte mięśnie i w myślach uśmiechnęła się, wyobrażając sobie, jak spędzi te dziesięć dni.
Super! przytaknął mąż, opierając się o framugę drzwi. Właśnie rozmawiałem z Zuzanną. Powiedziała, że wciąż nie wiedzą, gdzie będą świętować Nowy Rok, więc przyjadą do nas.
No właśnie odezwała się Oliwia, marszcząc brwi i spoglądając na męża.
I mama też przyjedzie. Zawsze razem z nimi obchodzi, dodał Kacper, zauważając, jak zmienia się wyraz twarzy żony.
Czy wiesz, że Sylwester jest już jutro? zapytała ostro Oliwia. Musiałam pracować po godzinach całą tydzień, żeby zrealizować plan. A teraz mówisz mi, że jutro mam się bawić z patelniami? podniosła głos.
Co mamy gotować? odpowiedział luzem Kacper. Parę sałatek, drugie danie, przekąski, może jakieś przystawki
Kacprze, lepiej się odejdź ode mnie, bo ryzykujesz, że spadniesz pod patelnię, powiedziała Oliwia, niespodziewanie surowo. Niech twoi krewni przyjdą z własnym jedzeniem. Zadzwoń do nich i daj znać. Pamiętam, jak kiedyś całą noc biegałam z talerzami, a twoje damy siedziały na kanapie i popijały wino przy Błękitnym ogniu.
Oliwia, po co tak? spytał Kacper, nie spodziewając się takiego wybuchu.
A jak powinno być? odparła żona i wpadła prosto do sypialni, by przeebrać się w domowy strój.
Oliwia wkurzyła się na męża, który dopiero wczoraj rozpoczął weekend. Jedyną pociechą była informacja, że w tym miesiącu zarobiła półtora raza więcej niż zwykle. Westchnęła, podeszła do lustra i powoli zmywała makijaż, rozważając plany na jutro.
Chciała przespacerować się do dwunastej, potem leniwie zjeść śniadanie, posprzątać, zamówić zakupy i przygotować coś lekkiego na imprezę. Nie chciała zamieszania i hałasu, była wykończona po pracy i marzyła o cichym, przytulnym święcie.
Jak wszystko ustawić, żeby poszło według planu? rozmyślała, przeglądając wszystkie możliwe scenariusze.
Ignorując krążącego po mieszkaniu Kacpra, Oliwia przeszła do kuchni, nalała gorącej herbaty z cytryną i usiadła przy stole. Za oknem sypał się prawdziwy sylwestrowy śnieg, migocząc w świetle latarni, tworząc bajkowy klimat.
Na chwilę wpatrzyła się w okno i zapomniała o dylemacie, po czym potrząsnęła głową i wróciła do rzeczywistości. Wpadła wtedy genialny, choć ryzykowny pomysł!
Następny poranek zaczął się zgodnie z planem o dwunastej. Po rozciągnięciu się odkryła, że Kacper już wstał i krząta się w kuchni, co w przedświątecznym czasie było rzadkością. Wrzuciła się w miękki szlafrok i ruszyła w stronę kuchni.
Co robisz? spytała, przymrużając oczy od jasnego światła.
Postanowiłem zrobić ci ulubione śniadanie sylwestrowe, uśmiechnął się Kacper, mieszając coś w misce.
Chyba coś się pali, zaśmiała się Oliwia, zauważając dym unoszący się z patelni.
Gdy usiedli przy stole, Oliwia w końcu zapytała, jak gość przyjmie, skoro nic nie kupiono, a dom nie posprzątano.
Nie mogłem odmówić Zuzannie odparł, nie podnosząc oczu od talerza.
No tak, podniosła brew Oliwia. Twojej siostrze ciężko odmówić.
Masz jakiś pomysł? Wczoraj widziałam, że myślisz o czymś. Naprawdę podziwiam twoją cierpliwość, myślałem, że wywrócisz cały dom.
Najpierw zadzwoń do siostry i zapytaj, czy przyjadą z przystawkami i sałatkami. Są czworo: dorośli i dwójka dzieci.
Dobrze skinął Kacper.
Kacper podniósł słuchawkę i, trochę nerwowo, wybrał numer Zuzanny.
Cześć, Zuzia. Oliwia szykuje stół, więc chciałem się upewnić, co przyniesiecie, żeby się nie dublowało.
Po drugiej stronie rozległ się śmiech. Kacprze, serio? Kiedy mam gotować? Mam dwójkę dzieci! Myśleliśmy, że Oliwia coś wymyśli, jak zwykle.
Dzieci nie są już maleńkie, oboje chodzą do szkoły, odparł Kacper.
Nagle w słuchawce rozległ się trzask. Ojoj, przepraszam, znowu coś rozbiłem. Do zobaczenia wieczorem! zawiesiła połączenie.
Kacper wrócił do Oliwii z zakłopotanym wyrazem twarzy.
Nic nie przyniosą? zapytała, patrząc na niego z nadzieją.
I mama nie. Obie wolą odpocząć niż gotować, podsumował krótko mąż.
Rozumiem, właśnie tak myślałam, westchnęła Oliwia, przygryzając wargę. Chcę pojechać na Sylwesera do rodziców. Proponowali to już w czwartek, ale chciałam zostać w domu i nic ci nie powiedziałam. Jedziesz ze mną? Nie mamy wiele czasu na decyzje.
To się posypi z rodziną, spojrzał zaskoczony Kacper.
Albo się posypiesz ze mną, zażartowała Oliwia.
Oczywiście, wybieram ciebie, odpowiedział Kacper i podniósł ręce w geście pojednania.
Oliwia postanowiła posprzątać mieszkanie, by w Nowym Roku wrócić do czystego lokum. Kacper ruszył na zakupy z listą, którą wcześniej opracowała żona. Gdy wszedł do centrum handlowego, wszędzie panowała świąteczna atmosfera: migoczące lampki, przystrojone choinki i figurki Świętego Mikołaja.
No i wreszcie! Choinka! wykrzyknął, spoglądając na wystawę.
Nie zastanawiając się dłużej, zostawił wszystkie sprawy i poszedł prosto na jarmark choinkowy. Wybrał małą, ale uroczą jodłę, której gałązki łaskotały mu twarz, gdy niósł ją na ramieniu.
Gdy Kacper otworzył drzwi, Oliwia odwróciła się i wykrzyknęła: Choinka? jej twarz rozjaśniła się uśmiechem.
Udekorujesz? Nie kupiłem jeszcze nic z listy, po prostu chciałem cię ucieszyć.
Zawsze byłeś przeciwko żywym drzewom!
Nie wiem, wzruszył ramionami. W tym roku mam ochotę na zmiany.
Nastrój stał się naprawdę sylwestrowy. Oliwia, nie tracąc czasu, wyciągnęła z górnej półki szafki pudełko z ozdobami i zaczęła ubierać drzewko. Rozwieszała bombki i lampki, a z każdym nowym dodatkiem pokój stawał się coraz bardziej magiczny.
Kiedy skończyła, Kacper wrócił z zakupami.
Wszystko kupiłeś? zapytała, przeglądając pełne torby z jedzeniem i drobiazgami.
Nie kupiłem ryby, była nieświeża. Zatrzymamy się jeszcze w jednym sklepie po drodze, odpowiedział, a Oliwia poczuła, jak serce napełnia się ciepłem.
Dobrze, przyznała, nie spodziewając się takiej aktywności męża. Myślała, że nie zgodzi się na jej pomysł i będą całą noc rozbawiać gości.
Wkrótce załadowali samochód rzeczami i jedzeniem. Było dopiero siedem wieczorem, a krewni mieli przybyć o dziesiątej. Droga do rodziców Oliwii zajmowała około godziny, więc wyjechali wcześnie, by zdążyć.
Stali przy otwartym bagażniku, przeładowanym workami. Oliwia, poprawiając włosy, spojrzała na męża: Mam nadzieję, że niczego nie zapomnieliśmy?
Wszystko jest, oprócz deseru, ale możemy kupić coś po drodze.
Oliwia skinęła głową i ruszyli w drogę.
Rodzice mieszkali w urokliwym domku na wsi, zbudowanym dopiero dziesięć lat temu, kiedy postanowili sprzedać mieszkanie w Warszawie i przenieść się na wieś. Byli pełni energii, nawet w starszym wieku nie tracili radości życia. Z zewnątrz dom przyozdobiony był girlandami, które nadawały mu świąteczny blask.
Nie zdejmowaliśmy girland od zeszłego roku zaśmiał się ich ojciec, Antoni.
Naprawdę? Nie zauważyłam, kiedy byliśmy u was latem, odparła Oliwia z uśmiechem.
Rozładowali rzeczy, a Oliwia, podając ojcu torby, powiedziała: Przynieśliśmy różne smakołyki. Nie wiem, co planujecie gotować, ale myślę, że się przydadzą.
Dajcie mi chwilę, sam przyniosę wszystko do domu, rzekł Antoni, po czym dodał: A ja z Kacprem zorganizujemy małą łaźnię w piwnicy.
Antoni nie zostawał bezczynny, więc własnoręcznie wybudował w ogrodzie tradycyjną saunę, ozdobioną drewnem i wypełnioną aromatem olejków eterycznych, które chętnie kupował dla gości.
Tymczasem Oliwia i jej mama, Waleria, puszczali noworoczne filmy. Zatopione w przygotowaniach nie zauważyły, jak minęła dziewiąta godzina, a telefon Kacpra zaczął dzwonić bez przerwy.
Kacprze, otwieraj! Stoimy przed drzwiami rozkazała Zuzanna.
Nie ma nas w domu wymówił niepewnie.
Gdzie jesteście? Kiedy wrócicie? spytała zirytowana.
Jedziemy na wieś. Wszystko poszło trochę chaotycznie. Wrócimy dopiero po dwa dni, próbował wytłumaczyć się Kacper.
Na wieś? A co z Sylwestrem? nie mogła uwierzyć.
Będziemy świętować tutaj, w wiosce, wyjaśnił.
Naprawdę? Zuzanna zmarszczyła brwi. A my co wtedy?
Możecie wrócić do domu i świętować w rodzinie odpowiedział spokojnie Kacper.
Czy mam całą noc bawić dzieci? zapytała z niedowierzaniem.
Nie wiem, jakby trzeba, to i tak będzie, mruknął.
Nie spodziewałam się takiej podłości, westchnęła Zuzanna. Może ukryliście klucze pod dywanem? Nie chcę potem sprzątać bałaganu.
Teraz rozumiem, czemu co roku jedziecie do kogoś w gości, zaśmiał się Kacper. Tylko że ja cię przechytrzyłem, kochana. Wesołych Świąt, skarbie! dodał i odłożył słuchawkę.
Kacper policzył do dziesięciu, po czym na ekranie pojawił się numer jego matki, Aliny.
Tak, wyjechaliśmy nie czekając na odpowiedź, powiedział. Sylwestra będziemy w wiosce. Nie zostawiliśmy wam kluczy.
Jak śmiesz tak z nami postępować? Liczyliśmy na was! wybuchła matka.
Rozumiem, ale tak się stało przyznał. Szczerze mówiąc, mam już dosyć, że wszystkie święta spędzamy w małym mieszkaniu. Dlaczego nie zapraszacie nas? A przyjść na gotowe jedzenie to zawsze proszę! dodał zirytowany.
Synu, naprawdę cię urodziłam, żeby znosić takie traktowanie? zapytała z goryczą.
Co? Sprawiedliwe? odpowiedział.
Matka zamilkła, nie wiedząc co powiedzieć.
Dobrze, rozumiem, odpowiedziała smutno. Nie będziemy wam już przeszkadzać.
Alina odłożyła telefon, a Kacper ciężko westchnął. Rozmowa była ciężka. Nie był typem, który psuje relacje przez błahostki, ale nagromadzone urazy wzięły górę.
Wszystko w porządku? zapytała Oliwia, kładąc mu głowę na ramieniu.
Tak, mama dzwoniła, skrótowo odpowiedział.
Rozumiem, westchnęła żona. Czy myśmy postąpili słusznie?
Oczywiście! odparł Kacper, odwracając się do niej. Czekają nas goście, przygotowują się na nasz przyjazd. A moje? zapytał smutno. Tylko korzystają z mojej dobroci i nic więcej. Zbyt długo to znosiłem.
Oliwia objęła go, starając się dodać otuchy.
No dobra, próbował rozluźnić atmosferę Kacper. Zajmijmy się przygotowaniami.
Ten Sylwester był niezapomniany. Oliwia i Kacper spędzili dwa dni u rodziców: ciepłe wieczory przy kominku, jazdę na sankach z górki jak dzieci i długie rozmowy. To był najbardziej sercowy Sylwester od dawna, z dala od zgiełku i troskI tak, po raz pierwszy od lat nowy rok przywitał ich w cieple domowego ogniska, przypominając, że najcenniejsze prezenty to wspólne chwile i wzajemna wyrozumiałość.



