Wystarczająco tego miała — pytania bez odpowiedzi.

Wanda nie zamierzała już tego znosić. Nie rozumiała, dlaczego Marek tak się do niej odniósł czy przestał ją kochać? Tego wieczoru znów wrócił późno i położył się spać w salonie.

Rano, gdy wyszedł na śniadanie, Wanda usiadła naprzeciw niego.
Marku, możesz mi powiedzieć, co się dzieje?
Co ci nie pasuje?
Pił kawę, unikając jej wzroku.
Od kiedy urodzili się chłopcy, bardzo się zmieniłeś.
Nie zauważyłem.
Marek, żyjemy jak sąsiedzi od dwóch lat. To zauważyłeś?
Posłuchaj, czego ty chcesz? W domu wszędzie porozrzucane zabawki, śmierdzi jakimiś mlecznymi kaszkami, dzieci wrzeszczą… Myślisz, że komuś się to spodoba?
Marku, to twoje dzieci!
Wstał gwałtownie, nerwowo przemierzając kuchnię.
Wszystkie normalne żony rodzą jedno normalne dziecko. Żeby spokojnie bawiło się w kącie i nie przeszkadzało. A ty od razu dwoje! Mama mi mówiła, ale nie posłuchałem tacy jak ty tylko potrafią się rozmnażać!
Tacy jak ja? To znaczy jacy, Marek?
Tacy, bez celu w życiu.
Ale to ty kazałeś mi rzucić studia, bo chciałeś, żebym poświęciła się rodzinie!
Wanda opadła na krzesło. Po chwili milczenia dodała:
Myślę, że powinniśmy się rozwieść.

Zastanowił się, po czym odparł:
Tylko za. Tylko nie wnosisz o alimenty. Sam ci będę dawać pieniądze.
Odwrócił się i wyszedł. Chciałaby zapłakać, ale z pokoju dzieci dobiegł hałas. Bliźniacy obudzili się i domagali się uwagi.

* * *

Tydzień później spakowała rzeczy, zabrała chłopców i wyszła. Miała duży pokój w mieszkaniu komunalnym, który odziedziczyła po babci. Sąsiedzi byli nowi, więc Wanda postanowiła się z nimi zapoznać.

Po jednej stronie mieszkał ponury, choć jeszcze młody mężczyzna, po drugiej żywiołowa kobieta po sześćdziesiątce. Najpierw zapukała do mężczyzny:
Dzień dobry! Jestem nową sąsiadką, kupiłam tort, może pan przyjdzie napić się herbaty?
Uśmiechnęła się uprzejmie. Mężczyzna obrzucił ją wzrokiem, warknął:
Nie jem słodyczy i zatrzasnął drzwi przed jej nosem.

Wzruszyła ramionami i poszła do Zofii Eugeniuszówny. Ta zgodziła się na herbatę, ale tylko po to, by wygłosić przemowę.
Słuchaj, lubię odpoczywać w dzień, bo wieczorami oglądam seriale. Mam nadzieję, że twoje urwisy nie będą mi przeszkadzać. I proszę, żeby nie biegały po korytarzu, niczego nie dotykały, nie brudziły i nie niszczyły!

Wanda z goryczą pomyślała, że życie tutaj nie będzie łatwe.

* * *

Oddała chłopców do przedszkola, a sama zatrudniła się tam jako pomoc. Było wygodnie pracowała do godziny, gdy trzeba było odebrać Kubę i Tomka. Płacili grosze, ale przecież Marek obiecał pomagać.

Przez pierwsze trzy miesiące, podczas rozwodu, rzeczywiście przysyłał pieniądze. Ale potem przestał. Wanda już dwa miesiące nie mogła opłacić rachunków.

Stosunki z Zofią Eugeniuszówną pogarszały się z dnia na dzień. Pewnego wieczoru, gdy Wanda karmiła chłopców w kuchni, weszła sąsiadka w atłasowym szlafroku.
Kochanie, mam nadzieję, że rozwiązałaś swoje problemy finansowe? Nie chciałabym stracić prądu czy gazu przez ciebie.
Wanda westchnęła:
Jeszcze nie. Jutro jadę do byłego męża, zupełnie zapomniał o dzieciach.

Zofia podeszła do stołu.
Ciągle karmisz ich makaronem… Wiesz, że jesteś złą matką?
Jestem dobrą matką! A tobie radzę nie wtykać nosa tam, gdzie nie trzeba, bo możesz go stracić!

Rozpętała się awantura. Zofia wrzeszczała tak, że aż bIwan, słysząc hałas, wyrwał się ze swojego pokoju, cisnął Zofii pieniądze na rachunki i warknął: Zamknij się wreszcie, stara jędzo, bo wyrzucę cię z tych drzwi razem z twoimi serialami.

Rate article
Fajna Tajna
Wystarczająco tego miała — pytania bez odpowiedzi.