**Po jego śladach**
“Krzysiu, czego ci brakuje? Spójrz tylko – polski dwója, matematyka pała, a z literatury w ogóle uciekłeś! Dlaczego się nie uczysz i ciągle wagaryzujesz? Co ja mam z tobą zrobić, ty niezdaro!” – po raz kolejny zmartwiła się Alicja, przeglądając dziennik syna, ucznia ósmej klasy.
“Nie wiem” – mruknął nastolatek i odwrócił się od matki.
“Ala, daj chłopakowi spokój! Literatura, biologia… Ja też kiedyś wagaryzowałem, a wyrosłem na porządnego faceta!” – dobiegł z drugiego pokoju pijany głos męża Jacka, leżącego na kanapie.
“To widać! Mógłbyś z synem porozmawiać po męsku, ale przecież nie masz czasu – trzeci dzień nie wytrzeźwiejesz!” – krzyknęła Alicja.
“A co w tym złego? Mam prawo! Nie piję twoich pieniędzy! Poza tym u Wiesława była impreza – jubileusz, między nami mówiąc!” – odparł Jacek, opadł na poduszkę i znów zasnął.
…Alicja urodziła się w inteligenckiej rodzinie. Rodzice nauczyli ją nie tylko dobrych manier, ale zadbali też o staranne wychowanie. Ala pilnie uczyła się w szkole, dostała się na prestiżowy wydział. Tylko złośliwy los zetknął ją z Jackiem.
Poznali się na studenckiej imprezie. Alicja była na czwartym roku, a Jacek skończył już zawodówkę i pracował w fabryce. Dziewczyna od razu zauważyła przystojnego chłopaka o wyrazistych oczach. Jacek wyglądał na starszego niż był. Wtedy jeszcze nie wiedziała, jak ten człowiek zrujnuje jej uporządkowane życie.
Zaczęli się spotykać, a pobrali latem, gdy Alicja zdała ostatnie egzaminy i obroniła pracę dyplomową. Na początku było nieźle, ale już wtedy drażniło ją, że mąż nie przepuści żadnej okazji do świętowania. Każdy, nawet najmniejszy pretekst kończył się balangą.
W końcu Alicja zrozumiała, że popełniła błąd – nie pasowali do siebie. Chciała wziąć rozwód, ale los znów pokrzyżował jej plany – okazało się, że jest w ciąży.
Nie mogła porzucić dziecka, a zostawić je bez ojca też nie było lepszym rozwiązaniem. Optymistka z natury, Alicja wierzyła, że z narodzinami syna Jacek się ustatkuje. Gdy jednak pijany przyszedł do niej do szpitala, z goryczą zrozumiała – w tym człowieku nic się nie zmieni.
Tak też się stało. Jacek pił często i dużo. W domu pomagał byle jak, bo albo szedł na kolejną imprezę z kumplami, albo odsypiał.
Alicja specjalnie nie narzekała, wszystko ciągnęła sama: pracowała dużo i zarabiała przyzwoicie, w domu było czysto, synowi Krzysiowi poświęcała czas. Ale im chłopak starszy, tym bardziej przypominał ojca. Alicja nie widziała w nim siebie: Krzyś niechętnie się uczył, nie chciał chodzić na żadne zajęcia dodatkowe.
W siódmej klasie kompletnie się rozpuścił.
“Pani Alicjo, proszę porozmawiać z synem. Na lekcjach się wymądrza, nie słucha, a o ocenach już nie mówię… Płakać mi się chce…” – takie uwagi słyszała od wychowawczyni. Po każdym zebraniu wracała do domu i w myślach wyrzucała sobie, że gdzieś zawiodła.
Na początku Krzyś tłumaczył się i obiecywał poprawę, ale to były tylko puste słowa.
Skończył gimnazjum. O liceum nie było mowy. Trzeba było iść do szkoły zawodowej. Alicja ze zgrozą uświadomiła sobie, że syn idzie dokładnie tą samą drogą co ojciec. A Jacek w tym czasie był już prawie alkoholikiem. Alicja musiała go wyciągać z ciągów, znosić awantury i, co gorsza, prosić w fabryce, żeby męża nie zwalniali.
W zawodówce Krzyś też się nie przykładał: wagarował, dokazywał, kłócił się z kolegami. W domu mówił, że nauka go nudzi.
“Mamo, może rzucić szkołę i pójść z tatą do fabryki? Będę zarabiał forse” – powiedział pewnego dnia.
“Synku, co ty wygadujesz! Jaka forsa? Trzeba skończyć szkołę, później zawsze można się dokształcić. Czy naprawdę chcesz żyć tak jak tata?”
“No i co w tym złego? Tata żyje normalnie” – odparł.
“Właśnie! Co w tym złego? Czemu się czepiasz chłopaka? Chce pracować, to niech pracuje! U nas w robocie miejsca są” – wtrącił się Jacek.
Alicji udało się przekonać syna, żeby skończył szkołę. Biegała do nauczycieli, prosiła, błagała, żeby dali mu kolejną szansę.
Krzyś ledwo zdał i od razu zaczął mówić o pracy w fabryce. Alicja odradzała, bo wiedziała, jak to się skończy. Tym bardziej że syn był żywym obrazem Jacka – i z wyglądu, i charakteru. Z przerażeniem zauważyła, że w nim nie ma nic z niej.
Ale jak każda matka, do końca miała nadzieję, że syn się opamięta. Tym razem jednak los okazał się bezlitosny. Spełniły się jej najgorsze obawy – Krzyś zatrudnił się na tej samej zmianie co ojciec i zaczęli pić razem.
Pewnego dnia Alicja wróciła z pracy. Zanim weszła do mieszkania, potknęła się w przedpokoju o coś miękkiego. Zapaliła światło.
Na podłodze leżał nieprzytomny Krzyś. Zaczęła go budzić:
“Krzysiu, co z tobą? Synku, źle ci?” – już sięgała po telefon.
“Eeee, mamo… Zostaw mnie, jestem zmęczony…” – machnął ręką i zasnął.
Alicja poczuła zapach alkoholu. Syn był kompletnie pijany, tak bardzo, że nie dotarł nawet do łóżka. Zupełnie jak Jacek lata temu.
Przeszła dalej. W kuchni, przy stole, drzemał pijany Jacek. Chciała go obudzić i urządzić awanturę, ale w ostatniej chwili się powstrzymała.
Wzięła torbę i wyszła. Szła bez celu, nie mając dokąd pójść. Nie miała bliskich przyjaciół, u których mogłaby się wygadać. Dotarła do parku, usiadła na ławce. Była ciepła jesień, ludzie spacerowali. Alicja patrzyła na ich uśmiechnięte twarze i nie rozumiała, co takiego złego zrobiła losowi.
Nagle z krzaków wybiegł pies z czerwoną piłką w pysku. Alicja drgnęła.
“Przepraszam, wystraszył panią? Burek, do nogi!” – zawołał mężczyzna, a pies posłusznie wróciłAlicja spojrzała na nieznajomego i pierwszy raz od lat poczuła, że może właśnie spotkała kogoś, kto odmieni jej życie.



