Wykorzystujesz babcię! Opiekuje się twoim dzieckiem, a mojego to nawet na weekend nie chce przyjąć.
Czasami w naszym życiu pojawiają się sytuacje, w których musimy nagle znaleźć jakiś patent na naglący problem. Tak właśnie było ostatnio u mnie. Mam na imię Bożena.
Mój syn, Kacper, ma cztery lata. Nie żebym chciała się chwalić, ale dla mnie jest idealny. No, nie powiem, żeby sprawiał wrażenie aniołka, bo robaczywość ma we krwi. Ale które dziecko nie jest ruiną spokoju domowego? Każdy ma coś z urwisa. A tu mam jeszcze kolejną ciążę w pakiecie. I właśnie o to chodzi!
Kiedy przyszłam na kolejną wizytę do ginekologa, lekarz wysłał mnie od razu do szpitala. Coś się tam działo, czym była lekka panika. Nie było na co czekać! No i stoję przed dylematem kto przypilnuje mojego Kacpra?
Mąż wyjechał służbowo miał wrócić najwcześniej za dziesięć dni. Moi rodzice zasuwali w biurze, jakby od ich pracy zależało zbawienie świata. Zero innych krewnych na horyzoncie. Na szczęście babcia Zosia z tym swoim legendarnym spokojem mówi: No dobra, Bożenka, pomogę ci. Pilnuję Kacperka, aż cię wypuszczą ze szpitala. Tyle tylko, że babcia ma siedemdziesiątkę na karku, a Kacper to jakby miał wmontowane kółka. Myślę sobie: Nie wiem, kto kogo wykończy.
Zdecydowało się więc, że rodzice po pracy przyjeżdżają jako zmiana nocna do wnuka, a za dnia babcia. System działa! Ale bądź tu mądry, czy takiemu duetowi ufać Co jakiś czas dzwoniłam do babci, czy wszyscy cali, czy coś w domu nie płonie. Okazało się, że odnaleźli wspólny język szybciej, niż się spodziewałam cały tydzień śmignął jak ekspres Pendolino. Jak tylko mąż wrócił, przejął dzieciaka, a ja miałam oddech.
No i chwila wytchnienia a tu nagle dzwoni siostra, Renata, obrażona na cały świat i na mnie najbardziej. Ty to masz dobrze! Twoje dzieci zawsze mają opiekę. A ja błagam babcię na kolanach, żeby posiedziała z Jagodą, a ona żadną siłą nie daje się namówić. Bo Jagódka za mała!
No a Jagódka ma dwa lata i jest słodyczą do kwadratu. Siostra prawie padła przed babcią plackiem, żeby dostać zmiankę, ale babcia twardo: Za mała, jeszcze się boję. Nie i koniec.
Wykorzystałaś babcię! krzyknęła Renata. A ja na to: Reniu, sytuacja była awaryjna. Nie mogłam iść z Kacprem do szpitala, chyba się zgodzisz? Przecież i ciebie prosiłam o pomoc, nie? Ale ty miałaś ważniejsze sprawy. Teraz chcesz, żebyś to ty oddelegowała swoją córkę do babci żebym miała wolne na plotki i maseczkę. Czujesz różnicę? Poza tym, serio byś zostawiła dwulatkę u staruszki? Zawieź ją do rodziców.
Rodzice nie chcą jej pilnować! Siedzę z nią bez przerwy!
Według mnie Renata się myli. Dwulatka i czterolatek to niebo a ziemia. Gdyby wybór był mój, też bym Kacpra do nikogo nie oddała, no ale życie życie. Ale dla siostry i tak jestem zimną wyrachowaną wyrodną córką.



