„Założyłaś tę sukienkę na dwie różne okazje, zabrudziłaś ją i teraz chcesz ją zwrócić. Nie możemy jej przyjąć” – i wtedy w stronę Sary poleciał kawałek jabłka.

Dziś Agnieszka miała nieprzyjemny incydent w pracy. Kawałek jabłka poleciał w jej kierunku. Klienci w sklepie, współpracownicy, administrator, dyrektorka wszyscy byli świadkami tej sytuacji.

Patrząc na nią, nikt by nie pomyślał, że zachowa się niestosownie, komentowali odwiedzający. Kobieta, która rzuciła tę obelgę w stronę Agnieszki, wyglądała elegancko: garsonka, świeża fryzura, zadbana manicure. Jej buty na wysokim obcasie błyszczały. Co się wydarzyło? Pracownicy sklepu widzieli tę panią ostatni raz jakieś dwa miesiące temu. Mieli okazję ją dobrze poznać, bo wtedy przez pięć godzin wybierała sukienkę.

Czy wszyscy tu są tak leniwi i niewychowani? powiedziała wtedy. Nikt nie był dla niej nieuprzejmy, kupiła sukienkę i wyszła. I na tym się skończyło. Dziś wróciła i postanowiła oddać sukienkę. Można by się spodziewać, że powodem jest wada, ale nie. Po prostu nosiła ją przez dwa miesiące, znudził ją kolor, więc stwierdziła, że ją zwróci, mimo że wszystkie terminy dawno minęły. Agnieszka grzecznie odmówiła jej żądaniu. W takim razie, wpiszcie zwrot jako wadliwy towar, zasugerowała kobieta. Przykro mi, ale to niemożliwe, bo nie ma widocznej wady. Jeśli pani chce, możemy wysłać sukienkę do ekspertyzy, odpowiedziała Agnieszka. Nie mam na to czasu. Zgadzam się, wpiszcie po prostu, że to wada, zaczęła mówić podniesionym tonem. Rozumiem, że pani się zgadza. Ale nie możemy zadeklarować wady bez ekspertyzy. Mam jechać do innego kraju, żeby ją wymienić? Agnieszka nie rozumiała, co kraj ma do rzeczy. O czym ona mówiła? Kobieta podkręcała atmosferę i w końcu zaczęła krzyczeć. Kierowniczka sklepu wyszła ze swojego gabinetu i usłyszała jej wrzaski.

Co tu się dzieje? Pani jest dyrektorką? Nie chcą mi zwrócić pieniędzy! Może pani podać datę zakupu? Czemu tak bardzo interesuje was data? Produkt jest wadliwy, ma plamę. Tak, jest plama, ale nie możemy zrobić zwrotu bez ekspertyzy. Ważne, żeby ustalić, czy plama była już wtedy, gdy pani kupowała…

Bezkarność, oszustwo wszędzie! przerwała dyrektorce swoim krzykiem. Agnieszka spróbowała jeszcze raz: Przykro mi, ale nosiła pani tę sukienkę przez dwa miesiące, pobrudziła ją, a teraz chce ją zwrócić. Nie możemy rozdawać rzeczy za darmo, nie wymienimy sukienki. I wtedy kobieta rzuciła w Agnieszkę tym jabłkiem. Nikt nawet nie zauważył, skąd je wzięła. Agnieszka poczuła się potwornie upokorzona i wyszła z pracy. Kobieta dalej kłóciła się z administratorką i dyrektorką.

Oddajmy jej pieniądze i niech odchodzi, zaproponowała administratorka. Nie, odpowiedziała dyrektorka, która zwykle starała się łagodzić konflikty, nie będziemy grać tak, jak pani sobie życzy. Chce nas oszukać, nie damy się manipulować, powiedziała i wezwała policję.

Rate article
Fajna Tajna
„Założyłaś tę sukienkę na dwie różne okazje, zabrudziłaś ją i teraz chcesz ją zwrócić. Nie możemy jej przyjąć” – i wtedy w stronę Sary poleciał kawałek jabłka.