Czasem w życiu pojawiają się sytuacje, które wymagają szybkiego znalezienia rozwiązania. Tak właśnie było w przypadku Ewy.
Mój syn, Michał, ma teraz cztery lata. Nie mam wątpliwości, że jest dla mnie wyjątkowy. Nie mogę powiedzieć, że zawsze jest grzeczny, ale trudno znaleźć dzieci, które są aniołkami każde potrafi czasem nabroić. Aktualnie jestem w ciąży z drugim dzieckiem. Właśnie o to wszystko chodzi.
Podczas jednej z wizyt u ginekologa, lekarz skierował mnie natychmiast do szpitala. Okazało się, że sytuacja wymaga szybkiej reakcji i nie było mowy o zwłoce. Pojawiła się trudność kto zajmie się Michałem?
Mój mąż służbowo wyjechał do Gdańska. Miał wrócić dopiero za dziesięć dni. Moja mama i tata pracowali wtedy od rana do wieczora. Nie było nikogo z rodziny, kto mógłby pomóc. Wtedy do akcji wkroczyła babcia Helena. Zaproponowała, że zaopiekuje się wnukiem do czasu mojego powrotu. Bałam się, czy da sobie radę ma już siedemdziesiąt lat, a on jest bardzo żywy. Ale nie mieliśmy wyboru.
Ustaliliśmy, że babcia zostaje z Michałem w ciągu dnia, a wieczorami, po pracy, przychodzą do niego dziadkowie. Tak właśnie się umówiliśmy.
Mimo to nie mogłam przestać się martwić. Chodziło przecież o moje dziecko. Nieustannie dzwoniłam do babci i dopytywałam, czy wszystko u nich w porządku. Ku mojemu zdziwieniu, świetnie się dogadali. Tydzień minął błyskawicznie, a po moim powrocie mąż przejął opiekę nad synem.
Zbliżał się koniec mojego pobytu w szpitalu, gdy zadzwoniła do mnie siostra, Renata. Była na mnie zła. Jej córka, Zosia, ma dwa latka i mimo wielokrotnych próśb do babci, żeby została z jej córeczką babcia odmówiła. Tłumaczyła, że Zosia jest jeszcze za mała.
Moja siostra niemal błagała, żeby babcia została z jej dzieckiem, ale babcia nie chciała się zgodzić!
Wykorzystałaś babcię! powiedziała mi wtedy Renata.
Odpowiedziałam jej: Byłam w bardzo trudnej sytuacji, nie mogłam zabrać Michała ze sobą do szpitala. Prosiłam Cię zresztą też o pomoc, ale nie chciałaś się zgodzić. Ty chciałaś zostawić Zosię u babci po to, żeby sobie odpocząć i pobawić się. Czy rozumiesz, jaka to różnica? No i czy wyobrażasz sobie zostawić tak malutkie dziecko u starszej kobiety? Lepiej już oddać ją rodzicom.
Renata dodała rozżalona: Rodzice nie chcą się nią zajmować. A ja muszę ją mieć przy sobie cały czas!
Uważam, że Renata nie ma racji. Jest ogromna różnica między opieką nad dwulatką a czterolatkiem. Gdybym miała wyjście, nie zostawiałabym syna u babci. Ale życie wymaga czasem wyborów, za które nie powinniśmy oceniać innych zbyt pochopnie. Często z pozoru podobne sytuacje mają zupełnie inne okoliczności i trzeba próbować zrozumieć punkt widzenia drugiego człowieka. Na końcu najważniejsze jest wzajemne wsparcie w rodzinie i umiejętność postawienia się w czyjeś sytuacji bo tylko wtedy będziemy mogli liczyć na siebie w naprawdę trudnych chwilach.



