**Dzisiejszy wpis w pamiętniku: Wszystkiemu winien deszcz**
Popołudniowe niebo zasnuły ciemne chmury, a pod wieczór zaczął padać drobny, uporczywy deszcz. Wiosenne ulice wyglądają przygnębiająco, szczególnie w taką pogodę.
Kacper jeździł samochodem po mieście już ponad godzinę, zabijając czas przed wyjazdem. Wieczorem ruch na drogach się zagęścił, co chwilę stał w korkach lub na światłach. Czas wlókł się niemiłosiernie, ale nie miał ochoty wracać do domu, a na dworzec było jeszcze za wcześnie.
Zatrzymał auto przy chodniku i wyłączył wycieraczki. Drobne krople deszczu pokryły przednią szybę, rozmywając świat za nią.
Minął tydzień, odkąd Ola go zostawiła. Wciąż nie mógł się pozbierać. Gdyby został w domu, znów by się upił, jak robił to przez ostatnie dni. Bez wina nie mógł zasNastępnego ranka obudził się z myślą, że deszcz, który zdawał się przekleństwem, tak naprawdę przyniósł mu największe szczęście.



