W małej, zapomnianej wiosce nad wijącą się rzeką rozegrała się historia, która wstrząsnęła mieszkańcami do głębi. Zrozpaczona matka, Katarzyna Nowak, pogrążona w nędzy i beznadziei, postanowiła porzucić swoje nowo narodzone dziecko. Włożyła niemowlę do wiklinowego koszyka i puściła go na wodę, jakby chciała, by rzeka zabrała jej tajemnicę na zawsze.
Ale los miał inne plany. Wśród błotnistych brzegów kręcił się bezpański pies, rudowłosy kundel, którego wszyscy nazywali Burkiem. Gdy zobaczył dryfujący koszyk, bez wahania rzucił się w zimne, rwące nurty. Mieszkańcy, obserwujący zdarzenie z daleka, myśleli, że pies wyciągnie dziecko na brzeg.
Jednak Burek zaskoczył wszystkich. Zamiast zatrzymać się przy brzegu, popłynął z koszykiem w zębach prosto do najbliższego domu chaty emerytowanej akuszerki, Barbary Kowalskiej. Szczekał tak głośno, aż kobieta wybiegła na podwórze. W mig rozpoznała oznaki wychłodzenia i zaczęła ratować dziecko, podczas gdy inni wzywali pomoc.
Dzisiaj niemowlę jest pod opieką służb społecznych, a Katarzyna czeka na proces. Burek, dawniej niewidziany nikomu kundel, stał się bohaterem. Mieszkańcy zbudowali mu budę i codziennie przynoszą jedzenie, nazywając go Strażnikiem Rzeki.
Ta historia każe zadać pytanie: dlaczego bieda potrafi doprowadzić matkę do tak strasznego czynu? I co mówi o nas, gdy więcej odwagi ma bezdomne zwierzę niż niektórzy ludzie? W końcu wioska zrozumiała, że bohaterowie często przychodzą z najmniej oczekiwanej strony czasem w postaci istoty, która nic nie prosi, a daje wszystko.


