Zabrał swoje rzeczy i wyruszył w świat, a żona mu to przypomniała

Zadbaj o swoje sprawy i spakuj rzeczy, rzuciła Lidia, zamykając drzwi kuchni, po czym odwróciła się w stronę męża, który stał przy blacie, patrząc na nią z mieszaniną nadziei i zmęczenia.

Nie obchodzi mnie, co robisz, Witek. Wszystko i tak jest jasne. Złóż swoje rzeczy i odejdź na cztery strony, niech to będzie do byłej, niech to będzie do nowej.

Co masz na myśli odejdź? A co z Kacprem?

Kacper? Dopiero go wspomniałaś? No właśnie Gdybyś wcześniej pomyślała o nim, a nie biegała po domu jak szalona, zamiast pomagać przy dziecku, to może nie byłoby teraz takiego zamieszania.

Hej, Lidia, po co taka smutna mina? otworzył drzwi do domu rodzinnego jej bratanek, z uśmiechem, który jednak nie przebił się przez falę napięcia.

Szymon, który przyjechał na urlop dwa dni wcześniej, już zdążył wywołać w mieszkaniu taki zamęt, że krzyki dzieci dochodziły z pokoju jak echo w górach.

Cześć, ciociu Lidio! wybiła się w korytarz Zosia, córka Szymona, podskakując, by zobaczyć, kto wchodzi.

Krzyki nie ustępowały.

Cześć, Zosiu. Kto tam tak ryczy?

To Patryk i Michał gryzą się o zabawki, jak małe szczeniaki westchnęła pięcioletnia dziewczynka, składając dłonie na piersiach. Przyniosłaś coś smacznego?

Przyniosłam, ale babcia ci to odda później. Najpierw zupa, potem cukierki, pamiętasz zasady?

Oczywiście, zapomnieć o was nie mogę Zosia znów westchnęła i wróciła do pokoju.

Krzyki ustały, co oznaczało, że chłopcy już zdecydowali, kto czym będzie się bawić, nie bijąc się przy tym.

Co się stało? zapytał Szymon, który przez cały czas obserwował rozmowę z córką i siostrą, a teraz ponownie wrócił do pytania.

Nie wiem westchnęła Lidia, kładąc torbę na stoliku i zdejmuje buty. Mam wrażenie, że Witek mnie zdradza. A on mówi, że mam paranoję i muszę iść na terapię. Ale

Chodźmy do kuchni, opowiesz mi wszystko.

Lidia skinęła głową, rozebrała się i weszła do niewielkiego pomieszczenia. Szymon od razu włączył czajnik, a młodsza siostra usiadła przy stole i zaczęła mówić.

Nie było wiele do opowiadania. Z Wiktorem byli razem od pięciu lat. W poprzednim małżeństwie mężczyzna nie miał dzieci, po czym rozstał się z Walentyną, pozostając przyjaciółmi.

Ta przyjaźń coraz mocniej obciążała Lidię.

On ciągle pisze do niej przed snem, rozumiesz? Leżę obok, syn śpi w sąsiednim pokoju, a on siedzi i czatuje.

Kiedyś, gdy tylko dowiedział się o tym, od razu biegł do niej, żeby się przywitać. Ostatnio jednak spóźnia się w pracy, a ja narzekam, że z dzieckiem trudno mi samemu, że przydałyby się dwie ręce, a on tylko mruczy o raportach.

Jeszcze do tego zaczyna mnie krytykować, mówiąc, że mam ciężko, bo dziecko jest w przedszkolu, a ja siedzę w domu.

Poczekaj, jak to w domu, kiedy i ty pracujesz zdalnie?

On uważa, że praca zdalna to siedzenie na kanapie i dostawanie pieniędzy. Nie obchodzi go fakt, że muszę pracować osiem godzin, nie tracąc czasu na dojazdy.

Lidia westchnęła.

A próbowałaś go prześledzić? Zajrzeć do telefonu, zobaczyć, z kim rozmawia, czy to była była, czy ktoś inny?

Co! przestraszyła się Lidia. To już nie jest normalne. Co, jeśli sam siebie oszukiwałam? Rozumiesz, jak to będzie wyglądało?

No cóż, wiesz, jak naprawdę wygląda rozmowa z byłą, kiedy nic nie ma między wami? odezwał się zza pleców głos Julii, żony Szymona, która usłyszała większość narzekań Lidi.

Julia położyła na stole telefon z otwartą konwersacją.

Co to?

Czacie z ojcem Zosi, Wojciechem. Czytaj, czytaj.

Nic tu nie ma do czytania. Trzy krótkie wymiany w miesiącu, wszystkie o tym, kiedy przyjedzie po Zosię, co jej kupi i kiedy przywiezie ją z powrotem.

To nieprawda, jest jeszcze kartka z życzeniami z okazji Dnia Matki, a także moje życzenia urodzinowe w tym samym formacie wykrzywiła się Julia. Zauważ, że z Wojciechem rozstaliśmy się w przyjazny sposób. Mamy wspólną córkę, którą on wychowuje, a nie tylko płaci alimenty.

Gdybym przed snem wymieniała się wiadomościami z Wojciechem zamiast z Szymonem, pewnie już dostałabym papiery rozwodowe, nie próbując tłumaczyć to paranoją.

A jeśli okaże się, że nic nie ma? Jak będę wyglądać? Wyobrażasz to sobie?

O Boże, znowu zaczyna westchnął Szymon, przyciskając dłoń do twarzy.

Mam pomysł po chwili zastanowienia dodała Julia.

Jaki?

Twój mąż odwołuje się do pracy, więc idź do jego szefa i zapytaj, jak długo to jeszcze potrwa. Nie z pretensją, a z litości, że nie widzisz go przez nadgodziny, że musiałeś zabrać Kacpra do lekarza, bo nie masz kogo zostawić, że nie możesz umówić się na dentystę, bo on znika po pracy.

Zobacz, jak zareaguje. Jeśli naprawdę ma nadgodziny, może pozwoli ci wrócić wcześniej. A jeśli nie ma pracy, to inna historia się rozwinie.

Lidia uznała radę za sensowną i postanowiła z niej skorzystać. Znała już twarz szefa, Wszechołda Mikołajewicza, który często bywał w mieście.

Rozpoczęcie rozmowy nie sprawiło jej problemu. Mikołajewicz sam zapytał, co u niej, na co Lidia odpowiedziała:

Co tam, Wszechołd Mikołajewicz? Mój mąż trzyma się w pracy do późna, więc nie mam ani życia osobistego, ani publicznego siedzę w domu, przywiązana do Kacpra.

A jeśli on przyjdzie z przedszkola i wpadnie na zwolnienie lekarskie, to nawet nie wiem, jak to przetrwać.

Kto go trzyma do późna? wyraził szok na twarzy Mikołajewicz. Witek właśnie odrabia się już od czwartej, tłumacząc, że żona potrzebuje pomocy, ma odebrać syna z przedszkola i czasem chodzi na zwolnienia.

Nie mam nic przeciwko, że pracuje na czas, ale co z tego wynika? Czy on kłamie prosto w twarz? Zadzwoń do niego, Lidio, jeśli nie jest to problem.

Lidia zadzwoniła do Wiktora zwykłym głosem:

O której dziś wracasz?

Może wcześniej wypadniesz? Zabrzmiłoby mi, gdybyś poszła z Kacprem do parku, a ja w domu posprzątam.

Lidio, nie mam teraz czasu na park. Mam pilny projekt, a Seva nas wciągnął tak, że aż duszę łapię.

Starałem się z nim rozmawiać po ludzku: żona, dziecko, a on ma dwie sprawy więcej niż moje problemy. Groził zwolnieniem, jeśli nie przestanę domagać się specjalnego traktowania.

A grozisz mi zwolnieniem? nie wytrzymał Seva. Na moje problemy ci nie zależy? No to jutro cię wyrzucę

Zobaczysz, co ci zrobię obiecała Lidia, odrywając słuchawkę.

Wiktor nie przybył tej nocy, a dopiero rano pojawił się przy drzwiach.

Wiesz co? zaczął. Mam pewien problem

Nie obchodzi mnie twoje życie, Witek. Wszystko już jasne. Złóż rzeczy i odchodź, choćby do byłej, choćby do nowej.

Co masz na myśli odchodź? A co z Kacprem?

Pomyślałaś o Kacprze? No właśnie Gdybyś wcześniej o nim myślała, a nie biegała po domu, zamiast pomagać przy dziecku, to nie musiałabyś teraz o nim pamiętać.

Ale ja

Spakowałem rzeczy i odszedłem w pokoju, dokończyła Lidia.

Po obiedzie zadzwoniła do niej teściowa, nie po to, by pogodzić męża z drugą żoną, a by przekazać radosną nowinę o ciąży pierwszej miłości Walentyny, z którą Wiktor kiedyś rozstał się przyjaciółmi i z którą wciąż utrzymywał bliski kontakt, aż w końcu doszło do ciąży, której brak kiedyś rozpadł ich małżeństwo.

I wiesz co? Cieszę się, że tak się stało. Zawsze lubiłam Walentynę, a ty i twój niewychowany syn Lidia przerwała połączenie, nie chcąc słuchać dalej.

Właściwie wszystko stało się jej obojętne mąż, była żona, ich sprawy. Liczyła się tylko ona i jej syn, a reszta była jak przeczytane kartki, które trzeba odwrócić i zapomnieć, jakby nigdy nie istniały.

Tylko kartki nie chciały się przewrócić, przypominając o sobie po trzech latach, gdy Kacper już poszedł do szkoły.

Rate article
Fajna Tajna
Zabrał swoje rzeczy i wyruszył w świat, a żona mu to przypomniała