Długo rozmyślałam i w końcu zdecydowałam, że sama wybiorę synową dla siebie i żonę dla mojego jedynego syna. Uznałam, że najlepiej będzie, jeśli sama znajdę odpowiednią dziewczynę, a później subtelnie połączę ich losy. Mój syn, Piotr, jest najcenniejszym skarbem w moim życiu. Od zawsze byłam nim oczarowana, wychowywałam go samotnie, otoczyłam miłością i wychowałam na prawdziwego mężczyznę, pełnego szacunku i hartu ducha. Przeszliśmy przez trudne momenty, nieprzespane noce, choroby A teraz miałabym oddać tego ideała innej kobiecie?
Oczywiście od zawsze miałam świadomość, że przyjdzie czas, gdy Piotr zakocha się, ale myśl o tym, że oddam go w obce ręce, była dla mnie nie do zniesienia. Postanowiłam więc przejąć ster w swoje ręce.
Kiedy pojawiły się pierwsze rozmowy o dziewczynach, z trudem ukrywałam niechęć do jego dotychczasowej wybranki. Wyraziłam mu wprost swoje zdanie potrzebujemy dla niego porządnej, skromnej dziewczyny z dobrego domu.
Nie wyjawiłam Piotrowi swojego planu. Sama zabrałam się za poszukiwania z całą matczyną odpowiedzialnością. Szukałam kandydatki, z którą nie tylko on by się dogadał, ale przede wszystkim ja.
Miałam niewielki wybór: Ania z sąsiedztwa, córka mojej przyjaciółki oraz parę dziewczyn z klasy Piotra. Po rozmowie z Anią i jej mamą uznałam, że to nie to. Dziewczyna była bardzo postawna, a ja marzyłam, aby mój syn był w pełni szczęśliwy. Chciałam, żeby przyszła synowa była zgrabna i żywiołowa.
Próbowałam porozmawiać z córką mojej przyjaciółki, ale okazało się, że już od dawna ma chłopaka. Pozostałe koleżanki z klasy również nie przypadły mi do gustu kompletnie nie wyczułam żadnej chemii.
Zostałam bez planu. Musiałam dowiedzieć się, jakie kobiety naprawdę przyciągają Piotra. Zdecydowałam się na mały podstęp. Powiedziałam synowi, że chcę zobaczyć, jak pracuje i poznać jego współpracowników. Niebyło mu to w smak, ale się zgodził. Cały dzień przyglądałam się jego relacjom z koleżankami z biura. Usłyszałam kilka plotek i poznałam różne historie, ale żadna z dziewczyn nie wydała mi się odpowiednia.
W drodze powrotnej Piotr zaproponował, żebyśmy zajrzeli do kawiarni na Starym Mieście. Najpierw się wahałam, ale pomyślałam, że może tam spotkam tę nieznaną, której szukam. I rzeczywiście zauważyłam, jak Piotr rozmawia z uroczą, subtelną kelnerką. Od razu wiedziałam, że to jest to.
Dziewczyna nazywała się Jagoda i emanowała ciepłem, od razu poczułam do niej sympatię. Przedstawiłam jej się i szczerze opowiedziałam o swojej sytuacji.
Czy Pani oszalała? zapytała z niedowierzaniem. Takie rzeczy przecież się nie robi w Polsce!
Ale przecież każda z nas pragnie lepszego życia dla siebie i najbliższych odparłam.
Zaoferowałam Jagodzie sporą sumę, wystarczającą, aby mogła opłacić studia swojego młodszego brata. Wygrała miłość siostrzana i dała mi słowo, że zakocha się w Piotrze.
Od tej pory byłam jej sprzymierzeńcem, zdradzałam drobne sekrety mojego syna, podpowiadałam, co lubi, jaką kawę pije, na jaką muzykę reaguje. Sukces przyszedł szybciej, niż sądziłam Piotr oszalał z miłości. Wciąż opowiadał mi o Jagodzie: jaka jest piękna, jak świetnie gotuje, jakie ma poczucie humoru.
Po jakimś czasie Piotr poprosił, bym poznała jego dziewczynę. Gdy Jagoda przyszła do nas z wizytą, zaprosiłam ją na spokojną rozmowę. Wyjawiła mi, że pokochała Piotra całym sercem i chce oddać mi pieniądze. Odmówiłam przecież nie o to chodziło.
Jeśli między dwojgiem młodych jest prawdziwe uczucie, nie ma sensu wracać do starych rozliczeń. Powiedziałam Jagodzie, żeby zachowała te pieniądze i zaczęła myśleć o ślubie.
Dzisiaj patrzę na szczęście moich dzieci i mam wspaniałą synową, która stała się moją najbliższą przyjaciółką. Nasz mały sekret zostanie między nami, ale wiem, że czasem warto pomóc losowi, by szczęście przyszło szybciej. Jednak jestem pewna, że prawdziwa miłość nie da się kupić można ją tylko odnaleźć w sercu.



