Zofia patrzy na mnie i uśmiecha się. Co tak patrzysz? mówi, przygryzając wargi. Staś po prostu chciał mi udowodnić, że jest po prostu zazdrosnym facetem. I to wszystko.
Co pan mówi? pytam, nie rozumiejąc.
Czysta prawda, dziewczynko odpowiada była żona Stasia.
Nic nie pojmuje mieszam się, czując się zagubiona.
A! Staś już przyjdzie i wszystko ci wyjaśni skinęła Zofia w stronę ulicy.
Moja matka, Anna Kowalska, prowadzi własną tartak wśród mazurskich lasów żelazną ręką. W domu, przy jedynej córce, zmienia się w zupełnie inną osobę jej głos staje się cichy i kojący, a oczy promieniują czułością. Dzięki temu Grażyna rośnie jako delikatna, krucha i ufna dziewczyna.
Nie znała żadnych smutków, uczęszczała do zwykłej szkoły i do świetlicy muzycznej, z przyjemnością grając na pianinie. Nie została wielką artystką, lecz wybrała zawód nauczycielki. Gdy znajdowała odpowiedniego mężczyznę, pojawił się Wojciech przystojny kierowca, który wydawał swój skromny zarobek, by ją rozpieszczać. Mówił jej słodkie słowa i patrzył w oczy z czułością.
Matce jednak nie spodobał się Wojciech. Łobuz i pierdoła! wydała swój werdykt Anna.
Mamusiu, ale go kocham łzami rozświetliły się niebieskie oczy Grażyny.
Dobrze, dobrze odrzekła, po czym dodała: Będziesz mieszkać ze mną!
W ich przestronnym mieszkaniu trzypokojowym w Warszawie jest miejsce dla wszystkich, a nowo poślubiony mąż nie ma nic przeciwko wspólnemu życiu z teściową, która większość dnia spędza w tartaku. Wojciech nie ma żadnych tajemnic w duszy.
Po ślubie Wojciech zaczyna pokazywać prawdziwe oblicze: pije, wędruje po mieście i krzyczy na żonę. Przy teściowej stara się zachować przyzwoitość, lecz nie zawsze mu to wychodzi. Grażyna odmawia przyznać się do wad męża.
Dziewięć miesięcy po ślubie rodzi syna Łukasza i cieszy się, że ich rodzina jest naprawdę kompletna. Chłopiec rośnie niezdarnie, wymaga dużo uwagi, a Wojciech coraz bardziej się denerwuje. Grażyna znosi to, wierząc w lepsze jutro.
Ostatecznie cierpliwość się kończy, gdy nagle umiera matka, przeżywszy tylko rok z wnuczkiem. Pogrzebuje ją dawny przyjaciel Anny, Józef Szymczak. Wojciech w tych dniach nie pojawia się w domu, a gdy w końcu wchodzi, w przedpokoju czekają już torby z jego rzeczami. Grozi sprawą sądową i podziałem majątku, lecz Grażyna nie reaguje.
Dzięki Józefowi, doświadczonemu prawnikowi, Wojciech zostaje wyrzucony z mieszkania, a podział majątku nie dochodzi do skutku. Rodzina nie spotyka się z nowym partnerem Ani, a tartak przejmuje zespół wykwalifikowanych pracowników, których zatrudnia Józef.
Rodzina Grażyny nagle staje się bardzo uboga i musi radzić sobie bez przyjaciół i krewnych. Jedynym wsparciem jest jej syn, którego musi chronić przed całym światem. Nie chce myśleć o kolejnych mężczyznach (Józef nie wlicza się w tę listę).
Pewnego dnia wychodzą z przychodni po pięcioletnim Łukaszu, próbując schować się przed deszczem pod dużym parasolem. Nie mają czasu czekać w budynku pogoda nie ma się poprawić, a taksówka nie przyjeżdża z powodu dużego popytu. Decydują się podążać dalej.
Wskakujcie szybciej! zanim przejdą dwadzieścia metrów, nagle zatrzymuje się samochód, a kierowca, pochylając się nad siedzeniem, otwiera tylną drzwi. Proszę wsiadać, bo tu parkowanie zabronione!
Grażyna nie myśli, że to niebezpieczne. Poznaje mężczyznę to Staś, który spotykał się w korytarzach przychodni z synem podobnym do Łukasza. Po przejeździe dziękuje mu gorąco.
Proszę bardzo! odpowiada Staś z uśmiechem. Czy mogę prosić o numer telefonu?
Grażyna od razu się zaciska.
Przepraszam, ale nie spotykam się z mężatymi mężczyznami mówi i razem z synem kieruje się w stronę bloku.
Nie przypuszcza, że spotka ich ponownie tak szybko. Następnego dnia Staś czeka na nich na podwórku.
Nie jestem żonaty podaje mu akt rozwodowy, który otrzymał miesiąc temu.
Grażyna czuje się zmęczona samotnością, a Staś jest wesoły i troskliwy. Łukasz od razu go lubi, już przed ślubem nazywa go tatusiem. Staś nie ma nic przeciwko.
Po ślubie proponuje adoptować Łukasza.
Zawsze marzyłem o dwóch synach mówi, a twarz przybiera poważny wyraz.
Grażyna głaszcze go po ramieniu ze współczuciem. Wie, że jego była żona, znalazła bogatego faceta i nie pozwala mu widywać syna, co go bardzo rani. Trzy miesiące po poznaniu już tworzą prawdziwą rodzinę.
Jedyną tajemnicą Grażyny przed mężem jest jej sytuacja finansowa. Tartak, choć mały, przynosi przyzwoite zyski, które dzieli się po równo z nowymi partnerami. Oszczędza pieniądze na edukację Łukasza i na przyszłe mieszkanie wszystko po to, by zapewnić mu lepsze życie.
Józef nauczył ją, że nie musi o tym informować nikogo. Staś podejrzewa, że coś ukrywa, ale nie mówi nic.
Po roku wspólnego życia Staś staje się coraz mniej troskliwy i przyjazny. Częściej wraca z pracy zmęczony i zirytowany.
Nie przejmuj się, to tylko szef tłumaczy na początku.
Nie możesz przenieść się na inny projekt? pyta Grażyna, wiedząc, że jest świetnym elektrykiem.
Spróbuję.
Z czasem Staś przestaje się bronić, milczy lub wykrzykuje na Grażynę. Łukasz nie jest jego ulubieńcem, ale chłopiec wyraźnie go drażni.
W pewnym dniu spacerują w parku razem z synem Staś miał jeszcze po pracy, ale obiecał dołączyć i zjeść lody. Nagle zza ich pleców słychać chłodny, nieco szyderczy głos kobiety.
Nie powinnaś była adoptować, chłopak będzie cierpiał mówi.
Na ławce siada elegancka brunetka w jaskrawo pomarańczowym płaszczu.
Czy się znamy? pyta zaskoczona Grażyna.
Nie, ale to się szybko zmieni odpowiada z uśmiechem. Jestem Zofia, była żona Stasia. Tymczasowo była
Grażyna patrzy na nią pełnymi oczu. Łukasz bawi się dalej na placu zabaw, nie słysząc rozmowy.
Co patrzysz tak na mnie? pyta Zofia. Staś chciał mi pokazać, że jest zazdrosnym facetem. I to wszystko.
Co pan tak mówi? dopytuje Grażyna.
Prawda, kochanie odpowiada Zofia.
Zofia, starsza od Grażyny o pięć lat, patrzy na nią z góry, lekko protekcjonalnie.
Nic nie rozumiem wzdycha Grażyna.
A! Staś przyjdzie i wszystko wyjaśni kiwa Zofia w stronę ulicy.
Właśnie podchodzi Staś, rozglądając się nerwowo po obu kobietach.
Staś, wyjaśnij dziewczynce, co się dzieje mówi Zofia, wstając z ławki, lekko popijając Stasia po głowie i ruszając w stronę wyjścia z parku. Czekamy na ciebie!
Staś, nieco zaskoczony, pyta:
Co na mnie patrzysz? Nie wiem, co Zofia ci powiedziała, ale tak, poślubiłem cię, żeby się jej zemścić.
Cisza trwa chwilę, potem mówi:
Dostała mnie dość! Kto cię potrzebuje? krzyczy. Tylko ona mnie znosi, a syn mam tylko jeden.
Potem dodaje, że miałby poślubić bogatego Maksa, ale nie wytrzymał i złożył pozew o rozwód.
Grażyna z trudem zdobywa słowa:
Po co adoptować Łukasza? pyta.
Żeby wszystko było czyste. Nowa żona, nowy syn, a ja mam wszystko w porządku! odpowiada Staś. W przychodni już cię zauważyłem, od razu pomyślałem, że pasujesz.
Na żonęzłodzieja? uśmiecha się gorzko Grażyna.
Staś milczy. Grażyna pyta, co dalej.
Nie wiem mruczy Staś. Chyba przyzwyczajam się do was.
Następnego ranka, po odprowadzeniu Łukasza na podwórko, Grażyna wraca do mieszkania, w którym nie ma ani rzeczy męża, ani samego męża. Ciężko wzdycha i dzwoni do Józefa Szymczaka. Potrzebuje kolejnej porady prawnika.



