**Dziennik osobisty**
Wiele zależy od losu. Często to sami ludzie czynią swoje życie trudnym, nieznośnym, ale w porę zdają sobie sprawę, że trzeba wybaczyć, zrozumieć i pokochać. Wtedy wszystko się układa, a życie staje się lżejsze. Alicja nie miała ani braci, ani sióstr. Jedynaczka w rodzinie, czasem brakowało jej towarzystwa.
Kiedy jednak wyszła za mąż za Artura i dowiedziała się, że spodziewają się bliźniaków, nie mogła ukryć szczęścia.
Moje dzieci nie będą czuły się samotne, we dwójkę będzie im weselej ta myśl nieustannie krążyła jej po głowie i rozgrzewała serce.
Wkrótce para dowiedziała się, że urodzą się dziewczynki. Artur marzył o synu, ale szybko zapomniał o tych pragnieniach. Ania i Weronika zajęły całe jego serce bez reszty. Obie córeczki były śliczne i niemal identyczne. Artur dziwił się, jak Alicja potrafi je rozróżnić po ledwie zauważalnych szczegółach, których on nie dostrzegał. Dla niego to była udręka:
Alicja, nie wiem, którą właśnie nakarmiłem, a która jest jeszcze głodna śmiała się żona i podsuwała mu tę, która czekała na obiad.
Jak ty je rozpoznajesz? To niemożliwe. Ciągle się mylę, która jest Ania, a która Weronika.
Niezmienna pozostała tylko miłość do córek kochał je nad życie. Dziewczynki rosły, a Alicja, spędzająca całe dnie przy nich, była wyczerpana. Nie mogła doczekać się wieczorów, gdy mąż wracał z pracy i odciążał ją choć na chwilę. Marzyła o odpoczynku, wytchnieniu.
Mam już dość powiedziała pewnego dnia mężowi. Nie mogę ani na chwilę od nich odejść, włazią wszędzie, trzeba mieć oczy dookoła głowy. Może wziąłbyś urlop? wyrzucała z siebie zmęczona.
Alu, wiesz przecież, że teraz nikt mi nie da wolnego, a pracy jest mnóstwo. Poza tym to ja teraz utrzymuję dom. Kto zadba o nasze potrzeby? Rozumiem, że jesteś zmęczona, ale pomagam, jak mogę.
Artur rzeczywiście po pracy zabierał córki na spacery, by żona odpoczęła, a gdy pogoda nie dopisywała, bawił się z nimi w domu.
Pewnego dnia wrócił do mieszkania i usłyszał głośny płacz dziewczynek. Wpadł do pokoju Alicja spała na kanapie. Obudził ją i zrozumiał, że jest pijana.
Szybko uspokoił córki, nakarmił je, postanowił, że z żoną porozmawia później. Gdy ułożył Anię i Weronikę do snu, wrócił do Alicji.
Nie rozumiem, po co się upiłaś? Dziewczynki płakały, a ty nawet tego nie słyszałaś.
Nie rozumiesz? Ja też jestem człowiekiem, potrzebuję chwili wytchnienia. Zobaczyłabym ciebie, kręcącego się od garnków do dzieci i z powrotem. Wypiłam trochę, nie wiedziałam, że padnę po kilku łykach wina.
Wierzę ci, ale to nie jest rozwiązanie. Alkohol nigdy do niczego dobrego nie prowadzi, a dziewczynki potrzebują opieki. Co by było, gdyby coś się stało?
Artur ufał Alicji wiedział, że jest wykończona, ale musiał jej pomagać bardziej. Miał nadzieję, że to się nie powtórzy, ale się mylił. Coraz częściej znajdował żonę pijaną, a dzieci płaczące. Alicja domagała się odpoczynku.
Mam dwie córki, rozumiesz, jak się męczę? Potrzebuję odetchnąć. Tobie łatwo znikasz na cały dzień w pracy, a ja się wypalam.
Żadne perswazje nie pomagały. Alicja piła coraz więcej, ignorowała słowa męża. Gdy dziewczynki skończyły cztery lata, Artur zdecydował się na rozwód, licząc, że dzieci zostaną z nim, a nie z pijącą matką.
Ale sąd zdecydował inaczej. Jedną córkę przyznano matce, drugą ojcu. To była tragedia. Dziewczynki płakały podczas rozstania. Nie było wyboru. Artur z Weroniką wyjechali do rodziców do innego miasta. Z Alicją została Ania.
Matka nastawiała córkę przeciwko ojcu:
Podziękuj swojemu tatusiowi, to on rozdzielił cię z siostrą mówiła do płaczącej Ani.
Artur znalazł pracę w nowym mieście, mieszkał z córką u rodziców, którzy pomagali. Mógł spokojnie wyjść do pracy, wiedząc, że Weronika jest w dobrych rękach. Za Anią bolało go serce, często o niej myślał.
Weronika szybko przywiązała się do dziadków, którzy obdarzyli ją miłością. Z czasem przestała pytać o siostrę. Żyła w cieple i bezpieczeństwie.
Życie Ani było inne ciężkie. Czuła się porzucona. Matka coraz bardziej pogrążała się w nałogu, do domu przychodzili jej znajomi, którzy traktowali dziewczynkę jak powietrze.
Ania uciekała z domu, siadała na ławce w parku, patrzyła z zazdrością na inne dzieci. W szkole nosiła znoszone ubrania. Pewnego dnia, w czwartej klasie, powiedziała matce:
Mamo, chcę żyć z tatą i siostrą. Zabierz mnie do nich.
Alicja, nawpół przytomna, wykrzyknęła:
A, przypomniałaś sobie ojca? Wiesz, że on nas zostawił dla innej kobiety? Weronice kupił lalkę, obiecał złote góry, a ona dała się nabrać. Teraz pewnie żałuje!
Ania wyobraziła sobie siostrę zapłakaną, brudną, otoczoną obcą, złą kobietą. Ojciec był zdrajcą. Przestała o nim myśleć.
Minęły lata. Weronika skończyła osiemnaście lat, studiowała. Mieszkała z ojcem i macochą, Kasią, którą nazywała mamą. Kasia była dobra i kochała ją jak własną córkę. Artur i Kasia założyli firmę, zbudowali dom za miastem. Weronika żyła w dostatku.
Ania w wieku siedemnastu lat wiązała się z dużo starszymi mężczyznami. W osiemnastym roku życia zaszła w ciążę, ale partner dał jej pieniądze na “załatwienie sprawy” i zniknął.
Gdy Alicję zabrano do szpitala, Ania postanowiła pojechać do ojca po pomoc. Znalazła adres i wsiadła do pociągu.
Stanęła przed wielkim, pięknym domem. Zapukała. Drzwi otworzyła elegancka dziewczyna jej lustrzane odbicie. Weronika była sama, rodzice wyjechali.
Boże, Ania! To ty! ucieszyła się, wciągając siostrę do środka.
Ania udawała radość, ale w środku czuła gorycz.
Przyjechałam przez mamę. Jest w szpitalu, potrzebujemy pieniędzy na leczenie.



