Pewnego razu, dawno temu, w Polsce, zdarzyła się taka historia. Wzięłam męża na wynajem, by zazdrość dopadła moją przyjaciółkę, a potem bez pamięci się w nim zakochałam.
Krysia, dostałaś zaproszenie od Bogusi? zapytała przez telefon.
Dostałam. Ale nie pójdę na to wesele odparłam stanowczo.
Jak to nie pójdziesz? Przecież to nasza przyjaciółka, a wesele będzie wystawne wychodzi za obcokrajowca! Będziemy bawić się w najlepszej restauracji! przekonywała Ania.
Nie, nie mam z kim iść. Wiesz przecież, że z Jackiem już po wszystkim. Samotna się nie pokażę, Bogusia będzie się ze mnie śmiała, znasz ją!
Dobrze, wieczorem wpadnę do ciebie. Coś wymyślimy zakończyła rozmowę Ania.
Z Bogusią i Anią przyjaźniłyśmy się od lat, jeszcze z czasów studiów. Z Anią kontakt się utrzymał, ale z Bogusią prawie się nie widywałam. Wyjechała za granicę kilka lat temu, a teraz nagle oznajmiła, że wychodzi za mąż.
Bogusia zawsze była zarozumiała i dumna. Nawet teraz zaprosiła nas na wesele z drugimi połówkami. A ja takiej nie miałam byłam sama. Nie chciałam być pośmiewiskiem, więc postanowiłam nie iść.
Ania, jak obiecała, zajrzała wieczorem.
Krysiu, mam plan! Znajdziemy ci narzeczonego albo męża. Jak wolisz?
Co? Jakiego męża? Co ty znów wymyśliłaś?
Ania miała bujną wyobraźnię, a jej pomysły często przyprawiały mnie o zawrót głowy. Wierzyła, że nie ma sytuacji bez wyjścia.
Wszystko sprawdziłam! Są agencje, gdzie można wynająć męża na wieczór. To jest to, czego potrzebujemy!
Nie, nie zgadzam się! To już przesada, zamawiać sobie faceta! oburzyłam się.
Krysiu, nie faceta, tylko dżentelmena, i to w eleganckim aucie! Wystarczy? Chodzi przecież o to, by Bogusia po prostu zzieleniała! Prawda? No to działaj! Aha, już do nich zadzwoniłam i wszystko ustaliłam!
Aniu, ty chyba nigdy się nie zmienisz! Skąd wiesz, kogo mi przyślą?
Zamówiłam przystojnego, uprzejmego chłopaka w porządnym samochodzie. Wystarczy? Jutro o 19:00 będzie na ciebie czekał pod kinem. Omówicie szczegóły może zagrać czułego męża albo narzeczonego, jak wolisz.
Chwila, a jak go rozpoznam? I ile to kosztuje? spytałam zdezorientowana.
Spokojnie, nie drogo. On cię pozna wysłałam twoje zdjęcie do agencji. Dość pytań, chodźmy wybrać ci sukienkę!
Następnego dnia poszłam na spotkanie z wynajętym mężem. Kręciłam się niepewnie przed kinem, aż w końcu usiadłam na ławce.
Dobry wieczór, to Krysię? zapytał nieznajomy mężczyzna. Jestem Wojtek.
Obejrzałam go uważnie i musiałam przyznać Ania miała rację. Był naprawdę przystojny.
Krysiu, twoja przyjaciółka wszystko mi wyjaśniła. Nie martw się, wszystko pójdzie dobrze. Wczuję się w rolę narzeczonego. To dla ciebie! Wojtek uśmiechnął się i podał mi piękny bukiet.
Ależ nie trzeba było! zarumieniłam się.
Może się przejdziemy? Opowiesz mi trochę o sobie, żebym był na bieżąco. To ważne dla roli.
Oczywiście!
Spacerowaliśmy po mieście kilka godzin. Wojtek zapisał mój adres i obiecał, że w sobotę będzie czekał pod moim blokiem.
Byłam pod wrażeniem. Podobał mi się, nie rozumiałam tylko, po co wybrał taką pracę.
W sobotę Wojtek zadzwonił.
Krysiu, gotowa? Będę za dziesięć minut.
Tak, tak, już wychodzę.
Gdy zobaczyłam go pod blokiem, mało nie zemdlałam. Stał w eleganckim garniturze obok lśniącego samochodu. Był tak przystojny, że zabrakło mi tchu.
Dzień dobry, kochanie! Wsiadaj, spieszmy się powiedział z uśmiechem. No, jak mi idzie?
Świetnie, prawdziwy talent! rozśmiałam się.
Wesele Bogusi było naprawdę wystawne. Przywitała mnie z zadowoloną miną, ale gdy zobaczyła mojego męża, uśmiech zniknął. Nic dziwnego jej narzeczony, choć obcokrajowiec, był dwa razy starszy, łysy i przy kości.
Byłam z siebie zadowolona. Bogusia zawsze drwiła, że trudno mi wyjść za mąż, bo jestem zbyt nieśmiała i zwyczajna.
Może miała rację, ale dziś chciałam jej udowodnić coś przeciwnego i udało się. Wojtek cały wieczór nie odstępował mnie na krok. Nawet nie spojrzał na inne kobiety.
Krysiu, no i jak? Zadowolona? szepnęła Ania.
Tak, Aniu, dziękuję ci!
A Wojtek ci się podoba?
Bardzo, ale co z tego? Jutro nawet nie spojrzy w moją stronę westchnęłam. Chciałam, by ten wieczór nigdy się nie skończył.
Ania uśmiechnęła się tajemniczo i oddaliła.
Krysiu, widziałaś kiedyś nasze miasto nocą? zapytał Wojtek.
Nie, zwykle o tej porze śpię uśmiechnęłam się.
Szkoda! To niesamowity widok. Chcesz, uciekniemy stąd i ci pokażę?
Oczywiście!
Pożegnaliśmy się z młodą parą.
Dziękuję, Bogusiu! Wszystko było cudowne, jak zawsze na najwyższym poziomie! powiedziałam.
Naprawdę ci się podobało?
Tak, wspaniałe wesele! Musimy już iść, chcemy pobyć sami odezwał się Wojtek, obejmując mnie.
No cóż, rozumiem! Miło było poznać twojego męża! Bogusia rzuciła mi kwaśne spojrzenie.
Całą noc jeździliśmy po mieście. Wojtek opowiadał mi różne ciekawe historie. Dziwiłam się, skąd ma tyle wiedzy po jego pracy nie spodziewałabym się tego.
O świcie podwiózł mnie pod dom.
Krysiu, było mi bardzo miło. Jesteś wspaniałą dziewczyną.
Dziękuję, Wojtku. Ile ci jestem winna?
Nic, twoja przyjaciółka już zapłaciła.
Jeszcze raz dziękuję i do widzenia! wyszłam z samochodu.
W domu rozpłakałam się. Zrozumiałam, że zakochałam się w nim bez pamięci. Wkrót



