Dziś wieczorem zadzwonił domofon Nie zdążyłam nawet podnieść się z kanapy, kiedy do mieszkania wpadła teściowa, nie powiedziawszy nawet dzień dobry i rozepchnęła mojego syna na przedpokoju. No, opowiadaj, kochana synowo, jakie ty masz sekrety przed mężem? rzuciła od razu i patrzyła na mnie tym swoim oskarżycielskim wzrokiem. “Mamo? Co się stało, mamo?…”
Gdy Piotr wrócił z pracy, w mieszkaniu panowała cisza. Uprzedziłam go już rano, że zostanę dziś dłużej szefostwo urządziło nagłą kontrolę. Piotr wszedł do kuchni, zajrzał do lodówki obiadu brak. Westchnął, nastawił czajnik, zrobił sobie parę kanapek i zasiadł przed telewizorem.
Chwilę przełączał kanały, aż wreszcie trafił na sport. Nie dane mu jednak było spokojnie zjeść i obejrzeć walki bokserskie.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi Piotr otworzył, a w progu pojawiła się jego matka, Janina Kwiatkowska. Dosłownie wpadła do mieszkania, nie witając się, spychając syna na bok.
Piotrek, słuchaj mnie teraz uważnie! Halina mi opowiedziała…
Co się stało, mamo? spytał Piotr lekko zaniepokojony.
A to, że twoja żona Magda ma jeszcze jedno mieszkanie i wynajmuje je, a pieniądze wydaje na siebie!
Mamo, dlaczego ty w ogóle słuchasz tej Haliny? Ona przecież połowę osiedla codziennie obgaduję, a ty tylko czekasz, żeby ci coś opowiedziała.
Wiem, że Halina czasem zmyśla, ale tym razem ją sprawdziłam! Bo tę dwupokojową na Chopina wynajmuje teraz córka sąsiadki Haliny.
Dziewczyna niedawno wyszła za mąż, razem z mężem wynajmują tę Magdziną, płacą miesięcznie dwa tysiące złotych i są szczęśliwi, bo tanio. Rozumiesz? Magda wynajmuje ją już ponad dwa lata, to nie jej pierwsi lokatorzy.
To niespodzianka mruknął Piotr zamyślony. Czemu mi nic o tym nie powiedziała?
Jak wróci Magda z pracy, sam się jej spytaj. Chociaż wszystko jasne szykuje sobie własny plan awaryjny! Zgromadzi pieniądze i cię zostawi. Tak to właśnie będzie! dodała Janina triumfalnie.
Magda przyszła do domu około godziny dwudziestej. Czekał już na nią mąż i teściowa. Janina nie zamierzała wychodzić, była ciekawa jak synowa się wytłumaczy. Żeby nie siedzieć bezczynnie, zrobiła Piotrowi kolację.
Gdy weszłam do pokoju, od razu rzuciły się na mnie dwa surowe spojrzenia.
Teściowa zaczęła:
No, opowiadaj, kochana synowo, jakie masz tajemnice przed swoim mężem?
Wydaje mi się, że żadnych odpowiedziałam spokojnie.
Żadnych, mówisz? A mieszkanie na Chopina 43?
A co ma moje mieszkanie do sekretów przed Piotrem? spojrzałam pytająco.
Wynajmujesz je i ukrywasz przed Piotrkiem pieniądze! oznajmiła Janina twardo.
Naprawdę, Magdo odezwał się Piotr. Skąd masz to mieszkanie i czemu nigdy mi nie powiedziałaś, że komuś je wynajmujesz? No i na co wydajesz te pieniądze?
To mieszkanie po mojej ciotce Marii Borowskiej. Dla mnie to była taka trochę babcia, chociaż w rodzinie trudno się połapać.
Maria zmarła prawie trzy lata temu. Mówiłam ci o tym, Piotrze Pamiętasz, wtedy mówiłeś, że wreszcie nie będę musiała do niej jeździć.
Jak cię prosiłam o pomoc przy pogrzebie, powiedziałeś, że w pracy urwanie głowy i nie masz czasu…
A czemu to mieszkanie przypadło tobie? wtrąciła teściowa.
Bo nikt, poza mną, jej przez ostatnie lata nie odwiedzał odpowiedziałam.
Ale czemu nie wspomniałaś Piotrkowi o spadku? drążyła Janina.
A dlaczego miałabym? To moja sprawa.
Jaka twoja? Piotrek to twój mąż!
No i co z tego?
Udajesz, że nie rozumiesz? Pieniądze z wynajmu powinnaś przeznaczyć na dom, a ty je wydajesz na siebie!
Wydaję, bo mam prawo! To mój spadek, moje prywatne pieniądze. Nie muszę się z nich przed nikim rozliczać odpowiedziałam stanowczo.
Słuchaj, w zeszłym roku naprawiałem samochód, wydałem na to dwie premie, a ty, jak się okazuje, miałaś pieniądze i nic nie mówiłaś? Nawet nie sądziłem, że mnie tak potraktujesz odezwał się Piotr.
Piotrek, to twój samochód, nie mój. Jeżdżę nim tyle, co nic. Jak cię proszę, żebyś mnie gdzieś podwiózł, zwykle mówisz, że nie masz czasu, albo żeby zamówić taksówkę.
W zeszłym roku podwiozłeś mnie trzy razy: na zakupy przed świętami, raz z pracy, kiedy zapomniałeś kluczy, i do przychodni, bo skręciłam kostkę. Dlaczego mam płacić za naprawy samochodu, z którego praktycznie nie korzystam?
A ile już tam odłożyłaś? spytała teściowa. Milion pewnie!
Coś tam mam, ale do miliona daleko. Ty, Piotrze, pamiętasz, że masz dwie córki, studentki? Kiedy ostatni raz wysłałeś im kieszonkowe? zapytałam.
Ale one chyba już same zarabiają odpowiedział Piotr.
Pracują dorywczo, żeby się utrzymać, ale jeżeli będą musiały całkowicie na siebie zarabiać, to kiedy będą się uczyć?
Czemu nie powiedziałaś od razu, że dostałaś spadek? zapytał mąż.
Bo nie chciałam dokładnie tego przesłuchania dwa i pół roku temu. I jeszcze dlatego, że miałam na oczach przykład z twoją mamą.
Co znowu insynuujesz?
Jak to co? Nie pamiętacie, jak przez rok dręczyliście Żanetę, żonę twojego brata, żeby sprzedała swoje mieszkanie przed ślubem, bo na działkę się przyda? Sprzedała, kupiliście działkę formalnie na ciebie, mamo. Teraz Żaneta nie może choćby wpaść odpocząć z rodziną, nawet przyjaciółom grilla zrobić, chyba że poprosi o twoje pozwolenie. Może co najwyżej pielić waszą marchewkę.
Bezczelna jesteś, Magda! krzyknęła Janina. Myślisz tylko o sobie!
Uczę się od najlepszych, pani Janino odpowiedziałam uprzejmie.
Piotrek, słyszysz? Twoja żona mnie obraża!
Moim zdaniem mówię prawdę! Odkąd się dowiedziałyście o spadku, zaraz tu przyszłaś. Po co? spytałam.
Jak to po co? By powiedzieć Piotrkowi!
No i już wie. Co dalej?
Powinnaś przekazywać te pieniądze na wspólne potrzeby!
Przekazuję, ale tylko na to, co uważam za ważne dla mnie i moich dzieci. Na twoje auto czy waszą altankę na działce nie.
Moglibyśmy przynajmniej razem zdecydować, na co idą te pieniądze powiedziała teściowa.
A ja nie jestem już dość dorosła, żeby sama decydować o swoim?
Ale powinnaś się liczyć też z potrzebami rodziny! zawołała Janina.
A co, twoimi? Dlatego nie spieszyłam się z wyjawieniem spadku! Żeby wydawać pieniądze przede wszystkim na siebie i dzieci.
Na tym się nie skończyło Janina jeszcze nie raz próbowała odzyskać swoją sprawiedliwą część, jak to sama mówiła. Ale na mnie jej manipulacje nie działają. Trafiła kosa na kamień jak to mawiają u nas: kto gdzie usiądzie, tam i wstanie.



