Dziennik, 13 stycznia
Dzisiaj miałem trasę ciężarówką przez niewielkie polskie wsie, było już grubo po zmroku, kiedy dojeżdżałem do jednego z nich. W kabinie pachniało cudownie mama upiekła na święta pierogi z ziemniakami, które uwielbiam, więc zabrałem parę na drogę. Chociaż dziś Trzech Króli i większość odpoczywa, ja musiałem dowieźć towar do odbiorcy.
Włączyłem w radiu jakąś wesołą polską piosenkę i od razu humor mi się poprawił. Przejeżdżając przez wioskę pod Wyszkowem, obok przystanku autobusowego, zauważyłem w światłach lampy postać dziewczyny w jasnej kurtce. Stała samotnie, machając ręką, ewidentnie próbując zatrzymać jakiś samochód.
Zatrzymałem się. Był styczeń, mróz szczypał w policzki. Dziewczyna szybko podbiegła do szoferki i zapytała drżącym głosem:
Podwiezie mnie pan?
Jasne, proszę wsiadać. Mało tu teraz samochodów, a robi się późno. Czeka pani długo?
Tak, długo powiedziała i nagle wybuchła płaczem.
Zaskoczyło mnie to. Odpaliłem ogrzewanie mocniej, spojrzałem na nią i zapytałem:
Co się stało?
Ledwo powstrzymując łzy zaczęła mówić:
Nazywam się Bogumiła. Dziś świętujemy Stary Nowy Rok. Koleżanka z pracy zaprosiła mnie do siebie na wieś, niby na działkę, żeby razem uczcić święto. Jej mąż miał zrobić grilla, zapowiadał się stół pełen smakołyków, miało być wesoło. Kazała zadzwonić, jak już dojadę na przystanek przy sklepie, a ona wyjdzie po mnie.
Zgodziłam się, bo przed świętami rozstałam się z chłopakiem i nie chciałam siedzieć sama w pustym mieszkaniu, więc zaproszenie przyszło w samą porę. Wsiedłam w autobus do Kobyłki, wysiadłam na przystanku, zadzwoniłam do koleżanki. Odpisała mi: Wejdź do sklepu, będę za pięć minut.
Rozejrzałam się dookoła nie było żywej duszy, a sama wieś była ze trzysta metrów dalej. Spojrzałam jeszcze na autobus, którym przyjechałam tabliczka pokazywała Zagościniec. Zorientowałam się, że pomyliłam autobusy zamiast do Kobyłki, pojechałam do innej wsi na zupełnie innym końcu powiatu. Autobus już odjechał Wołałam za nim, ale na marne. Po dwóch godzinach dotarło do mnie, że to był ostatni kurs i nikogo więcej nie będzie.
Próbowałam dojść pieszo do najbliższych domów, ale bałam się w ciemności. Zdecydowałam się poczekać, może ktoś będzie jechał i mnie zabierze. Stałam tu prawie trzy godziny, trzęsąc się z zimna Bez auta nie wiem, co by się stało. Bardzo dziękuję.
Przestańmy już z tym pan, jestem Konrad uśmiechnąłem się.
Zauważyłem, że Bogumiła była nie tylko bardzo sympatyczna, ale i naturalna, żadnych wymyślnych manier niezależna dziewczyna. Zatrzymałem ciężarówkę obok przydrożnej stacji i powiedziałem:
Już się ogrzałaś, a teraz czas coś przekąsić. Mama zrobiła genialne pierogi z ziemniakami. Chcesz spróbować?
Zjedliśmy razem kolację: ona wyciągnęła z torebki trochę kiełbasy, kawałek sera i tabliczkę czekolady taki swojski, polski zestaw. Rozłożyliśmy śpiwory Bogumiła na górnej koi, ja na siedzeniach. Gdy już mieliśmy zasypiać, zapytała nagle:
Konradzie, a jesteś żonaty?
Nie.
Dlaczego?
Wiesz, dopiero co spotkałem dziewczynę, która naprawdę mi się spodobała… ale nie miałem jeszcze okazji jej tego powiedzieć.
Rozumiem.
Ciii trzeba się wyspać, rano muszę ruszać z towarem.
Droga minęła nam spokojnie, po drodze Bogumiła śmiała się, że to jej pierwsza taka przygoda i na swój sposób dobrze się stało, że pomyliła autobusy. Im bliżej końca trasy, tym bardziej utwierdzałem się, że to przeznaczenie postawiło tę dziewczynę na mojej drodze.
Kiedy wracaliśmy do miasta i zatrzymałem się, poprosiłem ją o numer telefonu.
A co z tą dziewczyną, która ci się spodobała? zapytała figlarnie.
Przecież o tobie mówiłem zaśmiałem się. Bardzo mi się spodobałaś, Bogusiu, i chciałbym kontynuować nasze niespodziewane spotkanie, jeśli nie masz nic przeciwko.
Nie mam, ty też jesteś bardzo w porządku, nie zostawiłeś mnie w potrzebie, zachowałeś się jak prawdziwy facet.
W kwietniu po raz pierwszy poszliśmy razem do kościoła, a potem, jeszcze przed latem, oficjalnie związaliśmy się ślubem. Życie lubi płatać figle, ale czasem przynosi dokładnie to, czego człowiek potrzebuje. Nauczyłem się, że niespodziewane spotkania potrafią odmienić całe życie trzeba tylko dać im szansę.



