Wiktoria nie mogła się doczekać końca dnia w pracy. Myślała tylko o tym, jak wyjdzie z biura, a tam będzie czekał na nią ukochany mąż i razem pojadą do swojej ulubionej kawiarni. To właśnie tam poznali się pięć lat temu, dokładnie tego samego dnia.
Wyskoczyła z pracy w mgnieniu oka i zobaczyła Tomka stojącego przy samochodzie. Uśmiechał się szeroko.
Cześć, Tomek! przytuliła się do niego, a on pocałował ją w policzek.
No to co, jedziemy do naszej kawiarni? zapytał, choć brzmiało to raczej jak stwierdzenie.
Kiwnęła głową, szczęśliwa. Czekała na prezent, który na pewno dla niej przygotował.
Siedzieli w kawiarni, ale Tomek nic jej nie wręczył. W końcu zaproponował:
Dobra, wracajmy do domu. Prezent na ciebie tam czeka. Uśmiechnął się tajemniczo.
Naprawdę? A co to? Dlaczego nie przywiozłeś go tutaj? zdziwiła się.
Zobaczysz i zrozumiesz odpowiedział, prowadząc ją do auta.
Pod domem Tomek podszedł do nowego samochodu, nacisnął pilota i otworzył drzwi.
To dla ciebie, kochanie. Niech ci służy.
Wiktoria oniemiała. Samochód? Tego się nie spodziewała. Rzuciła mu się na szyję.
Tomek, dziękuję! Zawsze mówię, że mam najlepszego męża na świecie. Kocham cię!
Naprawdę go uwielbiała. Tomek ciężko pracował, często bez wolnych weekendów, żeby zapewnić jej dobre życie. Oszczędzali też na dom za miastem. Potem mogliby pomyśleć o dziecku. Mieszkali w trzypokojowym mieszkaniu, które Wiktoria odziedziczyła po rodzicach.
Teraz to twoje auto. Wiem, że o nim marzyłaś.
W domu świętowali rocznicę i zakup nowego samochodu. W kawiarni nie mogli wypić wina, bo Tomek prowadził.
Następnego dnia Wiktoria przyjechała do pracy nowym, czerwonym autem. Koledzy już czekali, ciekawi, co dostała od męża.
Tomek dał mi samochód! rozpromieniła się. Rozumie mnie bez słów. Gdybyście wiedzieli, jaki jest wspaniały. Przez pięć lat nawet się nie pokłóciliśmy!
Gratulacje! mówili współpracownicy.
Niektórzy szczerze się cieszyli, ale jedna osoba patrzyła na nią z nienawiścią Kinga, dawna koleżanka z klasy Tomka. Zawsze zazdrościła Wiktorii. W myślach warczała:
Dlaczego jedni mają wszystko, a inni nic? No nic, jeszcze się przekona…
Ale Wiktoria była naiwna. Nie rozumiała, że szczęście lubi ciszę. Myślała, że wszyscy jej współczują. Nie spodziewała się, że ktoś zdolny jest do podłości, byleby tylko zniszczyć jej życie.
Pod koniec dnia Tomek zadzwonił, że musi zostać dłużej w pracy. Westchnęła. Nic nie poradzi oszczędzają na dom.
Pożegnała się z kolegami i weszła do auta.
No to jedziemy, złotko szepnęła do samochodu.
Po drodze wstąpiła do galerii handlowej. Znalazła dla Tomka eleganckie zegarki.
To będzie idealny prezent pomyślała.
KupWróciwszy do domu, znalazła jednak drzwi otwarte, a w środku Tomka klęczącego z pierścionkiem w dłoni, który wyznał, że ich marzenie o dziecku może się wreszcie spełnić.



