Wszystko było w porządku, dopóki nie dowiedziałam się, jak moje wnuczki traktują mnie i mojego męża.

Przed laty, kiedy wzięliśmy ślub z moim mężem Antonim, były bardzo ciężkie czasy, nie mieliśmy mieszkania, nie mieliśmy też dobrze płatnej pracy. Nie załamywaliśmy się, ale szliśmy do przodu. Wkrótce dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka. Kiedy poszłam wraz z mężem na USG, powiedziano mi, że na świat przyjdą bliźniaki. Oczywiście bardzo się cieszyliśmy. Mąż zaczął się bardziej starać, więcej pracował, ponieważ zdawał sobie sprawę, że dwoje dzieci to podwójne wydatki.

Nadszedł dzień porodu, który nie był dla nas dniem szczęśliwym. Jedno z dzieci, chłopczyk zmarł podczas porodu. Córeczka przeżyła, jednak była bardzo słaba. Wydaliśmy dużo pieniędzy, aby uratować naszą córeczkę i szczęśliwie się udało. Irenka dorastała. Ukończyła studia, zamierzała wyjść za mąż, chociaż długo była sama, w końcu znalazła tego jedynego. Byliśmy bardzo dumni z naszej córki i zrobiliśmy wszystko, aby była szczęśliwa.

Minęło trochę czasu, zanim Irena zaszła w ciążę. Kiedy dowiedzieliśmy się, że będą to również bliźnięta, najpierw byliśmy bardzo zadowoleni, a potem przestraszeni. Żeby tylko nie było takich kłopotów, jakie ja miałam i przeżywałam. Córka zawsze była delikatna, bardzo obawialiśmy się jej ciąży, ale jak na razie wszystko było w porządku. Ponieważ córka była zmartwiona i z nerwów źle się czuła, dzień przed porodem lekarz zasugerował cesarskie cięcie. Martwiliśmy się i modliliśmy za naszą córkę, aby poród zakończył się szczęśliwie, ale siły wyższe sprawiły, że stało się inaczej. Irena zmarła przy porodzie. To był wielki cios, wraz z mężem długo nie mogliśmy dojść do siebie, nie mogliśmy poradzić sobie ze stratą jedynej, ukochanej córki. Wiedzieliśmy, że musimy być silni, ponieważ mamy dwie piękne wnuczki. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie odzyskamy naszej córki. Zostawiła po sobie dwie istoty, którym nigdy nie będzie dane zaznać matczynej miłości. Dziewczynki wychowywaliśmy wraz z mężem, ich ojciec po śmierci Ireny zaczął pić, więc wnuczki mieszkały z nami. Czas mijał, Ola i Zosia dorastały i miały się dobrze.

Dziewczęta były już dorosłe i po ukończeniu szkoły rozpoczęły studia na tym samym wydziale. Dziewczyny zawsze trzymały się razem, zawsze pomagały sobie i wspierały się nawzajem. Na studiach dobrze się uczyły. Obie fascynowały się tańcem i gdy tylko na uniwersytecie były jakieś wydarzenia o charakterze kulturalnym, moje wnuczki były pierwsze. Byłam z nich dumna.

Wkrótce dziewczyny znalazły swoją miłość i stało się to jednocześnie, nawet ślub wzięły tego samego dnia.

Jedna wyszła za lekarza, a druga za kierowcę. Dziewczyny teoretycznie były szczęśliwe, ale zauważyłam, że relacje między nimi nie były już takie jak wcześniej. Z każdym dniem sytuacja była coraz bardziej napięta. Nie wiedziałam, o co chodzi i co się dzieje, bo jeszcze niedawno były nierozłączne. Pewnego dnia Zosia przyszła do nas i wyjaśniła przyczynę nieporozumienia z siostrą. Byliśmy zszokowani tym, co usłyszeliśmy. Dziewczyny chciały podzielić między siebie masz dom, ponieważ ani jedna, ani druga nie miała własnego mieszkania.

Wraz z mężem zawsze staraliśmy się dać im wszystko, co najlepsze, ponieważ były dziećmi naszej córki, jej cząstką i były to nasze słodkie wnuczki. Przeznaczyliśmy dużo pieniędzy na ich edukację, na stroje i zaspokojenie niemal wszystkich potrzeb dziewczynek.

Oprócz domu, przez całe życie nie dorobiliśmy się niczego więcej, nie mieliśmy oszczędności, bo wszystkie pieniądze pochłaniały wydatki na wnuczki. Zosia zaproponowała przepisanie jej całego domu, a połowę wartości domu musielibyśmy zapłacić Oli. Dla nas był to szok. Nie wiem, jakie błędy popełniliśmy, wychowując dzieci córki. Nie jesteśmy jeszcze starzy i musimy gdzieś mieszkać. To jest nasz dom, na który ciężko pracowaliśmy przez wiele lat i nikt nam niczego nie podarował i propozycja wnuczek była dla nas zaskoczeniem. Gdzie my, dziadkowie mielibyśmy się wyprowadzić?

Wspólnie z mężem podjęliśmy decyzję i nie zgodziliśmy się na propozycję wnuczek. Nie zamierzamy jeszcze umierać, a po naszej śmierci każda z nich dostanie to, co powinna dostać.

 

Rate article
Fajna Tajna
Wszystko było w porządku, dopóki nie dowiedziałam się, jak moje wnuczki traktują mnie i mojego męża.