Zapomniała powiedzieć mężowi o powrocie do domu. Wchodząc do mieszkania, ledwo powstrzymała szok.

Myśli plątały się w głowie, a w sercu kipiała zazdrość i uraza. Za co oni tak z nią? Czyż nie kochała swojego męża? Czy była złą żoną i matką dla ich syna?

Ale to, co wydarzyło się później, nie mieściło się w żadnych granicach rozsądku.

Weronika była pewna, że z Jackiem połączyło ich przeznaczenie. I to, że w małżeństwie spędzili już ponad dziesięć szczęśliwych lat, uważała za naturalny porządek rzeczy.

Tego dnia wracała do domu z delegacji, na którą wyjechała dwa dni wcześniej. Niedawno szef wezwał ją do siebie i oświadczył, że z problemami w jednym z oddziałów nikt sobie nie poradzi, tylko ona.

— Tam jest praca na trzy dni, nie więcej. Pakuj się, Weronika, i nawet nie próbuj wymyślać wymówek. Jutro ruszasz — powiedział lekko zirytowanej kobiecie.

Wera miała własne plany na najbliższe dni, a wyjazd do obcego miasta w nie nie pasował. Ale z szefem się nie dyskutuje. Nie można było nawet przypomnieć, że w firmie na delegacje jeździ tylko młodsza ekipa. I że to on sam kiedyś tę zasadę ustalił. A ona już dawno odrobiła swoje. Teraz, po trzydziestce, liczyła na spokojniejszy grafik.

— Jacek, wyjeżdżam służbowo. Myślę, że na trzy dni. Dopilnuj, żeby Kacper odrobił lekcje z korepetytorem, bo ostatnio kombinuje. A ja płacę za to niemałe pieniądze. I żeby jadł normalnie — nie chipsami i sucharkami, tylko zupą i kotletami, które zostawię w lodówce.

— Dobra, dopilnuję, nie martw się — mruknął obojętnie mąż, nie odrywając wzroku od ekranu smartfona.

— I to wszystko? — zdziwiła się Wera. — Czyli fakt, że wyjeżdżam, w ogóle cię nie smuci? Słuchaj, odłóż wreszcie ten telefon!

— No przecież nie na miesiąc jedziesz. Wrócisz za trzy dni. Sama powiedziałaś. A trzy dni my z synem bez ciebie jakoś przeżyjemy.

Przy tych słowach Jacek w końcu podniósł wzrok na żonę i nawet się uśmiechnął.

— A czemu cię znowu wysyłają? Przecież swoją kadencję już odbyłaś? — zdziwił się.

— Tam potrzebny doświadczony fachowiec. Tak mi sam szef powiedział. Doświadczony i twardy, z charakterem! — oświadczyła nie bez dumy Weronika, wiedząc, jak jest ceniona w pracy.

Podczas delegacji postanowiła przyspieszyć i wrócić do domu z obcego, nieprzyjaznego miasta nieco wcześniej. Choćby tylko o jeden dzień. Ten dzień mogła spędzić w domu, poświęcając go sobie.

Pociąg, którym jechała Weronika, zbliżał się już do przedmieść rodzinnego miasta. Była w świetnym nastroju. Z przyjemnością myślała o tym, jak wróci do pustego mieszkania. Wyczuwała tę wolność. Mąż w pracy, dziesięcioletni Kacper jeszcze w szkole. A ona będzie mogła robić, co zechce.

Najpierw weźmie kąpiel z pachnącą pianą. Potem maseczki na twarz i dłonie. Może nawet się zdrzemnie — tę luksusową przyjemność odmawiała sobie od dawna. A potem Kacper wróci ze szkoły. Trzeba go nakarmić, pomóc z lekcjami. Bo z tą pracą to już nawet nie pamiętała, kiedy ostatnio poświęciła mu czas. Nawet na macierzyńskim nie wysiedziała — wróciła do roboty, zostawiając dziesięciomiesięcznego Kacpra pod opieką emerytowanej ciotki.

O swoim wcześniejszym powrocie nie uprzedziła męża — czy zapomniała, czy zrobiła to specjalnie, już nie miało znaczenia. Niech będzie niespodzianka. Wróci wieczorem, a tu żona, gorąca kolacja i lekcje odrobione. Istny raj!

Wzruszona wspomnieniami o ich poznaniu i nagłym ślubie z Jackiem, Weronika w drodze do domu wstąpiła do sklepu, kupując butelkę wytrawnego wina i ulubione ciastko Jacka. Niech ten wieczór będzie romantyczny. Tak bardzo tego chciała. Bo ostatnio trochę się od siebie oddalili — ona w pracy, on w telefonie, nawet rozmawiać im się nie— Wiesz co, kochanie? — powiedziała Weronika, podając mu kieliszek wina i uśmiechając się z nutą ironii — może jednak następnym razem, zanim komuś oddasz klucze, zastanowisz się dwa razy?

Rate article
Fajna Tajna
Zapomniała powiedzieć mężowi o powrocie do domu. Wchodząc do mieszkania, ledwo powstrzymała szok.