Właśnie pomyślałam, że chyba jesteśmy jakąś niewłaściwą rodziną, ty i ja

Właśnie pomyślałam, że chyba jesteśmy jakąś nienormalną rodziną Jak dobrze, że mam ciebie powiedział Aleksander, przytulając żonę.

A ja jestem szczęśliwa, że jesteś ze mną! odparła Weronika.

No a z kim mam być? zaśmiał się mężczyzna. Oczywiście tylko z tobą. Bo ty jesteś moim przeznaczeniem. Najlepszą kobietą na świecie.

Weronika nic nie odpowiedziała, pocałowała męża w policzek i pośpieszyła do kuchni wyjąć ciasto z piekarnika.

Dziś małżeństwo Nowaków obchodziło srebrne wesele. Postanowili świętować skromnie, w gronie najbliższych. Tylko oni i ich dzieci. Mieli dwoje: syna Jakuba, ucznia liceum, i córkę Zosię.

Dziewczyna niedawno skończyła studia, dostała pracę i wyprowadziła się od rodziców. Wynajmowała mieszkanie niedaleko biura. Choć Weronika przekonywała córkę, że w domu jest dla niej miejsce, Zosia chciała spróbować samodzielności.

Po co wydawać pieniądze na wynajem? pytała Weronika. Masz tu swój pokój, żyjemy w zgodzie, po co się od nas odseparowywać? Jak wyjdziesz za mąż, wtedy się wyprowadzisz.

Mamo, bardzo was kocham i wiem, że mnie nie wyrzucacie, ale chcę spróbować żyć po swojemu. I nie gniewaj się, ale tak dobrze gotujesz i pieczesz takie ciasta, że boję się utyć. Ty jesteś szczupła, jesz i nie przybierasz, a ja, niestety, nie odziedziczyłam tego po tobie! Muszę uważać na figurę, a jak to zrobię, mieszkając z wami? Przecież nie potrafię odmówić twoim słodkościom.

Weronika uśmiechnęła się, patrząc na córkę. Zosia wcale nie była do niej podobna. Weronika była niska i drobna, wręcz szczupła. Często brano ją za nastolatkę. Wygląd miała zwyczajny.

Nie starała się też specjalnie upiększać. Rzadko używała makijażu, włosy zwykle zbierała w kucyk, ubierała się skromnie. Zosia natomiast była prawdziwą pięknością wzięła to po ojcu.

Aleksander był przystojnym mężczyzną. Wysoki, o atletycznej budowie. Z wiekiem trochę przytył, co nie dziwiło przy Weronikinych ciastach. W młodości był bardzo przystojny, a teraz, w wieku czterdziestu ośmiu lat, nadal robił wrażenie.

Weronika wiedziała, że przy nim wyglądała niepozornie. Przywykła już do szeptów za swoimi plecami i nie zwracała na nie uwagi, bo była pewna dla męża była najlepszą kobietą na świecie. Najpiękniejszą i najważniejszą.

***

Gdy Weronika poznała Aleksandra, miała dwadzieścia lat, on dwadzieścia dwa.

Tego wrześniowego dnia studentka Weronika szła na urodziny swojej koleżanki i przyjaciółki Kasi. Prezent przygotowała wcześniej, ale po drodze postanowiła kupić jeszcze mały bukiet kwiatów.

W kawiarni kwiatowej, do której weszła, był tylko jeden młody mężczyzna. Wybierał bukiet. Sprzedawczyni, miła dziewczyna, proponowała mu różne opcje, patrząc na niego z wyraźnym zainteresowaniem. Weronika też spojrzała i zrozumiała, skąd ta fascynacja. Chłopak był bardzo przystojny.

Z taką urodą powinien grać w filmach pomyślała wtedy Weronika. Może nawet jest aktorem? Tak świetnie wygląda.

Tymczasem młody mężczyzna też ją zauważył i zwrócił się do niej.

Dziewczyno, który bukiet wolisz? Ten z czerwonymi różami czy ten z piwoniami?

Weronika zmieszała się nie spodziewała się, że ten przystojniak do niej zagada. Mimo wszystko odpowiedziała:

Wybrałabym piwonie, choć większość dziewczyn woli róże.

A twojej dziewczynie jakie kwiaty się podobają? spytała sprzedawczyni.

Mojej dziewczynie? zdziwił się. Nie, nie kupuję bukietu dla dziewczyny, nawet nie znam tej osoby.

Naprawdę? zdziwiła się sprzedawczyni, wymieniając spojrzenie z Weroniką.

Kolega idzie na urodziny swojej kuzynki i namówił mnie, żebym poszedł z nim wyjaśnił, widząc ich zdziwienie. Nie mogę przecież przyjść z pustymi rękami, więc postanowiłem kupić kwiaty. Tylko wybór taki duży, że się pogubiłem.

Jeśli wybierzesz róże, na pewno nie pomylisz się powiedziała Weronika.

A tobie też się podobają? spytał nagle.

Weronika poczuła, że się rumieni. Spuściła wzrok i odparła:

Najbardziej lubię polne kwiaty, ale róże też. Chyba wszyscy je lubią.

Ciekawe powiedział chłopak. Ja też wolę polne kwiaty. Moja mama zawsze przywozi z działki bukiety mamy tam łąkę tuż obok. W tych kwiatach jest jakaś szczególna u

Rate article
Fajna Tajna
Właśnie pomyślałam, że chyba jesteśmy jakąś niewłaściwą rodziną, ty i ja