Wybór
A Kamil, jak się okazuje, jest żonaty po uszy westchnęła Wiesia, siedząc na ławce w parku i ściskając w kieszeni skierowanie na zabieg.
Współlokatorki w akademiku zazdrościły jej, kiedy widziały ją w towarzystwie ciemnowłosego, niebieskookiego przystojniaka uznawały, że miała szczęście z takim dżentelmenem. Ale nie było czego zazdrościć.
Wiesia zadrżała, przypominając sobie pierwsze i ostatnie spotkanie z żoną Kamila, która zaczaiła się na nią pod bramą fabryki, żeby wyjaśnić, co i jak.
No cześć! Wiesława, tak? zaczęła ona.
Kim pani jest? Wiesia się wzdrygnęła, czując na sobie przenikliwe spojrzenie wysokiej, zgrabnej blondynki o popielatych włosach.
Olga jestem. Żona Kamila Zawadzkiego.
Słucham?!
Dobrze słyszałaś.
Kolejna naiwna powiedziała spokojnie Olga. Ile was takich jeszcze? Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie polował na czyjeś szczęście.
Co pani sobie wyobraża?
Posłuchaj blondynka delikatnie chwyciła Wiesię za łokieć to raczej ty sobie za dużo wyobrażasz.
Ja jestem żoną. Widziałam cię z moim mężem, a ty jeszcze próbujesz zgrywać niewinną, zamiast przeprosić i zniknąć chociaż tylko porządni ludzie tak by zrobili, co chyba nie jest twoją domeną.
Takich jak ty miał już wielu zabrakłoby palców u rąk i nóg, żeby policzyć.
Związałaś się z żonatym mężczyzną, bez wstydu!
On lubi przygody, chyba nie myślisz, że jesteś dla niego kimś wyjątkowym? Skończy się, jak zaczęło.
A tak przy okazji, mamy dwie córki. Chcesz zobaczyć rodzinne zdjęcie?
Olga wyciągnęła z torebki fotografię i podała osłupiałej Wiesi.
To my, w Kołobrzegu dwa miesiące temu Widzisz?
Po co pani to wszystko mówi?
Nie martw się, z nim się rozmówię. Pracuje u nas od niedawna, pensja porządna, i jeszcze ty na naszą głowę.
Daj sobie spokój, nie daj się nabrać na jego słowa. Kamil nigdy się nie rozwiedzie. Ile masz lat? Trzydzieści?
Dwadzieścia pięć! odpowiedziała z żalem Wiesia.
Tym bardziej. Wszystko jeszcze przed tobą, znajdziesz męża, będziesz mieć dzieci. Kamila zostaw w spokoju.
Wiesia nie słuchała już Olgi. Odeszła na miękkich nogach, czując, jak jedna rozmowa przekreśliła jej świat marzeń i nadziei.
Zdrajca szeptała pod nosem, czując, że ściska ją w gardle, ale nie pozwoliła sobie na łzy na ulicy. Nie chciała plotek w pracy.
Wieczorem, zupełnie jakby nic się nie stało, odwiedził ją Kamil z bukietem kwiatów. Mimo jego przysięgi, że żona jest mu obca i zarzekań o rychłym rozwodzie, Wiesia z zapuchniętymi oczami wyrzuciła go za drzwi.
Dwa tygodnie dochodziła do siebie. Kamil więcej się nie odzywał; udawał, że jej nie zna.
A pech chodzi parami Poranne mdłości i zawroty głowy Wiesia tłumaczyła stresem, ale wkrótce prawda wyszła na jaw ich gorący, naiwny romans przyniósł nieoczekiwane skutki.
Sześć tygodni to brzmiało jak wyrok.
Wiesia nie chciała zostać samotną matką, bardzo się bała. Wydawało jej się, że wszyscy już wiedzą i patrzą na nią z ukosa przecież zaufała komuś, kogo praktycznie nie znała.
Kamil zataił swoje małżeństwo. Co miała zrobić? Prosić o dowód przy pierwszym spotkaniu? Nie miał obrączki, a nie każdy żonaty ją nosi.
I czemu nie zaniepokoiło jej to, że chciał utrzymać ich związek w tajemnicy przed innymi?
Została oszukana. Fakt, że nie wiedziała niewiele pomagał. W dodatku po fabryce rozeszły się plotki o wizycie Olgi u rywalki.
Jestem w ciąży powiedziała Wiesia do Kamila podczas lunchu, zrezygnowana.
Dam ci pieniądze, załatw to burknął.
Następnego dnia Kamil się zwolnił. Zniknął z jej życia na zawsze.
Wiesia wiedziała, że nie powinna tego odwlekać. Pomimo ostrzeżeń lekarza wzięła skierowanie na zabieg.
I tak siedziała na ławce, ściskając papierek, jakby bała się go zgubić.
Spieszy się pani?! usłyszała obok siebie chłopaka w eleganckim garniturze z wielkim bukietem bordowych chryzantem.
Słucham? weszła wzrokiem w twarz nieznajomego.
Zegarek pani się spieszy uśmiechnął się, wskazując na złoty zegarek na jej ręku.
Zawsze nastawiam zegarek dziesięć minut do przodu ale i tak zawsze się spóźniam odburknęła obojętnie.
Ale dziś pogoda jak z bajki. Prawdziwa złota polska jesień! Moja mama uwielbia tę porę roku. Mówi, że właśnie podczas takiego dnia podjęła w życiu najlepszą decyzję i nigdy nie żałowała.
I wie pani? rozgadał się chłopak, który niespodziewanie przysiadł koło Wiesi. Moja mama to wspaniała kobieta! pokazał kciuka. Jestem jej bardzo wdzięczny.
A tata? wyrwało się Wiesi.
O ojcu mama nie mówi, a ja nie pytam. Widzę, że ciężko jej o tym wspominać
Ja właśnie wracam z rozmowy o pracę. Wybrali mnie spośród dziesięciu kandydatów na prestiżowe stanowisko aż trudno w to uwierzyć! Nie mam przecież doświadczenia
To mama dała mi wiarę w siebie
A pierwszą wypłatę przeznaczę na wakacje nad morzem dla mamy. Nigdy tam nie była.
A pani?
Nie byłam Wiesia spojrzała ciekawie na chłopaka, jakoś ujęła ją czerwień jego krawata.
Uśmiechnięty chłopak aż promieniał z radości.
Prezent od mamy pogładził krawat z dumą, zauważając, gdzie spojrzała.
Chyba już panią zanudzam, ale bardzo chciałem się podzielić tą radością jest pani taka smutna powiedział nieśmiało.
Może potrzebuje pani rozmowy? Denerwuję panią?
Wiesia pokręciła głową. Nie przeszkadzał jej. Zdołał zatrzymać czarne myśli, które kłębiły się w jej głowie. Jego podziw dla mamy wzbudził szacunek.
Jak wierna miłość! pomyślała Jaka szczęściara z tej jego mamy Takiego syna bym sobie wymarzyła
Muszę już lecieć, mama na mnie czeka Ale niech się pani nie spieszy!
Słucham?
To do pani zegarka zaśmiał się.
Aaa odwzajemniła mu uśmiech.
Po chwili chłopak zniknął jej z oczu. Wiesia wyjęła skierowanie, którego jeszcze przed chwilą nie chciała wypuścić z ręki, i podarła na drobne kawałki.
I jeszcze długo potem siedziała, jak zahipnotyzowana, wdychając ciepłe, jesienne powietrze.
Poczuła w sercu ulgę i ciepło po rozmowie z nieznajomym, który okazał się być tak bliski.
Nie została sama. Tamta kobieta samotnie wychowała wspaniałego syna żałowała tylko, że nie spytała o jego imię, ale właściwie to już nie było ważne
Wybór został dokonany.
***
Dwadzieścia trzy lata później
Mamo, spóźnię się przy lustrze stał Staś, a mama starannie wiązała mu bordowy krawat, kupiony specjalnie na rozmowę o pracę.
Może i niepotrzebnie
Ależ to na szczęście. Zobaczysz, wszystko się uda, na pewno cię przyjmą powiedziała Wiesia, poprawiając krawat i cofając się, by spojrzeć na syna.
Denerwuję się A jak się nie uda?
To praca dla ciebie. Nie martw się, odpowiadaj pewnie i zawsze się uśmiechaj. Jesteś wspaniały.
Dzięki, mamo Staś ucałował ją w policzek i pobiegł na spotkanie.
Wiesia patrzyła przez okno, jak jej ukochany syn żwawo zmierza na przystanek.
Nagle poczuła ukłucie w sercu, jakby prąd przebiegł
Przecież to już kiedyś widziała
Tamten młody człowiek w parku, ponad dwadzieścia lat temu
Staś w garniturze teraz tak bardzo go przypominał
Przez lata zapomniała o tamtym wydarzeniu. Teraz wróciło z jasnością.
Czy to możliwe, że los pozwolił jej wtedy zobaczyć, kogo naprawdę nosi pod sercem? Poprowadził właściwą drogą?
Dlaczego nie zagadnęła wtedy? Byli prawie równolatkami, nie zapytała, jak miała na imię jego mama
A jednak, to już nie miało znaczenia.
Wszystko się dobrze ułożyło
Po południu Staś wrócił z wielkim bukietem bordowych chryzantem pasowały do jego krawata i oznajmił Wiesi, że dostał pracę.
I obiecał, że w tym roku pojadą razem nad morze, bo mama nigdy nie widziała Bałtyku.
Nadeszła pora, by to on zadbał o ukochaną mamę. Dla niej przeniesie góry i zatrzyma rzekę. Takim synem okazał się Staś.
Cokolwiek przynosił los przez te lata wystarczyło przytulić się do Stasia, by świat stawał się lepszy.
Poradzili sobie z wszystkim, dali radę, nie poddali się.
Wiesia nigdy nie żałowała, że urodziła syna. Dokonała najlepszego wyboru.
Tak miało być i z tego wyboru narodziło się jej szczęście. Bo życie daje najpiękniejsze owoce tylko wtedy, kiedy odważymy się podążać własną drogą.



