No cóż, w końcu
Wychodząc za mąż, Kinga nawet nie przypuszczała, że jej świeżo upieczony mąż Jarek ma pewną zgubną przypadłość. Nie byli razem długo Jarek szybko się oświadczył, przy czym, gdy to robił, był lekko wstawiony:
Kinga, chodźmy się pobrać powiedział, a oddech zdradzał woń alkoholu.
Jarek, czy ty piłeś? I w takim stanie mi się oświadczasz? oburzyła się nieznacznie Kinga, bo i tak miała ochotę na małżeństwo. Prawie wszystkie koleżanki były już zamężne.
No ale To z radości, mam nadzieję, że nie odmówisz odparł wesoło. No więc jaka jest twoja odpowiedź?
Dobrze, zgoda, ale pod warunkiem, że nie będziesz często pił. Tylko od święta.
No właśnie o to chodzi, oczywiście od święta! Dzisiaj na przykład mam święto oświadczyłem ci się!
Młoda i naiwna Kinga nie zagłębiała się specjalnie w temat, a o tym, że ojciec Jarka pił całe życie, nawet nie wiedziała. Może to właśnie przez niego syn złapał ten nawyk, zwłaszcza że tata czasem proponował synowi herbatkę w towarzystwie.
Krystyna, matka Jarka, oburzała się, gdy mąż nalał synowi:
Sam się trujesz całe życie, a teraz jeszcze syna uczysz a on tylko się śmiał w odpowiedzi.
Zamknij się, kobieto, niech Jaruś się przyzwyczaja, przecież to chłop.
Po ślubie młodzi zamieszkali w kawalerce Kingi, którą dostała w spadku po babci. Na początku było całkiem nieźle. Jarek pracował, czasem wracał z roboty z zapachem alkoholu, ale zawsze miał na to wytłumaczenie.
Witek postawił, syn mu się urodził jak tu nie wypić? Sam Pan Bóg przykazał odpowiadał na pytania Kingi. Jurek obchodził urodziny, to też pretekst. Pomagaliśmy Zbyszkowi z deskami na działkę, postawił nam, powodów było mnóstwo i wszystkie ważne. Jak tu odmówić?
Kinga urodziła syna Krzysia, a Jarek pił dalej. Do domu się nie spieszył, do dziecka prawie nie podchodził.
Dlaczego nie zajmujesz się swoim dzieckiem? Przecież to twój syn martwiła się żona.
No sam mówisz, żebym na niego nie oddychał fajką odpowiadał Jarek.
A ty przestań pić, ile można o tym mówić? błagała Kinga.
Minęło osiem lat. Przez cały ten czas Jarek pił, praktycznie już codziennie. Wyleciał z jednej roboty, potem z drugiej. Teściowa Kingi martwiła się. Widziała, że synowa to złota kobieta, szanowała ją, a Kinga odpłacała tym samym.
Kinga od lat próbuje walczyć z nałogiem Jarka, a on nie daje za wygraną. Z każdym rokiem jest tylko gorzej zwierzała się swojej starszej siostrze.
I mów, Krysiu, nawet mi jej żal. Taka dobra żona i matka współczuła siostra.
Minęły kolejne dwa lata. Krzyś chodził do trzeciej klasy. Kinga praktycznie sama ciągnęła dom, Jarek nie pracował, choć teściowa czasem dawała pieniądze i kupowała wnukowi ubrania. Jarek już nawet nie przypominał tego przystojnego chłopaka sprzed lat opadł z sił. Połowy zębów brakowało niektóre stracił w bójkach, inne przy upadkach, włosy też przerzedzone. Ale najgorsze było to, że nie miał już żadnych uczuć ani do żony, ani do syna. Żadnych.
Kinga, rozwiedź się z tym swoim Jarkiem i wyrzuć go. Jak można to wszystko znosić? mówili jej matka, koledzy z pracy, sąsiedzi. Wszyscy widzieli, co się dzieje.
A Kingi żal było tego nieudacznika taka już była, wszystkie bezdomne koty i psy zbierała, a co dopiero męża. Martwiła się tylko o Krzysia. Syn ciągle widział nieogarniętego ojca, nie szanował go, obojętnie się mijali. Więc Kinga zaczęła myśleć trzeba się Jarka pozbyć, wziąć rozwód.
Powiedziała o tym teściowej.
Krystyna, już nie mogę. Rozwiodę się z Jarkiem.
Kochanie, może go leczyć? Może będzie lepiej? matce żal było syna.
Ile razy już leczyl Skończyłam z próbami, Krzysio nie może dorastać w takim domu powiedziała Kinga stanowczo, a w jej głosie brzmiała ulga, jakby wreszcie odzyskała kontrolę nad swoim życiem.



